gala 1 bis

List otwarty

MIROSŁAW TŁOKIŃSKI : „ LIST OTWARTY DO BOŃKA, DZIENNIKARZY, DZIAŁACZY I KIBICÓW Z OKAZJI OTWARCIA STADIONU WIDZEWA”

SŁOWO WSTĘPNE :

 

Mówiąc „po bałucku” , nie wiem jaką „zaprowadzić gatkę” dotyczącą gali otwarcia nowego stadionu Widzewa, ale od czegoś muszę zacząć rozmowę, a raczej pisanie. Chociaż list ten ma kilku adresatów, to skierowany jest głównie do Was Drodzy Kibice Widzewa. Jako osoba od lat mieszkająca w Szwajcarii i jednocześnie interesująca się na co dzień zagadnieniami dotyczącymi mojego klubu, mam spojrzenie bardziej ogólne i mniej emocjonalne, niż ludzie związani bezpośrednio z Widzewem. Dlatego postaram się, aby moje obserwacje oraz refleksje z tego wielkiego i donośnego wydarzenia, jakim była ceremonia oddania nowego stadionu, przedstawić w sposób jak najbardziej „ neutralny”. Zobowiązuję się, że opiszę to co przeżyłem w dniu 18 marca 2017 roku w sposób jak najbardziej obiektywny.

Gala 2 bis

DO DZIAŁACZY WIDZEWA

„JAK WE ŚNIE ….”

 

Czwartek – 16.03.2017

 

Była noc. We śnie ujrzałem morze i grupę „Białych Orłów” płynących w łodzi. A obok niej, na wodnej tafli dryfowały martwe kreatury . Ni to orły, ni to kormorany (liver bird) . I wtedy na błękitnym niebie ukazała się utworzona z białych chmur liczba 34 i ktoś zawołał :

„Brawo moi chłopcy – pokonaliście Mistrzów Europy ! To rocznica Waszego ZWYCIĘSTWA”.

Nie był to tylko sen,  ale była noc i dzień pierwszy.

 

Piątek – 17.03.2017

 

Była noc. We śnie widziałem grad spadających z nieba gazet. Ludzie je podnosili i czytali, a na twarzach ich widać było wielkie zdziwienie i niedowierzanie. I wtedy na niebie ukazała się utworzona z białych obłoków liczba 34 i ktoś zawołał :

„Brawo moi chłopcy – dokonaliście niemożliwego. To rocznica Waszej CHWAŁY !”.

Nie był to tylko sen, ale była noc i dzień drugi.

 

Sobota – 18.03.2017

Była noc. We śnie zobaczyłem podnoszącą się kurtynę i nagle oślepiający blask świateł. A dookoła kilkunastotysięczny tłum ludzi ubranych w czerwone szaty. Następnie wszystkie „Białe Orły” w łodzi zebrane, wychodziły z niej jeden za drugim na zieloną murawę, idąc po wysłanym biało-czerwonym dywanie. A ci co pokonali „Leverbird’y” nie byli sami. Były starsze i młodsze pokolenia. I rozległy się brawa i śpiewy. I wtedy na niebie ukazała się  utworzona z białych obłoków liczba 34 i ktoś zawołał :

„Brawo moi chłopcy – Ja tego nie doczekałem ! To dzień Waszej DUMY !”

Gala 2

A wtedy ogromny tłum krzyknął :

„Prezesie – to dzień Naszej dumy, bo Widzew to Ty, bo Widzew to My”

Ale był to tylko sen i minęła noc oraz dzień trzeci.

                                      

PANOWIE DZIAŁACZE WIDZEWA,

Oczywiście, że opisane powyżej sny, są wymyślonymi przeze mnie fikcyjnymi obrazami. Dwa pierwsze są jednak wizją na fundamencie realnych faktów i zawierają wspomnienia sprzed 34 lat. Dlatego napisałem, że „nie był to tylko sen”. Opis trzeciego snu, wyraża natomiast pewną abstrakcyjną, surrealistyczną iluzję uroczystości otwarcia nowego stadionu. Stąd stwierdzenie, że „był to tylko sen”.

A jak naprawdę wyobrażałem sobie ten trzeci dzień ?

Myślałem, że gdy przyjadę do Łodzi na ceremonię , zobaczę w praktyce realizację przez was marzenia ŚP. najznamienniejszego prezesa łódzkiego Widzewa Ludwika Sobolewskiego i tych moich kolegów, którzy odeszli wraz z nim na zawsze. Byłem przekonany, że ujrzę w tym dniu wybiegające na środek boiska wszystkie pokolenia Widzewiaków. Potem przy zgaszonych jupiterach uczcimy minutową ciszą tych, którzy tworzyli Widzew i których nie ma już pośród nas. A na ekranie pojawią się ich postacie i w ten sposób oddamy im hołd. Następnie zapalą się światła i jako pierwsza zabierze głos Pani Janina, wspominając o tym jak wielkim marzeniem jej męża było wybudowanie nowego stadionu. W dalszej części, prowadzący wodzirej przedstawi w świetle reflektorów każdego z obecnych piłkarzy i działaczy. A na koniec zrobimy sobie wspólne pamiątkowe zdjęcie „rodziny widzewskiej” i rundę honorową przy trzy minutowej „uwerturze” skomponowanej, przygotowanej i zaoferowanej specjalnie dla Widzewa przez Sławka Kowalewskiego , wraz z wizualnymi obrazami ze złotych lat klubu. Ale to było chyba tylko w moim śnie,bo wy działacze woleliście być współautorami zaproponowanego wam przez kogoś, innego kompromitującego scenariusza otwarcia stadionu !

Jak już wspomniałem, opis trzeciego dnia, był wizją, która jak dwa poprzednie sny mogła być nie tylko snem, ale realistycznym scenariuszem w marcową sobotę 18.03.2017 roku. Niestety ta uroczystość stała się „snem na jawie” . Dzięki wam, zamiast urzeczywistnienia marzenia , będącego moją projekcją i które chciałem ujrzeć, stało się to „marzeniem ściętej głowy”, mrzonką i sennym urojeniem.

A jak było w rzeczywistości ?

 

DO BOŃKA

„JAK U MURZYNA …”

 

Sobota – 18.03.2017

Nie będę zbytnio pisał o tym, że nie otrzymałem zaproszenia na otwarcie stadionu, jak wielu innych „Starych Widzewiaków”, ale dzięki interwencji Pani Janiny Sobolewskiej moja obecność stała się aktem wymuszonym.

Przyjechałem do Łodzi w godzinach popołudniowych i wieczorem udałem się na stadion w obecności szanownej małżonki śp.Ludwika Sobolewskiego. Jak już wcześniej wspomniałem, wyobrażałem sobie ,że podczas uroczystości w świetle reflektorów wyjdą na środek boiska wszystkie pokolenia widzewiaków i będzie przemówienie wspominające prezesa.

Zamiast tego, wyciągnięto nas w pośpiechu z trybun i wprowadzono bocznymi bramkami na płytę boiska. Prowadzący uroczystość wodzirej nawet nie wiedział kto jest zaproszony, bo nazwiska podawano mu w momencie zbliżenia się do niego. Potem jak „bydło” prowadzone dookoła zagrody, kazano nam zrobić rundę honorową wokół  płyty boiska !

A wszystko to w całkowitej ciemności !!!

Gdy robiłem z Panią Janiną ostatnią rundę i zbliżaliśmy się do głównego wyjścia zagrody  (boiska) , powiedziałem do niej : „ Nikogo z kibiców nie widzimy, oni nas na pewno też nie rozpoznają. Proszę spojrzeć na te ciemne chmury. „CIEMNO JAK U MURZYNA W …”

Następnie udaliśmy się na trybunę, aby zająć swoje miejsca

Gala 3

Gala 6

 

MURZYN,

I wtedy na stadionie zapaliło się w całej krasie sztuczne oświetlenie. Na boisko wyszedłeś ty, jedyny, największy Widzewiak i rozpocząłeś swoje show mówiąc : „Muszę wam powiedzieć, że jak JA grałem w piłkę…. , i tak dalej i tak dalej. To znaczy JA, JA i jeszcze raz JA. Zastanawiałem się, kiedy wspomnisz choć raz o śp. prezesie, zmarłych kolegach, czy tych obecnych na stadionie.

Gala 4

Wiem Murzyn, że od pierwszego dnia jak stałeś się widzewiakiem i do dnia dzisiejszego zawsze miałeś nas wszystkich partnerów z boiska w DU..E . I to mnie nie obraża, bo od początku zrozumiałem jakim jesteś człowiekiem i niczego innego się po tobie lepszego nie spodziewałem. Natomiast pytam się ciebie :

- Jakim prawem podczas tak wielkiej klubowej uroczystości pozwoliłeś sobie, na zorganizowanie PRYWATNEGO SHOW, zamiast ZESPOŁOWEGO?

Prawdą jest, że byłeś piłkarzem, który globalnie osiągnął najwięcej z nas wszystkich i chwała ci za to. Tego tobie nie odbieram i zawsze gratulowałem. Ale było to święto klubowe, a nie Reprezentacji Polski czy Juventusu. I jeśli się nie mylę, nie jesteś przecież piłkarzem, który miał największy wkład i najwięcej sukcesów przy kreowaniu  historii Widzewa, aby urządzać sobie prywatny spektakl !

- Czy zdobyłeś w Widzewie więcej trofeów krajowych od innych Widzewiaków ?

Nie. Widzew za naszych „siedmiu tłustych lat” zdobył dwa tytuły Mistrza Polski (1981, 1982) i cztery Wice-Mistrza (1977,19791980,1983) Wielu z nas uczestniczyło w tych sukcesach, ale tylko dwóch piłkarzy miało bezpośredni udział we wszystkich tytułach ! Na pewno nie wiesz o kogo chodzi ? Ale zapewniam cię, że nie chodzi o ciebie.

- A ty co osiągnąłeś z Widzewem ?

W ostatnim roku nie byłeś z nami przy czwartym wicemistrzostwie. Nawet pierwszy tytuł Mistrza Polski zdobyliśmy bez ciebie, bo byłeś zawieszony na pół roku.

- Czy zdobyłeś w Widzewie więcej trofeów zespołowych w europejskich rozgrywkach pucharowych od innych Widzewiaków ?

Nie ! Powiem więcej, co ukrywane jest świadomie przez media. Największe zwycięstwo, które dało chwałę klubowi i Łodzi, oraz pozwoliło Widzewiakom grającym z sezonie 1982/83 z dumą nazywać się Wielkim Widzewem, było pokonanie Liverpoolu i znalezienie się w gronie czterech najlepszych drużyn w Europie !!! Ciebie z nami tam nie było ! Stałeś się natomiast, naszym przyszłym przeciwnikiem w drodze do finału.

- Czy byłeś może w Widzewie najlepszym strzelcem jakiegoś sezonu ?

Nie ! W historii klubu było dwóch „królów strzelców”, ale o tobie nie słyszałem.

Czy byłeś może jednym z najlepszych strzelców w rozgrywkach europejskich Widzewa ?

Nie ! A ja znam takiego, który nim był .

Podsumowując, można powiedzieć, że w Widzewie masz jeden z najmniejszych realnych i bezpośrednich wkładów, przy tworzeniu „mitu Widzewa”. Skąd więc bierze się u ciebie, to wywyższanie się i tworzenia widzewskiego „mitu Bońka” ? Z jakiego powodu i na podstawie jakich osiągnięć zespołowych lub indywidualnych uzurpujesz sobie tytuł „najbardziej zasłużonego” zawodnika Widzewa ? Czy tylko dlatego, że grałeś w Reprezentacji Polski lub Juventusie ? Przecież to nie Widzew. Czy podczas jakiejkolwiek gali Juventusu, lub reprezentacji PZPN, ktoś będzie dorzucał lub mówił o twoich osiągnięciach w Widzewie ? Chyba nie, a raczej na pewno nie. Dlatego pytam się ciebie : – Kto wpadł na tak „diaboliczny” pomysł zlekceważenia, upokorzenia, poniżenia moich zasłużonych kompanów z boiska oraz dawnych działaczy. Czy to ty wymyśliłeś, czy twój „prowadzący Puchacz” ? A może pomysłodawcą był twój pitbull „rzecznik Basa”, łajdak wszechobecny na stadionie podczas otwarcia i niczym nie związany z Widzewem ?

- Jakim prawem pozwoliłeś sobie na obrażanie , ignorowanie i upokarzanie całego pokolenia Widzewiaków ?

Siedziałem w czwartym rzędzie trybuny honorowej i poniżej patrzyłem na zebranych Widzewiaków. Tych z starszego, mojego i młodszego pokolenia. Twarze zasmucone, zdezorientowane i zdradzone. Nikt nawet nie podniósł jednej ręki, aby klaskać podczas twojego przemówienia. Spoglądali tylko na siebie i nie dowierzali, że znaleźli się w tak niekomfortowej i podłej sytuacji. Był to dla mnie smutny i krępujący widok, którego nie zapomnę do końca życia.

Jakim prawem bezlitośnie zignorowałeś oraz z premedytacją wyeliminowałeś i postawiłeś na boczny tor, całe pokolenia widzewiaków podczas gali otwarcia nowego stadionu ?

Nie pamiętasz już , jak zostałeś oskarżony w sezonie 1977/78 o sprzedanie swoich kolegów w meczu z Pogonią Szczecin, który mimo naszego heroicznego poświęcenia przegraliśmy 4:3. Znałem biblijnego brata twego, Judasza rudego. Różnica między wami była taka, że jego gryzło sumienie za zdradę Pana swego i  z własnej woli skończył swój żywot na gałęzi drzewa wysokiego. Ty natomiast chyba nie masz sumienia, i nie dręczą cię żadne wyrzuty z powodu postępowania twojego. Czyż to nie my wybaczyliśmy i zapomnieliśmy twoją zdradę? Pragnę ci przypomnieć, że po tym spotkaniu przez kilka dni odmawialiśmy trenowania z tobą. Na pewno to pamiętasz. Powiedzieliśmy, że powrócimy do zajęć, tylko wtedy gdy będziesz zawieszony. Jakim „piłkarskim Bolkiem” musiałeś być, że żadne media w tamtych komunistycznych czasach o tym nie wspomniały, pomimo tego, że o tym wiedziały ?

I w ten oto niechlubny oraz haniebny sposób, znalazłeś się ponownie w naszym gronie !!! Dlatego pytam się ciebie jeszcze raz :

 widzew 1983

- Jakim prawem uzurpujesz sobie prawo do występowania i świętowania oraz indywidualnego reprezentowania Wielkich Widzewiaków ?

Od czasu jak odszedłeś z Widzewa nie utrzymujesz kontaktów i nie szanujesz żadnego ze swoich kolegów z boiska, uważając się za najlepszego i jedynego ojca widzewskiej sławy. Tworzysz „mit” najważniejszego i najbardziej zasłużonego w historii klubu zawodnika ! Pomaga ci w tym wielu skorumpowanych i uzależnione od ciebie dziennikarzy oraz właścicieli mediów.

Jesteś zarówno cynikiem jak i obłudnikiem . Lekceważąco odnosisz się do ogólnie uznanych autorytetów i zasad etycznych. Nie uznajesz żadnej wartości i żadnego autorytetu.

W innych sprawach mówisz co innego, niż myślisz. Wszystko to w celu manipulowania otoczenia – kibiców, działaczy i trenerów. Już za czasów naszej wspólnej gry mówiliśmy o tobie : co innego myśli, co innego mówi i co innego robi ! Tak było i od 40 lat nic się nie zmieniło. Nawet gorzej, bo spotęgowałeś twoją arogancję wobec tych którzy osiągnęli więcej od ciebie w Widzewie.

Wielkie rzesze ludzi uznają ciebie za spryciarza , cwaniaka i inteligenta . A tak naprawdę jesteś zwykłym szczekaczem, pyskaczem i krzykaczem .Dałeś temu wyraz organizując twój prywatny show z okazji otwarcia stadionu Widzewa. Swoich przeciwników niszczysz bezlitośnie. Jesteś osobą wyrachowaną , interesowną i bez skrupułów .Twoje zuchwalstwo nie zna granic. Dziennikarze „siedzący u ciebie w kieszeni” wykreowali obraz mądrego, inteligentnego i elokwentnego prezesa. A tak naprawdę jesteś zwykłym prostakiem , prymitywem i tupeciarzem .

Dlaczego tak jest ?

To proste, bo tak naprawdę tworzysz swój mit „największego Widzewiaka” poprzez zastraszanie i uzależnianie dziennikarzy i działaczy piłkarskich oraz fałszowanie poprzez media historii Widzewa. Już dawno temu w innych artykułach pisałem, że przeżarty jesteś HIF-em, tzn. Hipokryzją, Ignorancją i Fałszem !  I co najgorsze zarażasz nim innych.

Dlatego nigdy nie pozwolę, aby twoja pycha , zachłanność i pogarda dla nas „Starych Widzewiaków” zwyciężyły, a w zapomnienie popadli prawdziwi architekci mitu „Wielkiego Widzewa”. Począwszy od jego kreatora prezesa Ludwika Sobolewskiego, a kończąc na ich największych budowniczych, moich kolegów pogromców Liverpoolu, grających bez ciebie w sezonie 1982/83 !

Może nie pamiętasz tych, co osiągnęli najwięcej i więcej od ciebie w Widzewie.Więc pozwolę sobie przypomnieć tobie ich nazwiska : Bolesta, Filipczak, Grębosz, Kamiński, Kuniczuk, Matusiak, Mierzwiński, Młynarczyk, Myśliński, Romke, Rozborski, Surlit , Smolarek, Świątek,Woźniak, Wraga, Wójcicki

Zapamiętaj sobie , że każdy w wymienionych powyżej piłkarzy włożył większą cegiełkę od ciebie przy budowaniu Wielkiego Widzewa !!! To właśnie ten sukces z sezonu 1982/83 jest dzisiaj natchnieniem dla kibiców, dodającym im siły i odwagi do działania oraz dumy z bycia Widzewiakiem. Przypominam to tobie i „jedzącym ci z ręki” dziennikarzom.

SKITRAĆ DO HASIORA

 

Podsumowując, mogę powiedzieć , że dzień otwarcia nowego  stadionu Widzewa w dniu 18.03.2017, stał się dla mnie symbolem dwojakich emocji.

Z jednej strony, dzięki fantastycznej 18 tysięcznej publiczności, dzień ten, będzie mi sie kojarzyć, ze  wspaniałymi i niepowtarzalnymi odczuciami, spowodowanymi reakcjami nadzwyczajnych fanów Widzewa. Najlepszymi w Polsce i poza jej granicami.

Z drugiej strony, mając w pamięci smutne i przygnębione twarze moich starszych kolegów, rówieśników i tych z młodszego pokolenia, ta marcowa sobota, pozostanie wspomnieniem upokorzenia w najgorszy możliwy sposób .

W jednej chwili, dzięki tobie Murzyn, ten piękny stadion Widzewa stał się hasiorą – kiblem, śmietnikiem. Według dawnych bałuckich określeń, było to miejsce upodlenia, najgorsze miejsce, jakie można spotkać. Trafiało się tam za karę za naruszenie kodeksu. Dlaczego tak się stało, że nas wszystkich Widzewiaków „skitrałeś do hasiora” ?

Odpowiedź jest prosta : Bo dla ciebie liczy się tylko własna osoba i „kasiora” !

 

 

DO DZIENNIKARZY NOMENKLATORÓW

 

„ JAK W OMEN…”

 

W antycznym Rzymie niewolnika towarzyszącego swojemu panu nazywano nomenklator. A skoro wasz pan jest rzymianinem, to wy jesteście niewolnikami !

Chcę dzisiaj skierować kilka słów do większości polskich dziennikarzy sportowych specjalizujących się w piłce nożnej. W dawnych czasach znałem wielu fachowców, których podziwiałem za ich bystrość obserwacji , inteligencję i kulturę komentowania. Byli nimi tacy dziennikarze sportowi jak Bogdan Tomaszewski, Jan Ciszewski, oraz wielu innych. Meli oni własne zdanie, odwagę i nikt nie potrafił zmienić ich punktu widzenia . Po prostu mieli swój styl. Ale przede wszystkim byli autentyczni !

Po 18 marcu 2017 roku, czyli uroczystości otwarcia nowego stadionu Widzewa, mam niespotykanie silne wrażenie, że dzięki wam uczestniczyłem i nadal biorę udział w jakimś horrorze. Thrillerze typu „Omen”.

Wielu z was reaguje i żyje (pracuje) jak służalcze „psy”, którym daje się przed polowaniem coś w nagrodę , a one biegną tam, gdzie ich właściciel sobie życzy, szczekając (pisząc) na tego, którego wybierze ich pan. Jak w filmie „Omen” jesteście tymi, którzy „zaadoptowali” chłopca . Niestety, wasza postawa w relacji z bohaterem filmu jest ogromna. W filmie wszystkie zwierzęta bały się rudego „chłopca”, oprócz psów. Z wami jest odwrotnie. Wy boicie się jego, ale podobnie jak w „ Omen” te oznaki uzależnienia są ignorowane. Różnica polega na tym, że w filmie wszystko było wiadomo. W waszym przypadku nie wiecie, lub nie chcecie powiedzieć, kto wymyślił ten szatański scenariusz otwarcia nowego stadionu Widzewa. Czy to był pomysł „chłopca”, czy jego wiernego psa  „Basy”, czy „prowadzącego Puchacza” ?

Nikt z Was nie zwrócił, a raczej nie chciał zwrócić uwagę na skandaliczny, wręcz niemożliwy do zaakceptowania scenariusz otwarcia nowego stadionu Widzewa.

Czy uważacie, że taki przebieg uroczystości byłby możliwy w Juventusie, Manchesterze United, czy Liverpoolu ?

Widzicie taką rundę honorową w ciemności dookoła boiska wszystkich zasłużonych zawodników tych klubów, a potem oświetlony występ jednego z nich  ?

Wyobraźcie sobie, że podczas gali Juventusu, w mroku i bez oświetlenia rundę honorową robią  najbardziej zasłużeni piłkarze tego klubu, a następnie zapalają się światła i na środek boiska wraz z wami mediami, wychodzi Dino Zoff i robi swój show mówiąc : Jak ja przyszedłem do Juventusu ….. itd. Albo na gali Liverpoolu rundę honorową w ciemnościach wykonują jej gwiazdy, a potem zapalają się światła i Daglish sam przemawia do publiczności : Jak ja przyszedłem do Liverpoolu…. itd.

Czy możecie podać choć jeden przykład podobnej sytuacji, która zdarzyła się w jakimkolwiek znanym klubie piłkarskim na świecie ?

Na pewno nie !!!

Dlaczego więc uczestniczycie już od lat wraz z ZB (Zawodowym Bajerantem) w tej wymyślonej i wyreżyserowanej z premedytacją przez niego skandalicznej maskaradzie i farsie ?

 

DO KIBICÓW

 

„ JAKI OJCIEC , …”

 

Gala 7

Drodzy kibice i fani Widzewa,

Byłem na tej uroczystości. Natomiast po tych dość gorzkich, ale szczerych i prawdziwych słowach, chciałbym zakończyć mój list kierując ostatnie zdania do Was.

Dlaczego ?

Bo Widzew to Wy !

Przyglądałem się temu kameralnemu stadionowi, a zwłaszcza Wam i waszej fenomenalnej oprawie oraz nadzwyczajnemu dopingowi.

Na razie Widzew gra na czwartym poziomie rozgrywek krajowych. Ale Wy, kibice Widzewa pniecie się nieustannie na szczyt europejskiej góry. Stajecie się grupą niepowtarzalną, coraz lepiej zorganizowaną i bardziej zintegrowaną, zjednoczoną niż kiedykolwiek . Widziałem na własne oczy, że łączy Was wzajemny szacunek i wspólna miłość do klubu . Tak jak powinno być między widzewiakami starego i nowego pokolenia. Dajecie przykład działaczom i nam piłkarzom , jak powinna funkcjonować rodzina widzewska, zespół i klub.

Podziwiałem kibiców Widzewa za moich czasów i podziwiam jeszcze bardziej dzisiaj !

Dlaczego ?

Bo Wasi ojcowie oraz dziadkowie widzieli i przeżywali wraz z nami sukcesy klubu. Wiedzieli za co nam dziękowali i z jakiego powodu cieszyli się. Była to autentyczna wzajemna miłość.

Wy robicie to samo teraz , na fundamencie ich opowieści lub pod wpływem teraźniejszej wiary i nadziei, że zespół Widzewa , prędzej czy później ofiaruje Wam w przyszłości podobnych emocji, jakie my dostarczyliśmy w przeszłości waszym ojcom.

Tego Wam życzę z całego serca, bo na to zasługujecie i z dumą reprezentujecie polskie przysłowie : „Jaki ojciec, taki syn” !

 

Mirosław Tłokiński

 sobolewski ludwik 4

PS.

Oto fragment wywiadu udzielonego przez prezesa Ludwika Sobolewskiego Krzysztofowi Wągrodzkiemu dla tygodnika „Sportowiec” w 1983 roku :

KW - „Macie jakieś konkretne plany ?”

LS -  „Stadion z dachem i sztucznym oświetleniem. Hala treningowa. Mały hotelik z restauracją i kawiarnią. Oczywiście kilka boisk treningowych”.

Jak widać prezes był wizjonerem i marzył o tym stadionie już dawno , dokładnie 34 lat temu ! Dziwnym zbiegiem okoliczności, właśnie w tym roku, na dwa dni przed otwarciem stadionu, przypadła również 34 rocznica naszego największego sukcesu !

Czyż nie był to idealny moment, aby godnie uczcić wszystkich tych którzy na to zasłużyli ?

Niestety, stało się jednak inaczej. Ani prezes, ani niektórzy z nas nie doczekali tego. A ci co doczekali, zostali świadomie „pochowani” na „cmentarzysku zapomnienia” . Nikt podczas uroczystości otwarcia nowego stadionu, nie poświęcił prezesowi Ludwikowi Sobolewskiemu choć jednego słowa. Nikt nie wpadł na pomysł, aby przemówiła w jego imieniu małżonka, Pani Janina. Nie macie nawet pojęcia, jak było jej przykro !

Ale jestem pewien, że z góry, z niebios ( tak jak kiedyś z okna) prezes patrzył i widział, jak on i my zostaliśmy potraktowani – zdradzeni i upodleni przez działaczy Widzewa orazjednego z naszej „Parszywej Dwunastki”. Bajeranta, manipulatora i faryzeusza, który dał w tym dniu z wyrachowaniem, popis buty i pogardy dla dawnych działaczy Widzewa i wszystkich swoich kompanów z boiska !!!

 

rysunek00

PZPN jak Zwierzęcy Folwark

         Mirosław Tlokinski : „PZPN jak Zwierzęcy Folwark ” ?

Wstęp :

Niedawno przeczytałem powieść George’a Orwella „Zwierzęcy Folwark”, przedstawiająca zwierzęta hodowlane, ktore wygnały ludzi i zaczęły same rządzić folwarkiem.

Aby nie podejrzewano mnie o plagiat, na samym początku chciałbym powiedzieć, że na podstawie tekstów wielu krytyków wypowiadających się na ten temat, oraz własnych przemyśleń dokonałem swego rodzaju syntezy tej powieści .

Czym bardziej wgłębiałem się w tekst, tym częściej zadawałem sobie pytanie : Skąd ja to znam ?

Czyżby „życie było karuzelą”, kojarząca się z jednej strony z nieskończonością jej obrotu dookoła własnej osi. Z drugiej zaś, ze skończonością powtarzających się figur, po każdym pełnym obrocie , czyli pojawiajacymi się tymi samymi postaciami i scenami, ale w innym czasie i w zmienionej formie. Bo figury – najczęściej zwierzęta – pozostają takie same, choć za każdym okrążeniem zmienione, bo starsze.

Czytajac „Zwierzęcy Folwark” pomyślałem, że przypomina mi to, wypisz wymaluj – Polskie Zwierzęta Piłki Nożnej (PZPN). Folwark Lisa i naszych „Leśnych Dziadków”. Zwierzęta, postacie podobne lub te same, tylko imiona i nazwiska inne.

Ale wróćmy do książki.

Streszczenie :

W „Zwierzęcym Folwarku” autor George Orwell, przedstawia historię buntu zwierząt przeciwko ludziom. Buntowi, który ma na celu stworzenie idealnego społeczeństwa (w przypadku PZPN chodzi o idealną organizację sportową) przewodzą dwie świnie : Napoleon i Snowball , które po przejęciu władzy w folwarku, z czasem zaczęły rywalizować między sobą o dominację wśród rządzącej grupie swiń. Różnice między nimi uwidaczniają się na wielu płaszczyznach  – zarówno w cechach osobowości, poglądach, jak i wizji przyszłości gospodarstwa, oraz żyjących w nim zwierząt.

Napoleon był w folwarku jedynym knurem rasy Berkshire. Spośród innych knurów wyróżniał się dzikim wyglądem i był znany z tego, że zawsze potrafił postawić na swoim.

Z łatwościa pozyskiwał zaufanie innych mieszkańców gospodarstwa , którzy ślepo wypełniali jego polecenia. W jego sposobie bycia i postępowania dość szybko uwidoczniły się negatywne cechy, takie jak : przebiegłość, egoizm, nieuczciwość i podstępność. Jego wszelkie dążenia ukierunkowane były na wprowadzenie dyktatury, a on sam pragnął przede wszystkim zaszczytów, tylułów i nieograniczonej władzy, którą ostatecznie zdobył dzięki specjalnie wytresowany psom i wypędzeniu z folwarku Snowballa.

Snowball dzięki swej inteligencji stanowił poważne zagrożenie dla uprzywilejowanej pozycji Napoleona. Przewyższał swego przeciwnika nie tylko mądrościa, ale również był bardziej ruchliwy i wygadany, choć nie miał tak silnego charakteru jak Napoleon.

Okazał się doskonałym strategiem już w chwili buntu zwierząt, którymi potrafił doskonale dowodzić, a w czasie obrony folwarku wykazał się walecznością i odwagą. Podobnie jak Napoleon był zwolennikiem sprawowania władzy przez świnie, lecz zabiegał także o polepszenie losu innych zwierząt. Miał poważne plany wprowadzenia licznych ulepszeń w prowadzeniu folwarku. Jego śmiałe propozycje nie spodobały się Napoleonowi, który miał świadomość, że cieszący się szacunkiem Snowball może z czasem pozbawić go władzy. Pomimo różnic w osobowościach i sposobach działania obaj byli zwolennikami utrzymania władzy przez świnie. Snowball pragnął jednak tak zorganizować życie w gospodarstwie, aby było ono samowystarczalne

Jednakże Napoleon dążył do władzy absolutnej i doskonale manipulował innymi zwierzętami, wykorzystując do tego różne metody propagandy i zastraszania.

Napoleon gardził pozostałymi zwierzętami, starał się pozyskiwać ich sympatię, kierując się niskimi pobudkami. W rzeczywistości nieustannie łamał ustalone wcześniej zasady, dostosowując je do swoich potrzeb. W przeciwieństwie do Snowballa, który dażył do współpracy z ludźmi i z czasem sam się do nich upodobnił.

Od tego momentu głównym celem Napoleona było pozbycie się Snowballa. Wkrótce poznaje smak władzy, dzięki przeprowadzonemu przewrotowi. Napoleon wyhodował sobie w tajemnicy mini-armię groźnych psów  i operując taką siłą, za pomocą intryg przepędza swojego byłego współpracownika Snowballa, oraz wprowadza reżim totalitarny. Tym samym zyskał władzę absolutną w folwarku.

Opisane wydarzenia są nawiazaniem do sytuacji w Związku Radzieckim, a występujące w utworze zwierzęta to kolejne pokolenie rewolucjonistów chcących zmienić rzeczywistość, ale coraz bardziej odchodzące od szczytnych ideałów. Postacie są odniesieniem do rzeczywistości, a każda ze swiń posiada swojego odpowiednika w tej rzeczywistości.

Napoleon to Stalin. Snowball to Trocki, a Major to Lenin.

Orwell próbował w „Folwarku Zwierzęcym” ośmieszyć system, który pod sztandarem propagandowych haseł dobrobytu, oraz zmian i lepszej przyszłości dopuszcza się największych oszustw i zbrodni , otumaniając jednocześnie ludzi, którzy nic nie zauważają. Nie zauważają zachodzących zmian, ale na gorsze.

Podsumowanie / Zakończenie :

Ja robię to samo 70 lat po Orwell’u, w stosunku do Polskich Zwierząt Piłki Nożnej (PZPN).

Cechami systemu totalitarnego na przykładzie Folwarku są : pozorna równość, propaganda sukcesu , terror, wyzysk i elementy „obrzędowości”. Propaganda sukcesu, zmiany i postęp, to wielkie zakłamanie . Świnie głoszą zasady szczęścia, dobrobytu, gdy realnie sytuacja zmienia się na gorsze !

Zagadka :

Proszę podać, na podstawie powyższego tekstu, oraz opisanych poniżej bohaterów „Zwierzęcego Folwarku” , odpowiedników pasujących do Polskich Zwierząt Piłki Nożnej (PZPN) roku 2016 :

1. Napoleon – bezwzględny przywódca, mający silny charakter i umiejący postawić na swoim. Knur nie mający zbyt wielkich zdolności, ale potrafiący przekonać innych do swojego zdania. Z czasem zaczyna sie posługiwać terrorem za pomoca swoich psów. Wprowadza bardzo dużo zmian. Wyzyskuje i wykorzystuje inne zwierzęta. Za jego sprawą świnie stopniowo odchodzą od głoszonych pierwotnie zasad.

U Orwella ucieleśnieniem jego był Józef Stalin. W wersji francuskiej jego imię zostało zmienione na Cesar

A wsród Polskich Zwierząt Piłki Nożnej (PZPN) , jest nim kto ?

2. Snowball energiczny, pomysłowy knur. Zacięty w walce, aktywny, inteligentny. Jako niewygodny rywal zostaje przez Napoleona odsunięty od władzy. Po jego odejściu wszystko, co złe, jest przypisywane jemu. Wszystkie niepowodzenia na farmie tłumaczono rzekomą działalnością Snowballa.U Orwella uosobieniem jego był Lew Trocki .

A wsród Polskich Zwierząt Piłki Nożnej (PZPN) , jest nim kto ?

3. Stary Major -  ojciec, założyciel,  inspirator i autor ideii przejęcia władzy. Przekazywał tą ideę reszcie zwierząt, która została potem wypaczona. Pierwowzorem jego był Karol Marks, lub Lenin .

A wsród Polskich Zwierząt Piłki Nożnej (PZPN) , jest nim kto ?

4. Squealer„Krzykaczka”. ”Katarynka”grająca cały czas tą samą melodię. Minister propagandy, dobry mówca, siejący propagandę wśród zwierząt. Prawa ręka (a raczej usta) Napoleona. To on przekłamuje historię. Fabrykuje kłamliwe fakty, dopisuje odpowiednie dodatki, interweniuje i wywiera presję na inne zwierzęta. U Orwella można znaleźć analogię między nim, a Mołotowem.

A wsród Polskich Zwierząt Piłki Nożnej (PZPN) , jest nim kto ?

5. Boxer – pracujący najwięcej na całym folwarku silny, choć tępy Koń . Jego dewizą było „Będę pracował więcej” i „Napoleon ma zawsze rację”. Całkowicie oddany ideii. Symbolizuje człowieka oddanego systemowi, pracowitemu. Koniec Boxera jest tragiczny, bo z przepracowania zachoruje i potem oddany jest przez świnie do uboju u rzeźnika.

Jest wzorowany na przodownikach pracy

A wsród Polskich Zwierząt Piłki Nożnej (PZPN) , jest nim kto ?

6. Psy – symbolizują milicję, mającą zastraszać ludzi. Odpowiedzialne w folwarku za utrzymanie władzy Napoleona i inwigilację. Pierwowzór to zarówno CzeKa, jaki i NKWD.

A wsród Polskich Zwierząt Piłki Nożnej (PZPN) , kto ?

Tutaj odpowiedź dam sam. W tym przypadku chodzi o „policję medialną”, czyli zatrudnionych dziennikarzy, tzw. „Psów Lisa”, oraz wiele innych Hien, szczekających tak jak sobie życzy Lis, przywódca Polskich Zwierzęt Piłki Nożnej.

To tak zwana Komisja ds. Mediów i Marketingu przy PZPN.

7. Owce – najgłupsza część społeczeństwa zwierząt w folwarku, przyjmująca wszystko, co się im mówi.

 

Autor :  Struś ( który nie chowa głowy w piasek)

PS. „MIAŁ SKRUSZYĆ BETON, A STWORZYŁ ŻELBETON” – Struś

WIERZĘ , że to moje przesłanie, a raczej Orwella z roku 1945, wpłynie na refleksję i przemyślenia niektórych ludzi w Polsce działajacych na rzecz przyszłości naszych dzieci.

Mam NADZIEJĘ, że wszyscy przejżą na oczy i zauważą, jakim wielkim zagrożeniem jest sytuacja przejęcia władzy absolutnej przez osobę nieodpowiedzialną, przesiąkniętą od stóp do głów HIF-em (Hipokryzją, Ignorancją, Fałszem).

Chodzi głównie o manipulacje, kłamstwa, kary za niepodporządkowanie się zasadom, próbowanie lub przekształcanie prawa na własną korzyść. Usuwanie osób, które mogłyby stanowić zagrożenie dla władzy, oraz wykorzystywania mediów jako narzędzia służące propagowaniu reżimu.

Drodzy polscy Działacze, Wychowawcy, Nauczyciele, Trenerzy !

Zbliżają się Wybory na prezesa PZPN. Życzę Wam, aby Wasza MIŁOŚĆ do młodego pokolenia była źródłem ODWAGI, która pozwoli zwyciężyć Wasze TCHÓRZOSTWO , a wtedy MĄDROŚĆ, która drzeme w każdym z Was stanie się fundamentem do zbudowania PROGRAMU WYCHOWANIA, SZKOLENIA I TRENOWANIA POLSKIEJ MŁODZIEŻY .

To PRZYSZŁOŚĆ naszego NARODU, oraz mój jedyny CEL i powód WALKI !

Mirosław Tłokiński

- „Każda władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie.”Lord John Dahlberg-Acton

- „Władza absolutna wywołuje u człowieka rozpętanie najgorszych instynktów.”Andre Maurois

euro 9 cala strona

Euro 2016 : „PRAWDZIWY DUCH SOLIDARNOŚCI”- wywiad

„PRAWDZIWY DUCH SOLIDARNOŚCI”
PIŁKA NOŻNA  – Były polski napastnik i król strzelców zakwaterowany w Genewie odszyfrowuje siłę zespołu swojego kraju , który skonfrontuje się ze Szwajcarią w sobotę.

 

Na co Szwajcarzy będą musieli uważać w meczu przeciw Polsce ? Jakie są silne strony tego zespołu ? Te pytania zadalismy Mirosławowi Tłokińskiemu, dwukrotnemu reprezentantowi Polski, który teraz pracuje jako nauczyciel wychowania fizycznego w liceum Topffer . Dwukrotny Mistrz Polski z Widzewem Łódź, został koronowany królem strzelców kraju w 1983 roku. Po pierwszym doświadczeniu za granicą z Lens (Ekstraklasa), wylądował w Vevey, w sezonie 1987-88 (Ekstraklasa). Od tego czasu Tlokiński (61 lat) nigdy nie opuścił Szwajcarii.

Kto będzie faworytem w jego oczach ?

„Bardzo trudno powiedzieć , technicznie Szwajcaria jest lepsza, ale polski trener Adam Nawałka , dał temu zespołowi duszę , ducha solidarności , którego tak brakowało podczas długiego okresu przejścia przez pustynie, którą doświadczyła.”

OBRONA – „TRZEBA BĘDZIE PRZEJŚĆ ŻELAZNĄ KURTYNĘ”

Podczas pierwszych trzech gier wstępnych rundy eliminacyjnej, Polska jest jedną z drużyn które nie straciły ani jednej bramki. Mirosław Tłokiński nie jest zdziwiony. „ Ta drużyna kojarzy mi się trochę z Grecją, która zdobyła Mistrzostwo Europy w 2004 roku, lub Interem Mourinho, ktory wygrał Ligę Mistrzów w 2010 roku. Jest bardzo mocna w defensywie i oprócz tego często korzysta z niewiarygodnej szansy. Pokazuje niezwykłą disciplinę zbiorową, którą wpoił im trener Adam Nawałka. Przeciwko Niemcom, zawodnicy walczyli jak lwy, przypominając niesamowitą walkę. Środkowa linia obrony z Kamilem Glikiem i Michalem Pazdanem jest bardzo solidna”.

Według byłego reprezentanta, pojedynek przeciw Szwajcarii będzie wyraźną opozycją stylów. „Technicznie, Polska jest znacznie słabsza od Szwajcarii, która gra o wiele lepiej w piłkę, ale Polska posiada sztukę przystosowania się do każdego przeciwnika” .

ATAK – „ STRZEC SIĘ PRZEBUDZENIA GWIAZDY”

Polska z 33 bramkami była najbardziej produktywną drużyną podczas kwalifikacji, a 13  z nich było dziełem Roberta Lewandowskiego. W tym Euro, natomiast, ta sama Polska strzeliła tylko dwie bramki w trzech meczach i Lewandowski pozostał niemy. Tłokiński nie widzi żadnych sprzeczności.

„ Podczas kwalifikacji Polska miała przeciwników równie słabych jak Gruzja czy Gibraltar. Na razie Lewandowski nie istnieje na tym Euro. Zbyt zmęczony po długim sezonie ? W każdym razie, nie będzie on nigdy dryblerem jak Neymar, zdolnym zrobić przewagę w solówce. On potrzebuje dobrych piłek, takich jakie otrzymuje w dużej ilości w Bayernie i małej z drużyną Polską. Ale ze swoim instynktem, może się obudzić w dowolnym momencie. Z tyłu za nim jest doskonały Milik z Ajaxu, który normalnie powinien mu zapewniać dużo piłek na tacy, ale który, jak na razie również jest mało skuteczny. Ale oboje pozostają niezwykle niebezpieczni”.

NIEBEZPIECZEŃSTWO – „ UWAGA NA RZUTY WOLNE”

Podczas kwalifikacji Polska zdobyła dużo bramek z rzutów wolnych, według dość subtelnych schematów, wskazujących błędne informacje, z zamiarem destabilizowania przeciwnika. Bramki nie padają z dalszych odległości, ale z akcji sytuujących się w okolicach siedmiu metrow i wykańczanych dzięki wielkiej energii zawodników. Tłokiński wywołuje żywą grę bezpośrednią, ocierającą się niekiedy o brutalność, ale niezwykle skuteczną. „ Gry krótkimi podaniami u Polaków prawie nie ma, która jest antytezą zespołu Hiszpanii. Tak naprawdę jest bardzo mało akcji budowanych w ten sposób. Natomiast drużyna proceduje bardzo często poprzez długie podania i jej kontr-ataki są szybkie i dynamiczne, szczególnie z Błaszczykowskim, wypożyczonym przez Dortmund Fiorentinie. Szwajcaria musi uważać na dwóch bocznych pomocników, którzy wchodzą prawie zawsze dość mądrze. Powtarzam, Polska, z trenerem Nawałką, jest prawie zawsze „wylakierowana”. Podczas ostatniego meczu, Ukraina miała sześć groźnych sytuacji, ale w finale to Polacy wygrali, jak zawsze”.

 

Tekst : Bertrand Monnard

 

 

 

 



			
Tlokinski miroslaw 3

Refleksje Tłokińskiego na temat Euro 2016

MIROSŁAW TŁOKIŃSKI: ‚W PIŁCE LOGIKA TEŻ NIE ZAWSZE MA RACJĘ’.

 

Mirosław Tłokiński, znany piłkarz w latach 70 ubiegłego wieku, odpowiedział na moje pytania związane z Euro 2016. Zapraszam do przeczytania wywiadu.

 

Justyna Borowiecka: Jak podoba się Panu obecna reprezentacja Polski?

Mirosław Tłokiński: W porównaniu z tym co było wcześniej, widać wielką transformację. Zwłaszcza jeśli chodzi o takie elementy, jak motywacja, dyscyplina, zaangażowanie fizyczne czy atmosfera wewnątrz zespołu. Poza tym, w tym samym czasie poszczególni zawodnicy zrobili indywidualne postępy w swoich klubach. Wielu z nich stało się podstawowymi elementami w zagranicznych zespołach i tym samym wzmocnili znacząco fundament konstrukcji ciała, który nazywamy – Reprezentacją Polski. Dzisiaj są jej silnym „kręgosłupem”.

JB: Do niedawna nie było widać ani dobrych wyników, ani ładnej gry. To się pomału zmienia…

 MT: To się rzeczywiście zmieniło. Ale myślę, że nasza drużyna narodowa nie jest zespołem typu „grający”, ale raczej nadal „walczący” i wywalczający punkty. Trzeba sobie zadać pytanie – Dlaczego mamy te sukcesy? W przeciwieństwie do twierdzeń większości polskich dziennikarzy, pójdę jak pstrąg pod prąd. Stwierdzam, że nie jest to owoc pracy PZPN czy jakiegoś krajowego systemu szkolenia (którego notabene w ogóle nie ma), lecz wynik wysokiego poziomu ligowych rozgrywek klubów, w których gra większość naszych podstawowych reprezentantów. Ale także pracy działaczy i nowoczesnego szkolenia trenerów tych zagranicznych klubów. Myślę tutaj o naszych reprezentantach, grających w drużynach takich krajów jak Niemcy, Hiszpania, Anglia i Włochy. To europejskie potęgi. To im zawdzięczamy rozwój naszych największych gwiazd.

 JB: Jak Pan myśli, która z drużyn zagra w finale Euro 2016, kogo Pan obstawia? 

MT: - Kto zagra na pewno w finale – nie wiem. Choćby z tego prostego powodu, że kilku faworytów będzie musiało rozwiązać problem przemęczenia wielu gwiazd swojego zespołu, po trudnym sezonie w klubowych rozgrywkach o Puchary Europy. Ale mam swoich kandydatów, których chciałbym zobaczyć. Jednych wybrałbym jako faworytów poprzez intelektualną analizę poziomu ich gry. Są nimi Francuzi i Hiszpanie. Taki finał obstawiałbym. Ale w piłce intelekt często zawodzi.

Drudzy z powodów logicznych i znanych od lat wartości piłkarskich tych krajów, opartych na fundamencie DDD (Doświadczenie, Dyscyplina, Dominacja). Są to Niemcy i Włosi. Jednak w piłce logika też nie zawsze ma rację. Trzecia natomiast grupa wywodzi się z pewnej formy mojego emocjonalnego sympatyzowania z tymi, których gra podoba mi się, ale którzy nie są zaliczani do wielkich faworytów. Należą do nich Anglia i Belgia. Jeden z tych zespołów może sprawić niespodziankę i dojść nawet do finału. Te drużyny chciałbym widzieć w półfinale. A ponieważ wymieniłem ich sześć, to wybiorę czterech półfinalistów, a kto z nich będzie w finale jest mi obojętne. W półfinale widzę Hiszpanię i Anglię oraz Francję i Niemcy. Portugalię i Belgię pozostawiam jako te zespoły, które mogą sprawić niespodziankę i być na miejscu Anglii lub Niemiec.

JB: A jak zaprezentują się polscy piłkarze, czy mamy szanse wyjść z grupy? 

MT : Nie tak dawno skrytykowałem wypowiedź Zbigniewa Bońka. Najbardziej hipokrytyczną, jaką słyszałem w ostatnich latach w wykonaniu prezesa federacji narodowej. Powiedział: „Żebyśmy czuli się usatysfakcjonowani, no to chcemy po prostu wyjść z grupy. A co dalej się stanie po wyjściu z grupy, to zobaczymy, bo zależy na kogo wpadniemy”. Dla wielu fanów była to sympatyczna wypowiedź, ale nie dla mnie.

 

MIROSŁAW TŁOKIŃSKI: ‚ANGLIA, BELGIA, PORTUGALIA, AUSTRIA – CZEMU NIE POLSKA’

JB: Proszę kontynuować dlaczego?

MT: Ponieważ cztery słowa świadczyły o kompletnym zignorowaniu kibiców przez szefa naszej federacji albo o fałszywości jego wypowiedzi. Oto one: ”Wyjść, Zobaczymy, Wpadniemy, Usatysfakcjonowani”. Wyjaśnię o co mi chodzi. „Wyjść” – można zajmując jedno z trzech pierwszych miejsc na cztery w grupie!

Ale „Zobaczyć” – na kogo „Wpadniemy” można już przewidzieć, w zależności od zajętej pozycji. I to miejsce w grupie jest kluczem do uczucia „Satysfakcji” lub jej braku, ponieważ pierwsze miejsce w grupie to duża szansa z naszej strony na wielką sensację.

Drugie miejsce spowoduje podniesienie poprzeczki, ale z zachowaniem możliwości na zrobienie niespodzianki. Trzecie miejsce to wielkie prawdopodobieństwo wpadnięcia na głównego faworyta tego turnieju, czyli reprezentację Francji i także najmniejsze szanse z trzech możliwych, aby kontynuować grę w turnieju.

Dlatego wszystko rozstrzygnie się w eliminacjach. Nasze szczęście lub nieszczęście, marzenia i nadzieje zależą od tego, które miejsce zajmiemy w grupie. Mówienie o tym, że aby mieć uczucie satysfakcji trzeba tylko wyjść z grupy, jest wyrazem trywialności (mówiąc delikatnie), albo manipulacji rozmówcy.Odpowiadając na Pani pytanie o to, jakie mamy szanse stwierdzam, że z takim składem, jaki aktualnie posiadamy i w takiej grupie, w jakiej się znaleźliśmy – to obowiązkiem naszych reprezentantów jest wyjście  z grupy z jak najwyższego miejsca. Taki powinien być przekaz dla kibiców!

JB: Dlaczego był inny?

MT: Ponieważ Zbigniew Boniek wraz z jego mediami w okresie eliminacji tak napompował „balon” zatytułowany „mamy wielką drużynę”, że  teraz zamiast nim polecieć i wznieść się na wyżyny, zaczyna wypuszczać z niego powietrze.

JB: Dlaczego?

MR: Aby zminimalizować pojęcie sukcesu. Uważam, że Polska pierwsza lub druga w grupie to szansa dojścia do ćwierćfinału. Gdyby Zbigniew Boniek, użył słowa „cel”, zamiast „usatysfakcjonowanie” przy wyjściu z grupy, to uznałbym wypowiedź jako objaw braku ambicji, ale bez jakichkolwiek zarzutów. Dla mnie Polska wychodząca na przykład z grupy jako trzecia, po przegraniu dwóch spotkań i wygraniu jednego z Irlandią Północną oraz przegranie trzeciego w 1/8 finału, wraz z powrotem do kraju to dramat, a nie „uczucie satysfakcji”.

 JB: Kto okaże się najsłabszą drużyną?

MT: Dzisiejszy poziom drużyn jest coraz bardziej wyrównany. Ale jest jeszcze znacząca różnica w piłkarskim kunszcie pomiędzy wielkimi piłkarsko krajami a tymi, które chcą je dogonić. Dlatego kandydatów do tego tytułu jest wielu. Sytuacja jest tak skomplikowana, że biorąc za wzór naszą grupę, sensacją może stać się zarówno Polska jak i Ukraina. Ale także jeden z tych zespołów może skończyć na ostatnim miejscu. Granica między sensacją, a kompromitacją będzie bardzo wąska!

JB: Od czego to będzie zależeć?

MT: Po pierwsze od wyniku pierwszego spotkania, ale głównie od bezpośredniego wyniku pojedynku pomiędzy nimi.

JB: A kto będzie czarnym koniem Euro? 

MT: Będzie kilku. Myślę, że znajdzie się w tym gronie Anglia, Belgia, Portugalia, Austria, czemu nie Polska. Jednak jej sukces lub porażka nie będzie zależeć od umiejętności czysto piłkarskiej, czyli techniki lub stylu gry, ale od wybitnego przygotowania fizycznego i mentalnego oraz szczęścia. Tak jak w eliminacjach. Przy braku jednego z tych elementów na najwyższym poziomie, Polska nic nie zrobi na ME we Francji.

 

MIROSŁAW TŁOKIŃSKI: ‚LEWANDOWSKI TO WSPANIAŁY ELEMENT NASZEJ DRUŻYNY’

 

.JB: Na obecnym zgrupowaniu kadry przebywało 28 zawodników. Adam Nawałka przed meczem z Holandią wybrał 23 piłkarzy, którzy pojadą na Euro. Co Pan sądzi o wyborze tych zawodników? 

MT: Nie licząc kontuzjowanych, jest to chyba optymalny skład. Według mnie dwóch zawodników wsiadło do wagonu w ostatniej chwili, bo miejsca dla Macieja Rybusa i Pawła Wszołka były chyba zarezerwowane. Na pewno mieli większe szanse od niektórych, którzy zostali wybrani do grupy 23. Jak już często wspominałem, trener Nawałka przy wyborze składu reprezentacji nie miał zbyt wielkiego wyboru. Trener reprezentacji Polski nie ma takiego problemu z urodzajem talentów, jak selekcjonerzy Francji, Hiszpanii, czy Niemiec. To efekt szkolenia.

JB: Mówi się, że Robert Lewandowski to najlepszy polski piłkarz, on miejsce w składzie ma zagwarantowane, ale obok niego jest też młody, zdolny Arkadiusz Milik. Co Pan myśli o Arku jako piłkarzu? 

MT: Uważam, że Milik tak samo jak Lewandowski ma zagwarantowane miejsce w pierwszym składzie. W każdym bądź razie od początku turnieju. To młody i bardzo utalentowany piłkarz, który z roku na rok robi – i mam nadzieję, że będzie robił – wielkie postępy. Ma wiele zalet. Ma wspaniałe uderzenie, jest piłkarzem inteligentnym i bardzo skutecznym w ataku. Jego wadą, jak i Lewandowskiego, jest słabsza gra w defensywie i brak umiejętności wzięcia gry na siebie poprzez grę indywidualną w postaci skutecznych dryblingów, dzięki czemu jest możliwe tworzenie przewagi liczebnej w innych strefach boiska. Umiejętności, jaką mają takie światowe sławy jak Messi czy Suarez. Ale możliwe, że ten dodatkowy atut wytrenuje z upływem czasu. Czego mu życzę.

JB: Pamiętam bardzo dobrze mundial w 2007 roku, z kadrą U-20. W młodzieżowej kadrze grało wtedy wielu młodych i utalentowanych piłkarzy, ale tylko Grzegorz Krychowiak i Wojciech Szczęsny grają dzisiaj w seniorskiej reprezentacji. Pamiętam, jak Grześka Krychowiaka już od najmłodszych lat nazywano „prezesem” – bo potrafił wszystkich dobrze ustawić. Jak dzisiaj Pan ocenia Grzegorza przez pryzmat tych kilku lat jego pracy w piłce?

MT: Wbrew wszelkim ocenom wartości każdego z naszych reprezentacyjnych piłkarzy, robionych przez polskich dziennikarzy i ekspertów sportowych, twierdzę że Lewandowski to wspaniały element naszej drużyny i rzadko spotykana perła piłkarska w narodowej kolekcji. Ale zawodnikiem, którego uznaję za niezastąpionego i najważniejszego w zespole z punktu widzenia trenerskiej strategii, jest właśnie Krychowiak. Brak Lewandowskiego byłby wielką stratą, ale brak Krychowiaka jest osłabieniem zarówno pod względem defensywnym jak i ofensywnym. Natomiast bez nich dwóch nie ma reprezentacji! W każdym bądź razie – skutecznej i zwyciężającej. Dlatego wartość naszego zespołu narodowego jest silna jakościowo, ale bardzo wątła ilościowo.

 

MIROSŁAW TŁOKIŃSKI: ‚INNYM WAŻNYM ELEMENTEM SĄ PREDYSPOZYCJE MENTALNE’.

 

JB: Czy uważa Pan, że bardzo młodzi piłkarze, którzy dopiero zaczynają grać w zawodowy futbol, powinni dostać szansę zagrania na mistrzostwach Europy? Mówię tutaj m.in. o Bartoszu Kapustce z Cracovii, który jest jeszcze bardzo młody. Niektórzy trenerzy stawiają na takich młodych piłkarzy twierdząc, że oni na boisku tak dużo nie kalkulują, widzą szansę, szybko myślą i próbują ją jak najlepiej wykorzystać. Pan jako trener z doświadczeniem, gdyby był na miejscu trenera Nawałki, zabrałby Kapustkę czy poczekał aż bardziej dojrzeje i dał mu szansę na kolejne mistrzostwa?

MT: Trener Nawałka na razie bardzo dobrze sobie radzi i nie mam zamiaru mu doradzać. Ale skoro zadała Pani pytanie, to wypada na nie odpowiedzieć. Będzie to oczywiście tylko moja opinia i spojrzenie na sprawę jako trener. Selekcjoner nie powinien przy wyborze kierować się wiekiem, ale umiejętnościami każdego zawodnika. Jeśli starszy zawodnik jest lepszy od młodszego, to on powinien pojechać. Jeśli zaś młodszy, to bez względu na wiek jego należy zabrać. Ale jest coś, co jest ponad wszystkim i co ma decydujące znaczenie przy wyborze końcowym kandydatów. Jest to przydatność każdego zawodnika do założeń strategicznych trenera. Trener Nawałka na pewno ma strategię gry w swojej głowie i do niej potrzebuje odpowiednich kandydatów z taktycznymi zdolnościami. Innym ważnym elementem są predyspozycje mentalne. Dlatego nie zawsze to co widoczne, czyli umiejętności techniczne czy fizyczne, decydują o wyborze najlepszych zawodników przez trenera. Z tego też powodu nie mógłbym doradzać trenerowi Nawałce, ponieważ to on zna lepiej ode mnie wszystkich zawodników od tej strony.

JB: I już na koniec naszej rozmowy, jakie powinny być te mistrzostwa Europy i czego Pan oczekuje po nich? 

MT: Oczekiwałbym, ze oprócz nastawienia się na wyniki, będą to mecze pełne radości i indywidualnych pokazów technicznych ku uciesze kibiców. Takich, jakimi jeszcze dzisiaj potrafią popisać się tacy zawodnicy jak Inesta, czy Modrić. Boję się jednak, że tak nie będzie, ponieważ piłka dzisiejsza stała się zbyt fizyczna i zdecydowanie strategiczna. Technika i wirtuozja indywidualna są elementami od dawna już odstawionymi na boczny tor. Zarówno w szkoleniu, jak i prezentowaniu ich na boisku kibicom. Dawniej było inaczej. No cóż – duch szkolenia zmienił się, to i sposób grania uległ zmianie.

JB: Dziękuję za rozmowę i poświęcony mi czas (w tym miejscu może Pan pozdrowić czytelników i dodać coś od siebie).

MT: Ja również dziękuję i serdecznie pozdrawiam miłośników piłki nożnej w Polsce. Życzę wielu pozytywnych emocji i dobrych wrażeń podczas przeżywania finałów Mistrzostw Europy we Francji. Zwłaszcza przy dopingowaniu reprezentacji Polski. A tych wszystkich którzy chcieliby dowiedzieć się więcej o moich refleksjach na temat Euro, reprezentacji i tematów związanych z futbolem, zapraszam na moją stronę sportową na Facebooku a szczególnie na mój blog miroslawtlokinski.pl, w którym głębiej analizuję bardzo ważne problemy społeczno – sportowe. Do usłyszenia w czasie Euro i po Euro.

Mirosławem Tłokińskim rozmawiała Justyna Borowiecka.

 

sobolewski 1

ŚWIADECTWO O ŚP. LUDWIKU SOBOLEWSKIM WIDZIANE OKIEM JUDASZA, A MOŻE … ?

MIROSŁAW TŁOKIŃSKI : „ ŚWIADECTWO O ŚP. LUDWIKU SOBOLEWSKIM WIDZIANE OKIEM JUDASZA, A MOŻE … ? ”

 

 Cz.I – SZCZĘŚLIWY i UŚMIECHNIĘTY !

Oto na jaką sensacyjną wiadomość wpadłem w Wielką Środę , czytając artykuł z 5 marca 2016 roku zatytułowany „Jestem szczęśliwy” na jednym z łódzkich portali, który poinformował, że z okazji 60 urodzin Zbigniew Boniek, legenda Widzewa udzieliła wywiadu „Super Expressowi” :

Były zawodnik, a później właściciel RTS opowiadał o kulisach swojego transferu. Przy okazji zdradził, że pożyczał pieniądze ŚP. Ludwikowi Sobolewskiemu„Widzew miał zwyczaj pożyczać pieniądze od swoich piłkarzy, gdy w danej sytuacji akurat klubowi brakowało. Kiedy odchodziłem do Juve, prezes Sobolewski też ode mnie pożyczył, na transfer Romana Wójcickiego. Powiedział, że teraz mam kasę, to mogę pomóc, bo muszą kogoś dobrego ściągnąć. Potem, przy którejś z wizyt w Łodzi, zapytałem co z moją kasą, ale prezes tylko się uśmiechnął i powiedział: Ty naprawdę wierzyłeś, że to była pożyczka?. Pieniędzy już nie odzyskałem (śmiech)” – opowiadał Boniek.

  Cz. II – DO JUDASZA : – A MOŻE ZAGRAMY W „OCZKO” ?

Z tego tekstu jasno wynika, że prezes Sobolewski według Bońka to kłamca, oszust i złodziej. Ponieważ nigdy nie wierzyłem w jakiekolwiek jego deklaracje typu : Jestem bogatym człowiekiem. Pracuję tylko dwie godziny dziennie, a resztę czasu zajmują mi przyjemności, takie jak golf, tenis etc. Uratowałem Widzew. Mam wiele firm (których noabene nikt nie zna) itd, itd, tak i teraz nie ufam tym deklaracjom. Jeśli nawet tak jest, to nie można tego oficjalnie ujawnić. W to ,że pożyczył może tak, ale nie w to, że prezes Sobolewski nie oddał zaciągniętego długu. Skoro uważa, że całe życie był taki hojny, a inni go okradali, więc warto byłoby, aby wyjaśnił kilka spraw ze swojego życia, którymi powinna zainteresować się opinia publiczna, ale także kto inny !

Dlatego zaproponuję Judaszowi grę w „oczko”. To taka gra karciana , której zasady na pewno wszyscy znają .

A może Judasz zamiast mówić o długach innych  w stosunku do niego powiedziałby o :

1) Ilości zarobionych pieniędzy podczas pośrednictwa sprzedaży praw telewizyjnych w Polsce i komu zapłacił podatek -  państwu polskiemu czy włoskiemu ? A może żadnemu ?

2) Kłamstwach statutowym ? Kiedy nie był prezesem mówił, że trzeba zlikwidować okręgi i zamienić je w komórki terenowe PZPN. Później jak startował, to zapomniał o tym. Trzy razy mówił, że statutu PZPN nie ruszy, a jednak trzy razy zaparł się i próbował go zmienić. Dlaczego ?

3) Opowieściach dziwnej treści o siedzibie PZPN ? Twierdził przed i po wyborach w 2012 roku, że przeniesie PZPN z Bitwy Warszawskiej na Stadion Narodowy. Wcześniej zarzucał Lacie, że kupił na niekorzystnych warunkach działkę na Wilanowie, żeby tam budować siedzibę. Groził prokuraturą. Teraz jakoś jest cicho w tej sprawie. Dodatkowo podejmując decyzję o wynajmie stracił szansę na dotację UEFA do budowy siedziby – czyli wzrostu majątku PZPN. Czy rozliczył sie z tych działań ? Czy było to tylko działanie pod Koźmińskiego, który za Laty oferował inną działkę i przegrał w przetargu, a teraz jest Wiceprezesem Bońka? Kiedy rozliczy efekty działań w tym zakresie? Czy działkę sprzedano?

4) Trupach wypadających z szafy, które wyciągał po wyborach i które na razie nikt nie widział. Dlaczego ?

5) Kłamstwach i oszczerstwach w mediach przeciwko Grzegorzowi Lato, dotyczącym jakoby „zmarnowanych” 40 milionów przez swojego poprzednika, który to proces z kretesem przegrał. Czy  nie dotyczyło to czasem działki?

6) Obietnicach z roku 2012 dotyczących tych „zaoszczędzonych” 40 milionów, które obiecał przeznaczyć na szkolenie dzieci i młodzieży ? Prawie cztery lata ZB (Zawodowy Bajerant) rządzi polską piłką i nadal nie ma żadnej strategii, ani programu, ani funduszów przeznaczonych na ten najważniejszy cel.

7) Kłamstwach szkoleniowym PZPN dotyczących tzw. Centralnej Ligi Juniorów ? Zmiany które dokonał nie zdały egzaminu, a reprezentacje juniorów i „młodzieżówki” notują od czterech lat najgorsze wyniki w historii PZPN, przegrywając wszystkie turnieje eliminacyjne do ME i MŚ !!!

8) Kłamstwach korupcyjnych w FIFA , na temat których wypowiadał się i sugerował wyeliminowanie oszustów z FIFA, a pod jego okiem ustawiono kilkanaście meczów przy awansie Widzewa do Ekstraklasy w 2006 roku ? Skąd się wzięły i kto dał na to pieniądze ? Kto splamił dobre imię klubu i jego kibiców ?

9) Polityku, który proteguje go od wielu lat i dzięki któremu, pomimo udowodnionej korupcji za jego prezesury, nigdy nie był wzywany na świadka ?

10) Nielegalnych zakładach bukmacherskich w Polsce, które mimo zakazu , jako jedyny w kraju oficjalnie reprezentuje ?

11) Nielegalnym wyborze na prezesa PZPN ? Według przepisów statutu PZPN, prezesem nie może być obywatel zamieszkujący poza Polską. A skoro  zarabia w kraju, to czy płaci w Polsce podatki?

12) Niemoralnej i nieetycznej Komisji Etyki w PZPN, która od czterech lat nie kwestionuje jego „nielegalnego” wyboru na prezesa PZPN ?

13) Powodach i osobie, która stała się bezpośrednią przyczyną niesłusznego oskarżenia i trzy miesięcznego aresztu Andrzeja Grajewskiego ?

14) Scenariuszu przejęcia przez siebie zadłużonego na wiele milionów klubu Widzew, oraz kto wydał zgody i podpisał dokumenty na taką transakcję ?

15) Kosztach zainwestowania w ratowanie Widzewa ? Ile milionów włożył w klub, a ile milionów na nim zarobił, gdy go sprzedawał ?

16) Co było powodem sprzedaży Widzewa w sezonie 2007/2008 i w jakiej sytuacji prawnej był w tym okresie Widzew ? Czy nie był już pod żurydykcją prokuratorską w sprawie korupcji ? Skoro tak, to dlaczego nie poinformował o tym kupującego ?

17) Dlaczego rok później, Widzew nie otrzymał w sezonie 2009/10 aprobaty PZPN, po zasłużonym i uczciwym awansie do Ekstraklasy ? Kto, oraz co było przyczyną tego, że doszło do ukarania i ponownej degradacji Widzewa do 1 ligi ?

18) Dlaczego jako prezes PZPN, który wcześniej twierdził, że nie doszło do korupcji, nie podjął działań, aby PZPN naprawił szkody wyrządzone klubowi. A może jednak do korupcji doszło i nie chciał wracać do tematu ze strachu?

19) O kulisach sprzedaży Widzewa i o tym czy to prawda, że zażądał i otrzymał od Sylwestra Cacka ponad milion euro za przejęcie przez niego 70% akcji w nowo tworzonej spółce Widzew S.A., a sam z Szymańskim zatrzymali prywatnie jeszcze po 15% akcji klubu bez wpłacania złotówki ?

20) Ilości zarobionych pieniędzy przez PZPN na finale Pucharu Polski 2016, pomimo skandalicznego i niebezpiecznego dla życia publiczności braku zabezpieczenia bezpieczeństwa w skutek nielegalnej oprawy pirotechnicznej, niespotykanej w dzisiejszym świecie sportowym ? To mogło skończyć się „polskim HeyseI” przez pychę, brak wyobraźni i odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Co oznaczało jego twitterowskie określenie – „nie tak się umawialiśmy ?” Kto, z kim i na co się umawiał ? Czyżby chodziło o kibiców ? Dlaczego Legia i Lech musiały zapłacić kary i wzbogacić konto PZPN, skoro odpowiedzialność za bezpieczeństwa imprezy było w gestii  związku ?

No i ostatnie pytanie, którego historia jest równie odległa jak „pożyczka”, którą udzielił śp. prezesowi Sobolewskiemu.

21) Może wspomni o swoich ostatnich miesiącach gry w Widzewie i przyczynach nagłego opuszczenia Widzewa w roku 1982, oraz podpisania kontraktu z Juventusem ? Czy powodem była na pewno jego dobra gra, czy coś innego ? Dzięki komu mógł spokojnie wyjechać do Włoch ?

 

Na tym kończę , bo mam „oczko” !!!

 

Pozostały tylko odpowiedzi na te pytania i zadanie sobie kilku dodatkowych, skierowanych do polskiego kibica :

KTO NA TYM WSZYSTKIM ZAROBIŁ, A KTO STRACIŁ ?

KTO OKRADAŁ KOGO, KIEDY I NA ILE ?

KTO JEST OKRADAJĄCYM, A KTO OKRADZIONYM ?

KTO JEST DŁUŻNIKIEM, A KTO WIERZYCIELEM ?

 

CZY JUDASZ NIE ZAWDZIĘCZA WSZYSTKIEGO ŚP. LUDWIKOWI SOBOLEWSKIEMU !?

 

Cz. III – DO BRATA

 

Z biblijnych opowieści poznałem życie Judasza – brata twojego !

On przed śmiercią zdradził i wydał na męki Pana naszego

A Ty po śmierci hańbisz imię wychowawcy swojego.

On trzydzieści srebrników nagrody otrzymał  za Niego

Ty po śmierci prezesa , jaki interes masz z tego ?

 

Czytałem, że Widzew ma mieć wkrótce sponsora włoskiego !

To nie będzie dla mnie ani zaskoczenie, ani nic nowego

Jeśli za tym ukryta jest twoja łapka lisa farbowanego ,

Bo do tego potrzeba wewnątrz klubu człowieka swego,

Ty możesz zawsze liczyć na  „Puchacza” – donosiciela twego ?

 

Jedna rzecz łączy ciebie i Judasza biblijnego !

Ale to nie moja sprawa tylko „Fryzjera” polskiego.

On latami „golił” kluby polskie, drwiąc z kibica każdego,

Działając i kpiąc sobie w biurach związku piłkarskiego

Ty nie byłeś czasem działaczem PZPN w złotych latach jego ?

 

Wierzę, że ten przebiegły plan Bajeranta Zadaniowego

Dotyczący „położenie łapy” na stadionie Widzewa łódzkiego

Aby  zarządzając, zrobić  „dojną krowę” ze stadionu nowego

„Spali na panewce” przez mądrość i czujność fana widzewskiego

Ty pewnie myślisz, że nikt nie jest w stanie pogonić lisa sprytniejszego ?

Mylisz się ! Wszystko zależy od odwagi „psów gajowego” !

 

Mirosław Tłokiński

 

PS : PALENIE JUDASZA

 

Materiał ten napisałem w Wielką Środę i chciałem opublikować tego dnia, lub w Wielki Czwartek – inauguracji Triduum Paschalnego. W dniach, które są w różnych regionach symbolicznymi dniami zanikającego już rytułału wieszania, okładania kijami i palenia lub topieniu kukły Judasza. Doszedłem jednak do wniosku,że zbulwersowałoby to moje przygotowanie do tych uroczystości.

 

Jedna z gazet parę lat temu napisała o Luwiku Sobolewskim na podstawie wywiadów z jego współpracownikami, że prezes był zawsze spokojny, opanowany, o nienagannych manierach i potrafił rozwiązać problemy każdego. Ja dodam do tego, że był człowiekiem słowa i honoru, także nieobce mu było być wierny danemu „słowu honoru”, którego ty Judaszu nigdy nie posiadałeś, nadal nie posiadasz i posiadać chyba nie będziesz .

 

Dlaczego ?

 

To kwestia edukacji i wpojonych zasad moralnych ze środowiska swojego.

Twoim wyznaniem na temat nieoddanej pożyczki prezesa Sobolewskiego,

Zerwałeś konwencje wychowania dobrego i szacunku dla człowieka zmarłego .

Nie jestem w stanie zrozumieć jakim celem kierowałeś się poniżając prezesa twego,

Aby złożyć tak chaniebne wyznanie, mając możliwość przez 26 lat zrobienia tego.

Tyle prawie czasu minęło od wyjazdu twojego (1982), do Juventusu wszystkim znanego,

Aż do śmierci prezesa Ludwika Sobolewskiego (2008 ) – odkrywcy i żywiciela twojego !

 

Dlatego radzę tobie jak najszybciej  przeprosić panią Janinę – wdowę i żonę jego,

Lub pokazać nam wszystkim dowody świadczące o winie Ludwika Sobolewskiego.

W innym wypadku, to ja za krzywdy oraz oszczerstwa dotyczące prezesa naszego,

Wyręczę Ciebie i odpowiem na zadane przeze mnie pytania z materiału powyższego.

Chyba że wcześniej zrobi to Prokuratura Łódzka – dwudziestego drugiego !

 

Nie wyrażę tobie szacunku mojego, ale w przeciwieństwie do ciebie, zasyłam szczere pozdrowienia płynące z serca nieszczęśliwego i zasmuconego.

 

Mirosław Tłokiński

UWAGA ! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie części lub całości materiałów, zdjęć, grafik, kodów html i innych zawartych na stronie www.miroslawtlokinski.pl w formie elektronicznej lub jakiejkolwiek innej bez zgody autora zabronione. Niniejsza strona internetowa podlega ochronie na mocy prawa autorskiego.

widzew 1983

PO DYNGUSIE CZYLI SZACHOWY DIALOG ZE STEFANEM O ŚCIEMACH

 

PO DYNGUSIE CZYLI SZACHOWY DIALOG ZE STEFANEM O ŚCIEMACH

         

Stefan,

 

Zacznę od informacji, że poniższy dialog między nami będzie przebiegał w takim samym stylu i podlegał tej samej zasadzie, jaką kierowałem się z poprzednimi rozmówcami.

 

W tym celu podzielę Twój komentarz pod moim artykułem „Śmigus Dyngus na największą ściemę Stefana”,zamieszczony na stronie https://www.facebook.com/tloczek.do.piora.miroslaw.tlokinski na siedem części z zachowaniem całkowitej oryginalności, wraz ze znakami interpunkcyjnymi włącznie. I na każdą z nich obszernie odpowiem, tworząc pewną formę dialogu.

 

Natomiast wyjątkiem i nowością będzie nadanie wszystkim częściom naszej dyskusji „tytułów” i końcowych „wniosków”.Czego nie stosowałem w poprzednich seriach tego typu rozmówek. No cóż, Twoja ranga medialna zobowiązuje mnie do odmiennego potraktowania dziennikarza, który był moim dobrym znajomym. Ale dlaczego naprawdę zrobiłem to wyróżnienie, zrozumiesz na końcu naszej rozmowy.

 

Postanowiłem, że przeprowadzimy to w postaci dialogu dwóch szachistów.To taka fajna towarzyska gra, polegajaca na zaszachowaniu przeciwnika w taki sposób, aby nie miał możliwości dalszego ruchu. W naszym przypadku będę operował faktami, a nie domysłami. Zgadzasz się ? To zaczynamy. Proszę bardzo Stefan, do Ciebie należy pierwszy ruch :

 

 

„O ZNAJOMOŚCI TEMATU” czyli „JEDYNEJ PRAWDZIE ”                 

 

Stefan Szczepłek : Drogi Mirku. Nie ulega wątpliwości, że znasz piłkarzy Widzewa lepiej niż ja ponieważ byli Twoimi kolegami.

Mirosław Tłokiński : Zaczynasz bardzo dobrze, bo to jest prawda. Moja znajomość tematu dotycząca Widzewa i Widzewiaków jest większa od Twojej, ale nigdy nie musiałem nikomu tego wypominać, czy udowadniać. Aż to tej chwili. Zanim jednak przystąpimy do jej potwierdzenia, chciałbym na samym początku zwrócić Tobie uwagę na „credo” mojego Blogu, które brzmi następująco :

 

Aby ludzie mogli poznać Prawdę, człowiek musi nie tylko znać Kłamstwo, ale mieć Odwagę o tym pisać i mówić

 

Z tych trzech słów ( Kłamstwo, Prawda i Odwaga) zawartych w nim, wypływają jak ze źródła trzy zasady, jakim podlegają wszystkie moje felietony i artykuły. Zarówno pod względem poruszanych tematów (kłamstw), jak i zasad moralnych (prawdy), którymi kieruję się podczas ich przygotowywania, formowania i pisania.

 

Jaki jest z tego wniosek ?

Wspominam o tym, abyś wiedział, że te trzy słowa będą mi towarzyszyć podczas naszego rozprawiania, w celu wspólnego poszukiwanie „jedynej prawdy”.

 

„O WIDZENIU MOIMI OCZAMI” czyli „BIELMIE I KLAPKACH NA OCZACH”

                                

S.SZ : Moja książka nie jest historią Widzewa tylko polskiej piłki, widzianej moimi oczami. Dlatego nie wspominam w niej o wielu zawodnikach, którzy niewątpliwie byli gwiazdami w swoich klubach, ale nie przebili się do piłki na poziomie reprezentacyjnym. Krzysztof Surlit był jednym z nich.

MT : Właśnie z powodu Twoich oczów, które błędnie widzą oraz ręki, która pisze nieprawdę, postanowiłem skrytykować dwa zdania z Twojej książki. Ale dzisiaj będą trzy.Jednym z nich było :

 

1.„Widzewiacy gryźli trawę nie tylko dlatego, żeby zwyciężyć, ale żeby Zbyszek na nich nie nakrzyczał”

 widzew liverpool 11

To taka bajeczka pod tytułem „Bez nakrzyczenia nie byłoby widzewskiego gryzienia” lub jeszcze lepiej  „Bez Bońka nie byłoby Wielkiego Widzewa”. Może niezbyt gramatycznie powiedziane, ale jakże satyrycznie. Do satyry jeszcze powrócimy. Zanim jednak to nastąpi posłuchaj pewnej historii.

Gdy podczas moich trzech audiencji prywatnych u Jana Pawła II patrzyłem na twarz papieża, jeden szczegół rzucał mi się w oczy za każdym razem. Właśnie spojrzenie i jego „mądre oczy”. Najbardziej było to widać w końcowej fazie jego życia, kiedy choroba paraliżowała jego ciało. Gdy patrzyłem na niego, zadawałem sobie ciągle to samo pytanie : Czy ten czlowiek może kłamać ?   I gdzieś w podświadomości patrząc mu w oczy, widziałem za każdym razem tą samą odpowiedź : Na pewno nie !

Czego nie mogę powiedzieć o „widzeniu” polskiej piłki „twoimi oczami”. Jedno zdanie i tyle ukrytego w nim cygaństwa. Ile ? Zaraz będziemy liczyć :

Po pierwsze. Nie musisz nabierać ludzi, wmawiając im jakobym nie zrozumiał, że książka dotyczy polskiej piłki. Bo tak jest i nie ! W dominującej objętości tak, ale nie w całości.

Dlaczego ?

Bo zdanie o którym mówię znajduje się w rozdziale zatytułowanym: „Era Widzewa” . Dotyczy on nie tylko (jak twierdzisz) polskiej piłki, ale Widzewa, Widzewiaków i mnie samego.

Po drugie. Twierdząc, że wspominasz tylko o tych Widzewiakach którzy „przebili się do piłki na poziomie reprezentacyjnym”, kantujesz na nowo czytelników !

Dlaczego ?

Bo insynuujesz jakobym wywierał na Ciebie nacisk i sugerował napisanie więcej o tych, którzy „nie zrobili kariery reprezentacyjnej”. Nigdy nie prosiłem, nie proszę i nie będę prosił kogokolwiek o napisanie więcej lub lepiej o mnie, niż to historia pokazała. Napisałeś na mój temat jeden tekst (”Zwiedzanie bioska”) w okresie naszej znajomości i jestem Tobie za to wdzięczny. Ale nawet o to jak wiesz nie zabiegałem. Nie wyrażałem w mojej krytyce chęci napisania więcej o nas „Widzewiakach nie reprezentantach”. Chodziło mi o to, abyś nie pisał niezgodności z prawdą i nie „opowiadał niestworzonych rzeczy”.

Po trzecie. Bajerujesz i tym samym zaprzeczasz samemu sobie oraz Twojej teorii pisania tylko o widzewskich reprezentantach. Jak na dłoni widać następne cygaństwo.

Dlaczego ?

Bo chcesz mi wmówić, że przewodnią linią pisania w tej sekwencji książki było wspomnienie tylko o tych Widzewiakach, którzy „przebili się do piłki na poziomie reprezentacyjnym”. Jesteś i w tym tłumaczeniu świadkiem przeciwko Twojemu krętactwu. Gdyby to było prawdą, to pisałbyś o wszystkich, a nie wybranych reprezentantach.

Pewnie chcesz wiedzieć o kim myślę ?

O takich słynnych piłkarzach jak Władek Żmuda i Romek Wójcicki. którzy posiadali emblemat „Reprezentanta Polski i Widzewa”. Pierwszy osiągął zdecydowanie więcej od Bońka jako Reprezentant Polski, a drugi dużo więcej jako zawodnik Widzewa. Dlaczego nie wspomniałeś o nich choć jednym słowem, tylko chcesz wszystkim „zmydlić oczy” .

Czy to nie jest brak logiki w Twoim myśleniu, tłumaczeniu się i ewidentne matactwo na rzecz jednego piłkarza ? Dlaczego to robisz ? Co Cię do tego motywuje ?

Po czwarte. Napisałeś, że Widzewiacy wygrywali bo bali się „nakrzyczenia” Bońka . A prawda jest taka, że sytuacja w szatni w tamtych czasach między Bońkiem i resztą piłkarzy przypominała wypisz wymaluj relaję, jaka istnieje dzisiaj między nim i Wami dziennikarzami. Byli tacy, którzy się go nie bali.Tacy, którzy się go bali. I tacy co „pewną część ciała” mu lizali ! Tak jak kiedyś, tak i teraz , tylko Bońkowi wydaje się, że jak krzyczy to rządzi.

Dlaczego ?

Bo może liczyć na tchórzostwo i efekt jego „nakrzyczenia” na tych dziennikarzy, którzy reprezentują bojaźn lub „służalcze oddanie”.

 

Jaki z tego wniosek ?

Skoro byłoby tak jak mówisz, to jak wytłumaczysz dwa fakty. Zdobycie pierwszego tytułu Mistrza Polski i dotarcie do pólfinału dzisiejszej Ligii Mistrzów bez Bońka i jego wspaniałego (według Ciebie) efektu mobilizacyjnego „nakrzyczenia” na nas ?

Przestań obrażać i poniżać w Twojej książce o futbolu polskim wszystkich dawnych Widzewiaków i nie posądzaj tak odważnych chłopaków o strach przed kimkolwiek. Pomyśl raczej o tym, jaki jest Twój stosunek i postawa do krzyczącego Bońka. A historyjki, że on był taki czy owaki, „wlóż między bajki”. Spojrzenie „twoimi oczami” na sprawy Widzwa, to całkowita ściema.

Dlatego przejrzyj na oczy. Spójrz na piłkę krytycznie, bez ograniczania jej Twoją wizją futbolu. Nie miej „klapek na oczach”.  Nie bądź dziennikarzem zaślepionym, który nic nie dostrzega lub nie chce dostrzec, oraz nie rozumie rzeczy, które są oczywiste dla innych. Nie miej „bielma na oczach” !

 

„O CHARAKTERZE ” czyli „BUJDACH NA RESORACH”   

 

S.SZ : Włodek Smolarek, mimo że cichy, miał charakter, robił swoje i osiągnął sukces, niezależnie od tego czy Zbyszek Boniek „darł z niego łacha” jak piszesz, czy nie.

MT : O czym Ty mówisz Stefan ? Kto chciałby podważać brak charakteru lub sukcesów u śp.Włodka ? Kto śmiałby zaprzeczać temu że nie „robił swoje” ? A więc po co te bzdurne tłumaczenia ? Jakimi argumentami bronisz się? Podważyłem teorię Twojego drugiego zdania :

 

2. „Tylko Włodzimierz Smolarek się go (Bońka) nie bał, bo miał podobny charakter”.

 

Skrytykowałem Ciebie, na podstawie dwóch wyrazów w jednym zdaniu. Pierwszym jest słowo – „podobny”.

Dlaczego ?

Bo Włodek miał całkowicie odmienny charakter od Zbyszka (a nie „podobny” jak twierdzisz !) i dlatego nigdy nie dochodziło do konfliktów między nimi. Włodek był chłopakiem bardzo skromnym i jak to mówią „do duszy przyłoż”. Z nikim nie kłócił się, a na zaczepki Zbyszka odpowiadał kompletną ciszą i zamknięciem w sobie. Ale nie ono jest najważniejsze. Drugim jest słowo – „tylko”.

Dlaczego ?

Bo nie dotyczy ono polskiej piłki, ale nas Widzewiaków i mnie samego.

Skoro piszesz, że tylko Wodek nie bał się Bońka, to znaczy, że reszta się go bała. Jakie świadectwo dajesz innym piłkarzom Wielkiego Widzewa ? Wszyscy Widzewiacy mieli charakter. Z tego powodu dano nam przydomek  „Drużyny z charakterem”. Każdy z nich na ten tytuł zasłużył. Zwłaszcza ci z sezonu 1982/83 ! Natomiast tym stwierdzeniem, ewidentnie potwierdzasz za innymi dziennikarzami, że jednym z głównych czynników motywacyjnych „gryzienia trawy” przez Widzewiaków i zwyciężania , była bojaźń przed Bońkiem i jego „nakrzyczeniem”, które jak twierdzisz wpływało w sposób cudowny na zawodników, wyniki i sukcesy Widzewa. Tym samym podważasz całkowicie zarówno charakter drużynowy grupy, jak i indywidualny każdego zawodnika. I tylko to było powodem i celem mojej krytyki.

Ale to nie koniec Twojej Hipokryzji. W tym zdaniu nie tylko podaleś dwie kłamliwe informacje, ale jednocześnie nie podałeś prawdziwej. Jakiej ? Kto naprawdę nie bał się jego i kogo Boniek bał się i dlaczego ?

Wiedziałeś dobrze od wielu lat, że przede wszyskim Surlita, od strony FIZYCZNEJ, bo Krzysiek po prostu go nienawidził. A raczej nieznosił jego Ignorancji i Fałszu .

Bał się także mnie, ale nie tyle od strony fizycznej (bo wiedział że tego typu konfrontacji unikałem i mogłem zastosować tylko w ostateczności ), ale SŁÓW. Zbyszek musiał bardzo uważać na to co mówi, bo gdy obrażał kogoś bezpodstawnie interweniowałem. Do większego konfliktu fizycznego nie dochodziło (chociaż..), bo zawsze się wycofywał, lub po prostu gdy chciał krytykować, omijał mnie w szatni.
Zastanawiałeś się dlaczego tak było ?
Powód był bardzo prosty. Wiedział, że zawsze jestem gotowy go zaatakować słownie w przypadku usłyszenia lub zauważenia nieprawości mówionych lub robionych przez niego. Całą moją karierę wiedziałem, że nawet największy konflik ze Zbyszkiem nie zagrażał mojej pozycji w zespole, ani konsekwencjom ze strony trenerów, czy samego prezesa Sobolewskiego !

 

Jaki z tego wniosek ?

Włodek miał charakter i to jaki. Natomiast mówienie o nim, że miał „podobny” do Zbyszka i że „nie bał się” jego, ale „bała się reszta” Widzewiaków, jest obrazą indywidualną Włodka i zespołową Widzewiaków, oraz w jednym zdaniu potrójnym łgarstwem ! Dlatego powtarzam Tobie jeszcze raz : Te mity i ściemy o baniu się Bońka, włóż do swoich archiwów jako „bujdy na resorach

 

 

„O GRANIU LEPIEJ” czyli „NI PIES, NI WYDRA”

 

S.SZ : Ty grałeś bardzo dobrze, wielokrotnie dzięki Tobie przeżywałem miłe chwile na stadionie w Łodzi lub na Anfield Road. Ale Zbyszek Boniek grał lepiej.

 

MT : Myślę, że ostatnie zdanie, jest jakąś wyjątkowa prowokacją z Twojej strony lub formą wyrażania czegoś w sposób zmyłkowy. O czym trudno powiedzieć coś konkretnego.O czymś całkowicie nie pasującym do danej sytuacji. Czego nie można określić znanymi pojęciami. Oprócz takich jak  – „ni z gruszki, ni z pietruszki”, „ni w pięć, ni w dziewięć”, „ni rak, ni ryba” !

Co ma piernik do wiatraka ? Nigdy nie przyszło mi na myśl podczas mojej kariery, a tym bardziej teraz, aby konkurować z Bońkiem. Tym bardziej porównywać moje umiejętności i zadania jakie miałem w zespole z jego. Posiadaliśmy całkowicie odmienne charaktery, ale również inne zadania strategiczne w drużynie. Charakteryzowaliśmy się odmiennymi zdolnościami rozwiązywania zadań taktycznych oraz różnymi indywidualnymi predyspozycjami fizycznymi i umiejętnościami technicznymi. Można  porównywać dwóch piłkarzy, ale pod każdym względem z osobna i biorąc pod uwagę różne elementy kunsztu piłkarskiego. Powiedzenie „grał lepiej” jest pustym wnioskiem, które może powiedzieć każde dziecko. Nie wiem pod jakim kątem to rozpatrywałeś oraz czym kierowałeś się , aby to oficjalnie oświadczać i to bez merytorycznego wyszczególnienia, czy logicznego uzasadnienia. Ale jedno wiem na pewno. Ty tego nigdy nie zrozumiesz !

Dlaczego ?

Bo nigdy nie byłeś piłkarzem.Twoje oceny są opiniami niektórych zwykłych kibiców, który powtarzają zasłyszane zmyślenia, jakobym krytykował Bońka, tylko dlatego bo mu zazdroszczę jego kariery i czuję się niedoceniony. A Ty dobrze o tym wiesz, że tak nie jest. Dlatego Twoje miejsce jest na trybunach. Ale nie z kibicami doświadczonymi znającymi się na piłce, ale początkującymi – boiskowymi nowicjuszami !

 

Jaki z tego wniosek ?

Twoje stwierdzenie „grał lepiej” , jest nie tylko  ewidentnym upraszczaniem, ale także zwykłą ściemą, będącą wyrazem braku kompetencji oraz sztuki analizowania i umiejętności oceniania zawodników. Czymś hybionym, nietrafionym  z serii „ ni pies, ni wydra”

 

Widzew 25

„O STAROŚCI I PRZESZŁOŚCI  , MNIEMANIU I OPOWIEŚCIACH, NIEWIEDZY I NIEPAMIĘTANIU, BEZKRYTYCZNYM PISANIU I SŁUCHANIU” czyli „WYKRĘCANIU KOTA OGONEM”

 

S.SZ : Znam takich piłkarzy i trenerów, którzy im są starsi, tym lepsi byli w przeszłości. Przynajmniej w swoim mniemaniu i opowieściach, powielanych przez młodych dziennikarzy, którzy nie wiedzą lub nie pamiętają, więc piszą bezkrytycznie to, co usłyszą.

 

MT : Ostro mówisz Stefan i napewno jesteś przekonany, że dobrze ? W jednym zdaniu tyle sensu chciałeś zawrzeć w twoim mniemaniu. Ale w moim odczuciu, jako starszy dziennikarz powielasz opowieści o mnie, jak wielu Twoich młodych kolegów po fachu i kibiców, którzy nie wiedzą lub nie pamiętają nic z mojej kariery, więc piszą bezkrytycznie to co usłyszą.

Gdyby nie Twoje słowa „Drogi Mirku” skierowane do mnie na początku naszego dialogu, to pomyślałbym, że zwracasz się do kogoś innego lub stracileś poczucie rozsądku. Widzę, że nasza 40 letnia znajomość była zbyt krótka dla Ciebie, aby mnie dobrze poznać. Chcesz dać mi do zrozumnienia, że przypominam „starą gwiazdę”, która w swoich opowieściach i mniemaniu o swojej wielkości oraz zadufaniu w sobie, gloryfikuje każdego roku coraz bardziej siebie samego ?

Przecież nawet nie mam argumentów aby to robić. Nie pamiętam ani jednej, powtarzam, ani jednej bramki strzelonej przez siebie jako król strzelców ligi polskiej. Nawet tych pucharowych z Malty i Wiednia, oprócz dwóch zdobytych przeciwko Liverpoolowi. A pamiętam je tylko dlatego, że są zarejestrowane na Youtube. Nie zbierałem wycinków z gazet mnie dotyczących.

Pokaż mi choć jednego kibica, przy którym chwaliłbym się zbytnio swoją karierą.Pokaż mi choć jeden artykuł czy wywiad, gdzie kłamię lub przesadzam w ocenie swojej wartości piłkarskiej. Pokaż mi choć jednego dziennikarza, którego prosiłbym w całym moim życiu, aby napisał cokolwiek o mnie. Od 1983 roku, przez prawie 25 lat nie dałem mediom żadnego wywiadu. Nie napisałem żadnego artykułu i nie krytykowalem nikogo. A Ty śmiesz mnie porównywać do kogoś, który w miarę upływu czasu, w swoich opowieściach przechwala się swoją przeszłością. Znam swoje miejsce w szeregu Widzewa i nie wychodzę przed nikogo.

Mówiłeś, że młodzi dziennikarze piszą dzisiaj bezkrytycznie, bo nie wiedzą lub nie pamiętają tamtych czasów i opierają się na tym co usłyszą. Ale z Tobą jest gorzej , bo chyba dobrze pamiętasz dawne lata. Dlatego oni należą w mojej klasyfikacji do drugiej grupy dziennikarzy, a Ty jak widzę do trzeciej.

Pewnie chcesz wiedzieć o jakich grupach mówię ?

Moja klasyfikacja ludzi reprezentujących media jest nastepująca : Pierwszą są Zawodowcy, którzy piszą prawdę, po jej uprzednim zweryfikowaniu. Drugą Amatorzy, którzy piszą jak wspomnałeś bezkrytycznie i bez wiedzy. Piszą to co usłyszą, czyli byle co. Trzecia, to Dup.lizy . Należą do niej zawodowcy, którzy znają prawdę, ale o niej nie piszą.

Dlaczego?

Bo boją się „komuś” podpaść. Piszą to co  temu komuś podoba się. Bo jak świat światem, sługa nigdy nie mógł powiedzieć prawdy o swoim panie, bez czekających go za to konsekwencji.

 

Jaki z tego wniosek ?

Nie jesteś Zawodowcem, bo nie piszesz Prawdy, a raczej boisz się o niej pisać.

Amatorzy natomiast mają krótki żywot, bo w starszych latach tępi im się „słuch” i nie zawsze dobrze „słyszą”. Nie możesz być także amatorem, bo Twój żywot dziennikarski jest zaskakująco długi. Dramatem jest to, że z latami oprócz słuchu tracisz „wzrok”, bo nie potrafisz prawidłowo odczytywać moich atykułów. A wszystko co powiedziałeś do tej pory to wielka ściema. Przedstawiasz argumenty sprawy w sposób hosztaplerski i w innym świetle.

Dlaczego?

Aby odwrócić uwagę od prawdziwego problemu i skierować rozmowę na inne tory. Nie dasz rady, ponieważ odbieram to co mówisz inaczej. Przyjmuję, jako Twoje umyślne bujanie ludzi, potwierdzające przebiegłość i manipulatorstwo Twojego pióra. Starasz się po prostu „wykręcić kota ogonem”.

A tak między nami mówiąc. W historii Widzewa może było wielu piłkarzy, którzy grali lepiej odemnie. Ale na pewno nie było żadnego, który osiągnąłby więcej indywidualnie i zespołowo.

Jak widzisz taka ocena jest oparta na prawdzie i ma jakiś sens w przeciwieństwie do Twojej. Sens statystyczny i sportowy. Byłem 2 razy Mistrzem Polski, 4 razy Vice-Mistrzem i królem strzelców ligi polskiej, oraz Pólfinalistą Ligi Mistrzów i jej drugim najlepszym strzelcem, grając w obronie, pomocy i ataku ! To statystyka oraz moje osiągnięcia i jej nie oszukasz. Ale nawet to nie pozwoliło mi znaleźć się w 11-tce stulecia Widzewa, mimo że poprzednio dwukrotnie w niej byłem w ocenie dziennikarzy. Ale nie przejmuję się tym . Wiesz dlaczego ? Bo wiem jak to się stało i komu to zawdzięczam. I nawet jak to odkryłem nikomu nie powiedziałem. Jak widzisz, ani nie walczę,ani nie koloryzuję mojej kariery, ponieważ mam swoje życiowe zasady i swoją godność.

Co innego moje umiejętności czy styl gry. Każdy kibic lubi co innego i dlatego piłka jest piękna.

Dlatego nie potrzebuję, ani Twojego upiększania mojej kariery, ani sam jej nie upiększam. Tylko proszę Cię, nie obrażaj mnie i moich kolegów z dawnego Widzewa, oraz nie obniżaj naszej wartości.

Widzew 61

 

„O LUBIENIU I NIELUBIENIU, WMANEWROWANIU I GIERKACH, WSPOMINANIU I DZIELENIU” czyli „PIESKIM ŻYCIU”

 

 

S.SZ : Możesz dzielić swoich znajomych na tych, którzy lubią Zbyszka lub nie. Ja się nie dam wmanewrować w Twoje gierki. Pamiętam Was obydwu, znam od lat, dobrze wspominam i nie dzielę”.

 

MT : O czym znowu mówisz Stefan ? Ja także dobrze wspominam Ciebie i Zbyszka jako partnera z boiska. Nigdy i nigdzie nie napisalem czegokolwiek złego o Bońku i jego grze, ale piszę o ZiBi  (czytaj Zawodowym Bajerancie) aktualnym działaczu, ze zwróceniem szczególnej uwagi na jego słowa (obietnice) i czyny związane z rozwojem polskiej piłki, ale w kontekście teraźniejszości. Oddzielam boisko, od tego co poza boiskiem i to co było kiedyś, od tego co jest teraz.

Widzę, że nie tylko fantazjujesz, ale „robisz ludziom wodę z mózgu”. To ja nie dam się od dzisiaj wmanewrować w Twoje służalcze gierki.

Prawda zawsze łączy ludzi, a dzieli ich tylko Kłamstwo. Dlatego nie dotyczy to mnie, ale Ciebie. Na temat dzielenia nie wypowiadaj się, bo chyba udowodniłem Tobie wystarczająco zwięźle i merytorycznie, że „opowiadasz głodne kawałki” o Widzewiakach, które na dodatek ukazujesz opinii publicznej w Twojej książce. A propos Ciebie i „wmanewrowania w moje gierki” .

Kiedy i gdzie napisałeś o podejrzanym przejęciu przez Bońka za „symboliczną złotówkę” zadłużonego na miliony Widzewa ? Co stało na przeszkodzie, aby w ten sam sposób przejąć milionowe długi obecnego Widzewa ?

Kiedy i gdzie napisałeś o kilkunastu kupionych meczach za jego prezesury w Widzewie ? Co stało na przeszkodzie, aby o tym nie pisać wystarczająco skutecznie ?

Kiedy i gdzie napisałeś o jego niezgodnym z prawem statusowym PZPN wyborze na prezesa ? Co stało na przeszkodzie interwencji w tej sprawie Komisji Etyki przy PZPN ?

Kiedy i gdzie napisałeś o jego nielegalnej bukmacherskiej działalności w Polsce ? Co stało na przeszkodzie Prokuraturze, aby wyegzekwować złamanie prawa polskiego ?

Lista jest o wiele, wiele dłuższa.

Jeżeli o tym pisałeś, więc nie muszę Cię „wmanewrować w moje gierki”, bo już w nich jesteś !    Bo moje gierki, a raczej wielka gra polega na tym, że aby poznać prawdę muszę znać kłamstwo.

Jeżeli natomiast tego nigdy nie krytykowałeś, to jaki z Ciebie zawodowiec, skoro pierwszym obowiązkiem i zadaniem dziennikarza jest poszukiwanie oraz służenie prawdzie i pisanie o niej ! Nie rozczulaj się nad przeszłościa, ale pisz o teraźniejszości, dla dobra przyszłości polskiej piłki !

 

Nawet tak doświadczony dziennikarz, myśli takim samym schematem jak wielu innych jego kolegów po fachu i kibiców. Twierdzisz, że piszę krytyczne felietony o Bońku, bo chcę podzielić moich znajomych i sympatyków Widzewa na tych co lubią lub nie lubią Zbyszka. Czy na tych, którzy mają ocenić który z nasz był lepszy. Jaki wielki, niewybaczalny błąd od strony profesionalizmu i obiektywizmu z Twojej strony.

 

Jaki z tego wniosek ?

Krytykuję Bońka jako prezesa i szefa PZPN. Tutaj nie ma czego i kogo dzielić, tylko zająć proste stanowisko : Kłamie, czy mówi prawdę ? Robi to co obiecywał, czy nie ? Jest to dobre, czy złe dla przyszłości polskiej piłki ? Twoje twierdzenie o moim dzieleniu ludzi, wyrażające się w chęci opowiedzenia się za Bońkiem lub za mną jako piłkarzami jest ściemą.

Dlaczego ?

 

Bo Zbyszka nie można nie lubić i krytykować za jego grę czy karierę, bo były bardzo udane. Lubiłem grę Zbyszka, ale nie lubię i nigdy nie polubię jego HIF-u (Hipokryzji, Ignorancji i Falszu) jako człowieka, którym zaraża dzisiaj działaczy, trenerów, kibiców i dziennikarzy sportowych w Polsce.

 

Gdy zapamiętasz tylko to zdanie z moich ust, to wszystkie Twoje powyższe słowa skierowane do mnie i argumenty nie mają, ani logicznej podstawy, ani nie zawierają merytorycznej wartości, czy historycznej prawdy. Są po prostu zwykłym „szczekaniem” . Znam wielu moich znajomych, którzy byli wspaniałymi dziennikarzami i ceniłem ich za fachowość. Czego nie mogę powiedzieć teraz, gdy żyją w strachu jedząc z ręki swojego żywiciela. Kiedyś wspaniale „pisali”, a dzisiaj wspaniale „szczekają”. Szkoda, bo to nędzne życie – „pieskie życie” .

 

 

„O WKUPYWANIU SIĘ” czyli „ KACZKACH DZIENNIKARSKICH”

 
S.Sz : Twoja sugestia, jakobym pisał coś żeby wkupić się w czyjeś łaski jest równie elegancka jak zestawienie obydwu zdjęć. Pozdrawiam Stefan Szczepłek.

 

MT : Już odpowiadam. Co do zestawienia obydwu zdjęć, które odebrałeś jako nieeleganckie, to zapewniam Cię, że był to efekt przypadku, i na pewno nie było moim zamiarem obrażanie Ciebie. Dowód na to znajdziesz na stronie prywatnej mojego Facebooka pod Twoim komentarzem, gdzie zdjęcia automatycznie znalazły są obok siebie. A na Twitterze, moja postać za sprawą tegoż komputera jest u góry, a Twoja na dole. Dlatego nie przywiązuj do tego zbyt wielkiej wagi. Po prostu Wielkanocny techniczny przypadek i facebookowa wola. A to co wychodzi z moich ust, nie jest śliną, ale genewską fontanną. I gdziekolwiek bym to zdjęcie nie wstawił, dyngusowa woda i tak poleci na Ciebie. Wróćmy jednak do sedna sprawy, czyli Twojego „nie wkupywania się”.

Nie chciałem o tym rozmawiać i poruszać tego tematu, ale skoro wywołałeś mnie do tablicy, więc podważę wiarygodność innego wniosku bedącego wymysłem Twojej wyobraźni , a zarazem kitem wciśnietym czytelnikom w Twojej książce. Powiedziałem na początku, że dzisiaj pod krytykę poddam Twoje trzecie zdanie. Nie mówiliśmy o tym, bo jak Cię zapewniałem nigdy o tym nie pisałem i nie mówiłem w mediach. Myślę o lipie dotyczącej jednej z cech piłkarskich Bońka. W rozdziale „Era Widzewa” napisałeś :

 

3. „ – Widzewski charakter” polegał na walce za wszelką cenę, do końca, nawet w sytuacjach, które wydawały się beznadziejne. Taki charakter miał Boniek…”.

 

Jeszcze raz podkreślam, że Zbyszek był dla mnie wielkim piłkarzem i zrobił karierę wykorzystując wiele swoich zalet. Ale na pewno nie tej,  którą cytujesz i która jest naciąganiem . Stwierdzić, że jego charakter polegał na „walce za wszelką cenę i do końca” jest „wciskaniem ciemnoty”. W tym momencie kłania się ten , który lepiej zna się od Ciebie na indywidualnej ocenie widzewskich piłkarzy.

Wiesz o kogo chodzi ? Pewnie myślisz, że o mnie ? Mylisz się. Ja na takie tematy jak już powiedziałem nie wypowiadam się.

Chcesz pewnie wiedzieć o kim myślę ? O panu Jerzym Kryszaku – aktorze, satyryku i parodyście, który w wywiadzie pod tytułem  „Boniek nadaje się do kabaretu”  tak ocenił grę Zbyszka :

 

- To taki krakowiaczek, tak grał. Stał i czekał na piłkę. Chłopcy się męczyli, on odpoczywał, ale potrafił się znaleźć”.

 

Gdybyś chciał kiedyś z kimś podyskutować na temat –  „kto jak grał”, czy „kto był lepszy” i w czym wśród Widzewiaków, to nie ze mną Stefan. Idź do kabaretu i porozmawiaj z Jurkiem kabareciarzem. Po tylu latach stwierdzam jednak, że nawet tam nie pasujesz.

Dlaczego ?

Bo satyryk w porównaniu z Tobą musi mieć „otwarte oczy”. Oprócz zmysłu obserwacji, także wyróżniać się obiektywizmem, oraz umiejętnością analizy wad i zalet osoby podlegającej jego krytyce. Ale Ty nawet tego nie potrafisz, ponieważ to co „widzisz twoimi oczami”, jest w porównaniu z jego spojrzeniem zwykłym „laniem wody” po dyngusie oraz szachrajstwem i szacherką.

 

Kończąc nasz dialog i grę mówię – Szach i Mat !

 

Wniosek z tego jest jeden ?                                                                                                             Nie twierdzę, że coś bierzesz za pisanie takich matactw. Wręcz przeciwnie. O to nigdy nie będę Cię podejrzewał. Według mnie, te zaplanowane przez Ciebie w sposób cyniczny i wyrafinowany nieprawdziwe, zmyślone informacje, rozpowszechniasz celowo. Wszystko w celu zaciekawienia i zaszokowania odbiorcy oraz podniesienia nakładu oglądalności. W tym wypadku czytalności Twojej książki. Dlatego Twoje twierdzenie o „nie wkupywaniu się” w czyjeś łaski to zwykłe ściemy, nazywane „dziennikarskimi kaczkami”.

 

Pozdrawiam Mirosław Tłokiński

PS.

Stefan, My Widzewiacy, naszą najlepszą „książkę” zapisaliśmy wielkimi trzcionkami dzięki naszym charakterom, będącymi motorami rozwoju naszych umiejętności i które umożliwiły nam osiągnięcie największego sukcesu w historii Widzewa i polskiej piłki, bez udziału Bońka i bez bojaźni przed jego „nakrzyczeniem”.

A bez tego sukcesu w sezonie1982/83, jak wiesz nie byłoby mowy o Wielkim Widzewie.

 

 

11393058_1666728846884192_427159365078853812_n

KTO ZAŁATWIŁ GRENIA UCZYNKIEM ? 3/3

Z serii NA ZIELONO czyli sztuka w trzech aktach. Dzisiaj odcinek 3/3 – „KTO ZAŁATWIŁ GRENIA UCZYNKIEM?”

Na samym początku chciałbym zaznaczyć, że poniższy tekst nie jest w żadnym wypadku zajmowaniem przeze mnie określonego stanowiska czy stawaniem po jakiejkolwiek ze stron, ale spojrzeniem na to po szwajcarsku tzn.neutralnie !
Na podstawie jednego konkretnego przykładu postępowania jurydykcyjnego chciałbym z czytelnikami mojej strony facebooka wejść w pewne polskie środowisko (w tym wypadku piłkarskie) i podjąć refleksję na temat przemian w Polsce (a raczej ich brak) w XXI wieku w tym elitarnym i zdemoralizowanym światku . Celem moim jest odpowiedzenie sobie na pytanie : W jakim prawnie, moralnie i wychowawczo kraju przyjdzie mi żyć w „stanie emerytalnym” ? Oczywiście na ten oczekiwany moment mam jeszcze trochę czasu

PRZYPOMNIENIE FAKTÓW :

10 kwietnia 2015 roku zarząd związku, na osobisty wniosek Kazimierza Grenia, zawiesił go w prawach członka do czasu prawomocnego zakończenia postępowania przed odpowiednimi organami PZPN, ale co najwyżej do najbliższego Walnego Zgromadzenia. Kazimierz Greń prezes Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej, główny przeciwnik Zawodowego Bajeranta (w skrócie ZiBi) prezesa PZPN został we wtorek 2 czerwca ukarany przez Komisję Dyscyplinarną 10-letnią dyskwalifikacją za rzekome handlowanie biletami przed stadionem w Dublinie przed meczem kwalifikacji Euro 2016 Irlandia – Polska, 29 marca 2015 roku. 9 czerwca Walne Zgromadzenie PZPN zagłosowało przeciwko i nie podjęło uchwały w sprawie zawieszenia Kazimierza Grenia w prawach członka zarządu związku.

RZYMSKI „CEZAR” i NIE-RZYMSKIE PRAWO

„Nie ma u Rzymian zwyczaju wydawać jakiegoś człowieka na łaskę i niełaskę, zanim oskarżony nie stanie wobec oskarżycieli twarzą w twarz i nie będzie miał sposobności obrony przed zarzutami” (Dz. Ap. 25:16).

Wyczytałem, że tak wyglądała jedna z trzech zasad kodeksu rzymskiego, która i dzisiaj jest podstawową gwarancją zawartą w naszych współczesnych systemach prawnych. Chroni ona dwa fundamentalne prawa oskarżonego tzn. prawo do odparcia oskarżeń oraz przesłuchania świadków. Dzięki temu następuje automatyczne wykluczenia dowodu z pogłosek.Te dwie zasady powinny być także podstawowym gwarantem sprawiedliwości w stosunku do oskarżonego jakim był i nadal jest Kazimierz Greń.
Te zasady musiał respektować dawniej każdy cesarz .
Oprócz może jednego ? Niestety, wszystko wskazuje na to, że nasz polski „Cezar” także nie poszukuje sprawiedliwości jako obiektywny władca i sędzia swoich poddanych, ale sam chce ją wymierzyć zamieniejąc się jednocześnie w oskarżyciela. Takim prawem posługują się tylko dyktatorzy. Czyżby ZiBi nim był ?

TRZY ETAPY

Jakie możliwości powinny być wykorzystane w tej sprawie ?

1. Spotkanie zainteresowanych osób

Taką sprawę trzeba było najpierw załatwić poprzez osobiste spotkanie. Podczas takiej rozmowy zainteresowani powinni wyjaśnić sobie wszelkie nieporozumienia, które jej dotyczą.
Jest to możliwe tylko wtedy, jeżeli zarówno oskarżyciel jak i oskarżony są rozumni i posiadają otwarty umysł nastawiony na poszukiwanie prawdy oraz starają się zrozumieć punkt widzenia i argumenty drugiej osoby.
Nie można do tak delikatnej sprawy podchodzić zbyt emocjonalnie, a szczególnie z góry założonym nastawieniem ukarania podejrzewanej osoby, bez przedstawienia dowodów.
Chyba,że ta druga osoba jest przeciwnikiem i wrogiem którego trzeba wyeliminować za wszelką cenę. Jeśli tak jest, to słowa używane w konfrontacji przez oskarżającego, jak i oskarżanego mogą przyjąć formę złośliwości, oszczerstw i kłamstw. Czy do takiego spotkania doszło ? Wiedzą o tym tylko zainteresowane osoby.

2. Spotkanie w towarzystwie świadków.

Drugim rozwiązaniem jest dodanie do dialogu prywatnego dwóch, trzech świadków. Sprawa w takim przypadku nadal pozostaje w sferze prywatnej, ale nabiera charakteru obiektywnego świadectwa. Powinni to być świadkowie, których akceptują obie strony i których postawy moralne w życiu są gwarantem sprawiedliwego osądzenia. To one powinny wysłuchać dalszej dyskusji między zainteresowanymi stronami i przedstawić swój punkt widzenia. Kiedyś wśród Indian taką rolę miały „rady starszych”. Ale wróćmy do Rzymu, a raczej Warszawy.

3. Przedstawienie sprawy publicznie

Jedynie w krańcowych przypadkach, gdy nie dochodziło do wyjaśnienia sprawy poprzez oskarżonego, zarzut mógł być przedstawiony przed zbiorowym zgromadzeniem jakim jest dzisiaj sąd. Ale nigdy bez obecności oskarżonego, tylko zawsze po jego uprzednim zaproszeniu i w jego obecności. Jeżeli ten wymóg nie został spełniony, wówczas trybunał rzymski, nie dopuszczał do prowadzenia sprawy. Trybunał rzymski tak, ale nie trybunał naszego polskiego„Cezara”. Chociaż mieszkając w Rzymie, prawo rzymskie powinien znać !

TRÓJWŁADCA :

Niestety, wszystko wskazuje na to, że żaden z tych warunków nie został odpowiednio i w pełni spełniony. A w każdym bądż razie, nie w kolejności zalecanych procedur.Pomimo tego polski trybunał (Komisja Dyscyplinarna) „cesarza” PZPN ukarała Kazimierza Grenia 10-cio letnią dyswalifikacją dopuszczając dowody z pogłosek.

Natomiast to nie sam fakt podjęcia takiej decyzji, zdziwił mnie najbardziej, ale wielkość wymierzonej kary !!!

Z tego co wiem, to niektórzy zabójcy dostają wyroki mniejsze od tego jaki zastosowano w stosunku do prezesa Podkarpackiego ZPN.
Sam fakt zablokowania dojścia do irlandzkich akt sprawy przez Kazimierza Grenia jest podejrzane i dopóki nie będzie wyjaśniony przez samego zainteresowanego, dopóty będzie teoretycznym winowajcą. A nawet gdyby tak było, to w żadnym wypadku nie powinien podlegać tak wielkiej i podłej karze.
To czy jest winny lub nie, nie jest jednak tematem moich rozważań. Okaże się to w przyszłości, ale na pewno nie tak szybko.
Co jest najbardziej zastanawiające, zaskakujące i bulwersujące w tej aferze to fakt,że podczas ostatnich obrad Walnego Zgromadzenie PZPN i wysłuchiwaniu oskarżonego, ZiBi posiadal „trójwładzę” – będąc jednocześnie szefem PZPN, przewodniczącym obrad i oskarżycielem !!! Dziwne, wręcz szokujące, ale prawdziwe. Ale taki to sportowo kraj, pełen …!

Niestety, sprytny plan lisa nie powiódł się. Po ostatnich zmianach, które nastapiły podczas pisania tego felietonu chciałem zmienić tytuł z „ Kto załatwił Grenia ?”, na „ Kto chciał załatwić Grenia ?” . Ale postanowiłem nie zmieniać go, dzięki obecności w tytule znaku zapytania(?). To on powoduje, że gra jest jeszcze otwarta i nie wiadomo, czy ktoś załatwi pana Grenia czy on wybroni się i załatwi tego kogoś. Jak już wspomniałem cała tajemnica jest ukryta w „irlandzkich aktach”.

Podejmując trzy serialowe tematy dotyczące Legii, Tychów i Grenia zatytułowałem je NA ZIELONO, bo w sposób przypadkowy cała trójka ma w swoich barwach charakterystyczny kolor – zielony. Jednocześnie na końcu każdego odcinka stwierdzałem, że CZARNO to widzę w przyszłości. Dlaczego ? Dlatego, że to druga ulubiona barwa tych trzech bohaterów. Zbieg okoliczności czy przeznaczenie ? Odpowiedź zostawiam „fanom” mojej strony i przeznaczeniu.

PREDATORZY I CEZAR

Zastanawiam się, jak to jest możliwe, że w kraju który jest także „Zieloną Wyspą” (Green) Europy, władze dyscyplinarne PZPN wydają 10-letni wyrok skazujący na podejrzanego tylko Grenia za sprzedaż 12 biletów, a ignorują i nawet nie podejmują tematu niezgodnego ze statutem PZPN, UEFA i FIFA reklamowania nielegalnych w Polsce zakładów bukmacherskich.

W tym felietonie celem mojej wspólnej refleksji z czytelnikami nie było znalezienie winnych lub dowiedzenie tego kto jest dobry, a kto zły ? Moją ideą było odpowiedzenie na pytanie : Gdzie jest przestrzeganie zasad prawnych przez członków Komisji Dyscplinarnej PZPN, którzy powinni być przykadem dla polskich dzieci i młodzieży oraz spełniać rolę strażników zasad etyczno-moralnych w naszym futbolu czyli takimi rzymskimi „pretorami”.
Kim oni są i jak się nazywają ? Czy są oni osobami prawa czy skorumpowanymi urzędnikami ? Czy są ludzmi odważnymi, czy tchórzami ? Jeżeli tchórzami, to z jakiego powodu ? Czyżby bali się „Cezara”?

Nie tak dawno dwóch zarozumialców – „Cezar” ( w moich satyrach lis) razem ze swoim „koniem”, (obecnym sekretarzem generalnym PZPN, Maciejem Sawickim”) zadeklarowali wyprawę krzyżową i chęć zmieniania skorumpowanego brata czyli FIFA, zarzucając jemu nieuczciwość. To bardzo optymistyczna informacja dla rozwoju polskiego futbolu !

Mirosław Tłokiński

PS.Czemu dostrzegacie drzazgę w oku brata, a belki w swiom nie widzicie? (Łk. 6,39-42)

11032565_1662932343930509_3244384206051140667_n

KTO ZAŁATWIŁ LEGIĘ, TYCHY i GRENIA MYŚLĄ, SŁOWEM I UCZYNKIEM 2/3

Z serii NA ZIELONO czyli sztuka w trzech aktach pod tytułem : „ KTO ZAŁATWIŁ LEGIĘ, TYCHY i GRENIA MYŚLĄ, SŁOWEM I UCZYNKIEM”
Dzisiaj odcinek 2/3 – „Kto załatwił Tychy słowem?”

Wczoraj w pierwszym odcinku (1/3) serii NA ZIELONO wypowiedziałem się na temat „Kto załatwił Legię myślą?”.
Dzisiaj w drugiej odsłonie tego trzy aktowego serialu postaram się odpowiedzieć na pytanie – „kto załatwił Tychy słowem?”.

Nie tak dawno jeden z trenerów powiedział mi „ Panie Mirku, pan nawet nie wie jak ZiBi ma poustawianych ludzi w PZPN. Wszyscy się go boją i jedzą mu z ręki. Czy wie pan,że nawet właściciele i prezesi polskich klubów zgłaszają się do niego, aby im doradził „swoich” trenerów. Wiem także,że to dzięki niemu i jego protekcji Tomasz Hajto został szkoleniowcem w Tychach”

Przyznam się szczerze, że w tamtym momencie nie za bardzo zainteresowałem się tematem, bo pomyślałem sobie, że jest to niemożliwe.Samo doradztwo kogoś znającego się na piłce jest możliwe i realne, ale dawanie rad na temat trenerów przez nieudaczników wydawało mi się pewnym rodzajem surrealizmu. Uwaga: nie mylić umiejętności grania w piłkę ze znajomością prowadzenia klubu, umiejętnością trenowania czy doradzania sportowego?
Bo co jak co, ale wysłuchiwanie rad w sprawach szkolenia piłkarskiego z ust kogoś, kto wielokrotnie poniósł trenerskie klęski, nie jest najlepszym wyborem.Nie za bardzo wierzyłem w głupotę, połączoną z niewiedzą i brakiem roztropności, tak wysoko postawionych właścicieli i działaczy, odpowiedziałnych za losy klubów i całego otaczającego ich środowiska.

„Jak pomagać …”

Dopiero gdy usłyszałem w sobotę o spadku GKS Tychy do 2 ligi, powróciły do mojej świadomości słowa tegoż trenera. Pomyślałem sobie,że jeśli jego informacje były prawdziwe,to ktoś przyrządził niezły bigos działaczom proszącym o pomoc .Na tym zapewne skończyłby się temat dotyczący dramatu „Zielonej” tyskiej drużyny ,gdyby nie moje całkiem przypadkowe naciśnięcie na pewien komputerowy obraz graficzny i wpadnięcie na materiał z INTERIA z dnia 22.X.2011 samego Zadaniowego Bajeranta „Jak pomagać właścicielom i prezesom klubów”,oraz na jego felieton pod tytułem „Łazarek blokuje Hajtę? Niech sam zdejmie klapki z oczu”
Czym dłużej czytałem, tym bardziej wierzyłem w hipotezę wspomnianego szkoleniowca.

„Klapki na oczach czy zabawa w prezesa?”

Oto wybrane fragmenty tego felietonu z grudnia 2011 r., gdy ZiBi nie był jeszcze przywódcą Polskich Zwierząt Pilki Nożnej (PZPN) :

„ W swym…?”

ZB : – Dobry humor,dowcip i zabawa panie Wojtku nie wystarczą. Pamiętam słynne pana powiedzenie: „Po co kopać się z koniem?” A dzisiaj ja do pana powiem w ten sposób : „Zdejmij pan klapki z oczu!” – apeluje do Wojcecha Łazarka Zbigniew Boniek w swym najnowszym felietonie dla Interia.pl

MT: – Co mnie najbardziej zaintrygowało to stwierdzenie „w swym” felietonie.Nie tak dawno na moim blogu (miroslawtlokinski.pl) miałem „kopanie się z koniem”,felietonistą-piłkarzem Radosławem Matusiakiem.Wiem z doświadczenia, że szczególnie dzisiaj w Polsce istnieją dwie formy pisania.Pierwsza, to pisanie i podpisywanie tekstu własnoręczne autora. Druga,to podpisywanie własnoręcznie tekstu napisanego przez kogoś innego. Nazywamy to „daniem swojego nazwiska”.To taka dygresja, która nasunęła mi się i wynikająca z różnicy wynikającej między stylem mówienia i pisania niektórych autorów. Ale wróćmy do tematu. Uwczesny szef PZPN-owskiej Komisji Kształcenia i Licencjowania Trenerów Wojciech Łazarek stwierdził : „Nie, Hajto nie może być żadnym trenerem.Nie ma co do tego żadnych złudzeń.Nie posiada odpowiedniej licencji,więc co najwyżej może trenować 1 ligę”.

ZiBi : „ Nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy czytamy te mądrości pana Wojtka.Czyli gdyby Hajto był dzisiaj trenerem klubu pierwszoligowego – a może nim być- i wszedłby do Ekstraklasy, to w nagrodę musiałby zostawić ławkę trenerską. To się nie trzyma kupy ! Styl i działania Łazarka przekonują mnie,że już czas najwyższy, by zmienić ten konserwatywny sposób myślenia. Nie chce mi się nawet z nim polemizować !”

MT : W niespełna rok później przyszedł wreszcie ten czas i możliwość zmian myślenia konserwatywnego. ZiBi został prezesem Polskich Zwierząt Piłki Nożnej (PZPN).W tamtych latach żaden dziennikarz nie podjął nawet rękawicy i nie stanął w szranki z cwanym lisem.
A mi zawsze chce się polemizować z ludźmi, którzy uważają się za inteligentnych otaczając się służalczym medialnym zatwardziałym murem, chroniąc go, a resztę „swojej” betonowej masy wylewa w określone miejsce w celu zalania nią PRAWDY.

ZiBi : „ Nie jestem żadnym adwokatem Hajty……, ale jeżeli jest właściciel, prezes, który chce mu zaufać i powierzyć zespół, to czemu nie ? Jego pieniądze i jego ryzyko !”

MT : Tutaj znowu mamy do czynienia ze słowem „swój”. Chodzi oczywiście o swój, czyli specyficzny sposób myślenia przyszłego wtedy prezesa, o którym pisałem we wczorajszym pierwszym odcinku dotyczącym Legii (1/3).
No tak, już wtedy można było zauważyć jakim sprytnym jest lisem i jaką filozofią życia się kieruje -„nie moje pieniądze, nie moje ryzyko”.Aby ta przewodnia zasada zadziałała potrzeba tylko kogoś znaleźć.Ale kogo i do czego? Odpowiedź jest prosta:„Jelenia” do zainwestowania ! Ja chyba już gdzieś o tej metodzie słyszałem i nawet ją widziałem ? Ale gdzie ? Już sobie przypominam – podczas ratowania Widzewa!
Jak widać, można coś ratować nic nie wkładając, nic nie ryzykując i nawet zarabiając na tym, a potem dzięki dziennikarskim „szczekaniom”, wmówić społeczeństwu, że to jedynie moja zasługa.
Zostawmy jednak przeszłość i wróćmy do teraźniejszości roku 2015.
Czy tym „jeleniem” był może jakiś działacz z Tychów ? Tylko on o tym wie i może otaczające go rykowisko. Ale nie ma co ryczeć. Trzeba lepiej myśleć. Taka powinna być cecha dobrego myśliwego.

ZiBi : „- Prezesom i właścicielom klubow ligowych trzeba pomagać, a nie przeszkadzać. Hajto i inni robią kursy. Jeżeli są chętni do ich zatrudnienia, to po co się napinać? To życie najlepiej zweryfikuje, czy decyzja o powierzeniu im drużyny była słuszna czy nie”

MT : Ciekawe co myśleli wtedy i myślą teraz o tych refleksjach wykładowcy i rektorzy wspaniałej dawniej szkoły trenerskiej z Akademi Wychowania Fizycznego w Warszawie.
Co jest pewne,że życie nie tylko wyreżyserowało scenariusz napisany przez ZiBiego przed czterema laty z trenerem Hajto w roli głównej, ale także pokazało jakość jego doradzania (jeśli takie w ogóle było?) i zweryfikowało wartość słownego wyrażania myśli.Czyich ? Prezesa czyli „Swoich”.A może kogoś innego ? Kto to wie. Polska to taki tajemniczy piłkarsko kraj.

Pamiętacie Państwo co powiedział w roku 2011 ZiBi do Wojciecha Łazarka :
- A dzisiaj ja do pana powiem w ten sposób : „Zdejmij pan klapki z oczu!”

Natomiast ja Mirosław Tłokiński w roku 2015 mówię do Was wszystkich : burmistrzów, prezydentów miast, działaczy, trenerów, kibiców, miłośników,fanów i fantyków polskiej piłki nożnej :„Zdejmijcie klapy z oczu i przejżyjcie na nie, żeby nie było za późno dla waszych dzieci i wnuków! Pomyślcie o ich przyszłości”

Z wyrazami szacunku i sportowymi pozdrowieniami
Mirosław Tłokiński

PS.
AD: -„Hajto dostał wszystkich zawodników, jakich sobie zażyczył. Zapewniliśmy też zgodne z jego oczekiwaniami pieniądze dla sztabu i samych piłkarzy.Niemałe.Na pewno pod tym względem w górnej połówce I-ligowej tabeli” – fragment wypowiedzi z dnia 03 czerwca 2015 roku na Slaskipoker.pl prezydenta Tychów pana Andrzeja Dziuby.

MT :Te tyskie pieniądze za doradztwo nie wystarczą może do pokrycia śląskiego długu inwestycyjnego, ale wystarczą może do pokrycia długu pokerowego ? Czarno widzę tę zieleń.No cóż – zielono-czarni. Wspólczując, życzę wszystkim działaczom tego sympatycznego klubu większej rozwagi na przyszłość, zwłaszcza gdy posiada się tak piękny stadion.Nie naśladujcie Widzewa.

Następny akt 3/3 – „Kto załatwił Grenia uczynkiem?”

# MiroslawTlokinski # GKSTychy # ZiBi # PZPN # PilkaNozna # Futbol # AndrzejDziuba # WojciechLazarek # LigaPolska

11427055_1662098037347273_6071719467506675787_n

KTO ZAŁATWIŁ LEGIĘ, TYCHY i GRENIA MYŚLĄ, SŁOWEM I UCZYNKIEM 1/3

Z serii NA ZIELONO czyli refleksja w trzech aktach pod tytułem: „ KTO ZAŁATWIŁ LEGIĘ, TYCHY i GRENIA MYŚLĄ, SŁOWEM I UCZYNKIEM”

W samym tytule chciałem ukryć tajemniczego człowieka, którego cechami rożniącymi go od jakiegokolwiek zwierzęcia powinno być mądre myślenie, inteligentne mówienie i sprawiedliwe działanie. Postanowiłem jednak,że dzisiaj nie będę pisał na temat ludzi, ale zajmę się Polskimi Zwierzętami Piłki Nożnej czyli PZPN-em, a w szczególności LISEM ich szefem nazywanym przeze mnie w skrócie ZiBi (pełna nazwa Zawodowy Bajerant).

Część I – „ PORAŻKA LEGII jako efekt MYŚLENIA LISA ?”

Na samym początku chciałbym zwrócić uwagę na dwie rzeczy:
1) Po pierwsze,że w poniższym tekście moim zamiarem nie jest zajmowanie jakiegokolwiek stanowiska w obronie jednej ze stron, ale poruszenie tematu dotyczącego ich obojga.
2) Po drugie, że myślenie (zwłaszcza dotyczące przywódcy) kojarzy mi się zawsze z rozumowaniem, projektowaniem, opracowaniem i przygotowaniem.

Po przejęciu władzy przez Lisa w PZPN czyli wsród Polskich Zwierząt Piłki Nożnej, zastanawiano się co zobić, żeby udoskonalić rozgrywki ligowe w polskim lesie, które dotychczas według nich prowadzili nieudacznie ludzie. Lis wpadł na genialny pomysł (a raczej przyczynił się do jego zatwierdzenia, bo o pomyśle czy myśleniu u Lisa trudno mówić), aby uatrakcyjnić rozgrywki o mistrzostwo Polskich Zwierząt w Piłce Nożnej poprzez wprowadzenie nowych zasad.
Postanowił, aby po 30-tu kolejkach podzielić zdobyte punkty leśnych drużyn przez dwa i powiększyć ilość konfrontacji ośmiu pierwszych zespołów o siedem dodatkowych spotkań rozgrywanych pomiędzy nimi.
Dzięki temu manewrowi w sposób nieskomplikowany nastąpił automatyczny „trójefekt” tzn. powiększenie rozgrywek z 30 do 37 meczów, zmniejszenie dystansu o połowę pomiędzy zespołami po rundzie podstawowej i tym samym zwiększenie atrakcyjności rozgrywek ! Przebiegłość godna reputacji Lisa.
W dwóch poprzednich latach cały las się cieszył, bo po 37 kolejkach nie następowały żadne zmiany decydujące o tytule mistrza PZPN.
Przewidywałem jednak,że prędzej czy później nastąpi jakiś dramat oraz czekałem z niecierpliwością na przełom, licząc na zmianę toku myślenia.No i doczekałem się i to w sposób najbardziej spektakularny z możliwych.Człowiek nie mógłby przygotować lepszego i bardziej zaskakującego scenariusza niż samo życie.
Zielona Legia, która w poprzednim roku miała 10-cio punktową przewagę zarówno po rundzie podstawowej (63/ 53), jak i dodatkowej (50/40), nie martwiła się ewentualnymi przyszłymi negatywnymi skutkami zatwierdzonego przez Lisa, leśnych dziadków i ich samych – nowego systemu rozgrywek.
W niedzielę nastąpiło to, co musiało nastąpić, aby wyszła na jaw głupota Lisa i wszystkich Polskich Zwierząt Piłki Nożnej, które wybrały go na swojego przywódcę.
Legia czuła się jakby była na „zielonej wyspie”, bo tak od kilku lat nazywa się nasz kraj.Wczoraj nastąpił jednak wielki przełom sportowy i związane z tym konsekwencje finasowy, które uderzą bezpośrednio w zieloną drużynę ze stolicy.
Legia mając w tym roku 2 punkty przewagi nad Lechem po 30 kolejkach (56 do 54) zmniejszyła przewagę nad odwiecznym rywalem do jednego oczka (28 do 27) po podziale punktów. I właśnie tego jednego punktu zabrakło Legii, aby być mistrzem Polski w sezonie 2014/2015 według nowego regulaminu i systemu rozgrywek.
Mistrzem został Lech z 43 punktami, a wicemistrzem Legia z 42 punktami ! Brawo Poznań ! Działaczom i zawodnikom ze stolicy pozostały na otuchę tylko słowa z piosenki Czesława Niemena „Dziwny jest ten świat”.
A może powinni zaśpiewać dziwne są te polskie rozgrywki EKSTRA-LASY?
Po tegorocznych rozgrywkach nasuwa mi się jedna refleksja, że to myślenie i ratowanie polskiej futbolówki przez prezesa Polskich Zwierząt Piłki Nożnej (PZPN), kojarzy mi się bardziej z jego dumaniem, kombinowaniem, główkowaniem i obmyślaniem niż rozumowaniem, projektowaniem, opracowaniem i przygotowaniem !

Mirosław Tłokiński – struś, który nie chowa głowy w piasek.

Sezon 2014/2015 Z – R – P – Z/S – P
1 Lech Poznań 19 -13 – 5 – 67:33 – 43(56)
2 Legia Warszawa 21 – 7 – 9 – 64:33 – 42(54)

# MiroslawTlokinski # ZiBi # ZbigniewBoniek # PZPN # PilkaNozna # Futbol # LegiaWarszawa # LechPoznan # LigaPolska # Ekstraklasa

lispies2

Dialog o HIF-ie z Romanem Kołtoniem

Mirosław Tłokiński : „ Dialog o HIF-ie ”
z dedykacją dla red. Romana Kołtonia

Wstęp :

Niedawno natknąłem się na artykuł zatytułowany „Triumf ekipy Bońka, który nie uspokoi krytyków” niejakiego Romana Kołtonia. W najbliższym czasie nie przewidywałem wypowiadać się na temat prezesa PZPN i „jego zespołu”, bo to co chciałem dawno już powiedziałem. Gdy zobaczyłem jednak, że jestem jednym z bohaterów dziennikarskich wypocin, postanowiłem zająć stanowisko i udowodnić Czytelnikom, że w/w redaktor choruje na ciężką chorobę, której pierwszym nosicielem w kraju był Zawodowy Bajerant (czytaj ZiBi) , a o której wspomniałem w jednym z wywiadów stwierdzając, że „ – chodzi o HIF, którym zaraża nie tylko większość mediów, ale także całe społeczeństwo sportowe. Mówiąc „HIF”, myślę o jego Hipokryzji, Ignorancji i Fałszu. Napisałem także, że jeśli chodzi o media, to nie martwiłbym się o chorych, bo mamy do czynienia z chorobą świadomą, na zamówienie, czyli dobrowolną. I to zarówno pod względem zarażenia się, jak i zarażania innych. Natomiast naród kibicowski nie jest jeszcze świadomy swojej kontaminacji, żyjąc cały czas w euforii, iluzji i przekonaniu bycia w wielkiej formie”. Mając za cel ochronę prawdziwych miłośników piłki nożnej (a zwłaszcza polską młodzież ) przed zarażeniem, postanowiłem podjąć polemikę z red. Romanem Kołtoniem, aby można było w sposób jak najbardziej sprawiedliwy ocenić mniemanego dziennikarza. Zastanawiałem się jak to zrobić ?

Doszedłem do wniosku, że wykonam to w postaci dialogu lekarza z pacjentem. Lekarz na ogół nie stawia od razu diagnozy, ale bada delikwenta oraz z nim rozmawia. Na koniec, na podstawie obserwacji i wyników daje rady oraz przepisuje leki . Nie będę jednak robił ani jednego ani drugiego, ponieważ nie jestem lekarzem, więc ocenę zostawię Czytelnikom. Zajmę się tylko diagnozą choroby u pana Kołtonia czyli w czym jest Hipokrytą, w czym Ignorantem, a w czym Fałszerzem.

W tym celu na moim blogu, tak jak w poprzednim dialogu zatytułowanym „ O Widzewie po raz kolejny” z dedykacją dla Radosława Matusiaka  podzielę tekst red. Kołtonia na 15 części (nie zmieniając niczego !) i na każdą z nich odpowiem tworząc pewną formę dyskusji.
Zapraszam na rozmówkę z redaktorem Romanem Kołtoniem :

Mirosław Tłokiński: Panie redaktorze proszę zaczynać.Co Pana boli ?  

Roman Kołtoń: W wymiarze międzynarodowym PZPN nigdy nie był tak skuteczny. Zbigniew Boniek pozyskał dla Polski nie tylko finał Ligi Europy w 2015 roku, ale i finałowy turniej  młodzieżowych Mistrzostw Europy w 2017 roku – w nowej, 12-zespołowej formule. To triumf ekipy „Zibiego”, który może zapowiadać drugą kadencję obecnego prezesa.

MT : Jeszcze nie zacząłem pana badać a już widzę pełne objawy HIF.
HIPOKRYZJI w postaci całkowitej obłudy, ponieważ jak na razie rangi finałów Mistrzostw Europy 2012 nie można porównać jakościowo z żadną z wymienionych przez pana imprez. Pana dwulicowość nie ma granic. Na początku mówił pan – Boniek „pozyskał dla Polski”, a potem stwierdził, że to „triumf ekipy Zibiego”. Kto nam więc załatwił te dwa widowiska sportowe – prezes czy ktoś z ekipy? Jeśli ktoś jeszcze, to wypada chyba podać jego nazwisko ? Niech się pan zdecyduje. Od trzech lat nikt, oprócz prezesa, nie wypowiada się w PZPN na tematy sportowe!
IGNORANCJA, ponieważ każde dziecko w Polsce wie, że imprezy te nic nie wniosą do rozwoju polskiej piłki. A już na pewno nie jeden dzień finałowego meczu LE między zagranicznymi zespołami!
FAŁSZ, bo na podstawie takiej mało znaczącej w świecie piłkarskim turniejowej imprezy stwierdza pan, że może to zapowiadać drugą kadencję obecnego prezesa. I to mówi redaktor poważnej dawniej sportowej gazety !

RK : Może, ale nie musi. Paradoks polega na tym, że Zbigniew Boniek – który jest niezwykle skuteczny na arenie międzynarodowej -tak zaciekle atakowany w kraju nie był od dawna. Boniek jest atakowany agresywnie, często w sposób pozbawiony logiki, czego najlepszym przykładem Mirosław Tłokiński, kreowany na znawcę polskiej problematyki.

MT : Hipokryzja,Ignorancja i Fałsz ! Atakuje pan lekarza, nie widząc u siebie objawów choroby. HIPOKRYZJA, bo o jakiej skuteczności międzynarodowej pan mówi? IGNORANCJA, bo z jednej strony jest pan „samo-kreatywną gwiazdą” polskiego dziennikarstwa sportowego, a z drugiej kłamcą. Jeśli brak panu podstawowej wiedzy, to informuję pana, że nikt mnie nie kreuje, chociażby z tego oczywistego powodu, że nie należę do żadnej grupy czy struktury medialnej podległej PZPN oraz nie podlegam i nie ulegam żadnemu właścicielowi medialnych środków przekazu ! W przeciwieństwie do pana ! Ja po prostu leczę. Mam blog operacyjny (adres: www.miroslawtlokinski.pl ) prywatny i niezależny ! Wspominał pan o moim braku Logiki ? Postaram się sprawdzić pana blask oraz zmysł logicznego myślenia i udowodnić wszystkim kibicom, że nie tylko ta gwiazda nie świeci, ale swoimi artykułami „ściemnia” i tym samym zaciemnia obraz polskiej piłkarskiej rzeczywistości. A nawet ją świadomie i z premedytacją deformuje ! Udowodnię to nie na podstawie mojej oceny, ale na podstawie pana własnych słów i wypowiedzi. A tak między nami, to nie przypominam sobie abyśmy kiedyś pili bruderszaft. Ale nie szkodzi, proszę kontynuować. Porozmawiajmy raczej o tym pańskim darze logicznego myślenia.

RK : Tymczasem Tłokiński kompromituje się zestawiając Grzegorza Latę i Bońka, aby temu pierwszemu przypisać zwycięstwo na tle następcy. Lato skończył fatalnie, nie potrafiąc wykorzystać koniunktury związanej z EURO 2012.

MT : Hipokryzja Ignorancja i Fałsz ! To pan kompromituje się, chcąc przekonać Czytelników, że jest odwrotnie nie znając jeszcze końcowej „eurokoniunktury 2016” Zawodowego Bajeranta (ZiBi). HIPOKRYZJA, bo na razie jeszcze nie jesteśmy na Euro 2016. IGNORANCJA z pana braku „logiki” podyktowanej nieuctwem lub oszustwem. Dlaczego? Skoro prezes załatwił nam wszystko to powinienem raczej powiedzieć „ZiBi nie jest jeszcze na Euro”. Ale nawet jak tam będzie(my), to nie wiadomo co na nich zrobi(my). Przepraszam – nie my, ale Boniek na nich zrobi. FAŁSZ, ponieważ jak na razie koniunktura Bońka jest zerowa, jeśli chodzi o wyniki pierwszej reprezentacji na takich turniejach jak MŚ 2014 i ME 2016 ! Panu brak profesjonalizmu, gdyż nie można porównywać czegoś co jest nieporównywalne ! Więc poczekajmy, to wtedy zobaczymy i skonfrontujemy. Chyba, że według pana logiki dotyczyć to powinno także MME 2017 ? I tutaj też musimy zaczekać na wyniki, bo to nawet nie prezes załatwił naszej młodzieży grę w jednej z grup, ale tym bardziej nie wyniki czy sukces finałowy !

RK : A z pozyskaniem finałów EURO 2012 Lato też nie miał nic wspólnego. To była zasługa Michała Listkiewicza, największa w jego długoletniej kadencji.

MT : Hipokryzja, Ignorancja i Fałsz w jednym krótkim zdaniu !
HIPOKRYZJA, ponieważ to ja stwierdziłem, że Lato nie miał nic wspólnego z Euro 2012, tylko było to za jego rządów ! Jest to ewidentna obłuda i wprowadzanie z premedytacją czytelników w błąd. Jednocześnie IGNORANCJA i kompromitacja pańskich dziennikarskich umiejętności i braku znajomości tematu, bo to nie pan Listkiewicz, tylko pewien Ukrainiec załatwił nam wszystkim Euro 2012 ! To chyba powinien taki specjalista jak Pan wiedzieć ? Chociaż panu Listkiewiczowi pewnej roli nie odbieram. Chce pan znać jego imię i nazwisko ? Oczywiście że nie, bo tak naprawdę wie pan o kogo chodzi. Gdyby pan mi nie wierzył, to odsyłam do Przeglądu Sportowego z dnia 26.10.2010 roku i tytułu – „Jak Surkis Euro nam załatwił”. A oto komentarz PS – „ Nikt nie wątpi, że bez działań Surkisa, kijowskiego oligarchy i byłego bliskiego współpracownika prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy, gospodarzem Euro 2012 byłaby Italia. Za włoską kandydaturą opowiadał się sam szef UEFA Michel Platini, ale to poparcie w zderzeniu z działaniami operatywnego Surkisa okazało się nieistotne. Szef ukraińskiego futbolu przed wyjazdem do Cardiff nie oczekiwał od Polaków pomocy. Przede wszystkim chciał, żeby nikt nie przeszkadzał” . Gdy do tego dodamy, że zagorzałym zwolennikiem kandydatury Włoch był ZiBi to koło HIF-u się zamyka. Ale komu, mnie czy panu?

RK : Boniek jest ważnym partnerem dla Michela Platiniego, który rządzi UEFA – Europejską Unią Piłkarską.

MT : Hipokryzja,Ignorancja, Fałsz ! Nie widziałem i nie słyszałem od 30 lat, aby Platini chwalił się w swoich wypowiedziach i wywiadach ze znajomością z Bońkiem, ponieważ jest to ewidentne dla obcych mediów, a jemu do niczego niepotrzebne. W przeciwieństwie do prezesa, który powtarza to bez przerwy! O czym to świadczy panie redaktorze? O prostactwie, kompleksach i polskiej dziennikarskiej zaściankowości ! Ale jacy dziennikarze takie dziennikarstwo. Na szczęście nie wszyscy. Jeśli chodzi o znajomości, to według pana logiki dzięki nim ZiBi może wszystko załatwić ? To dlaczego został relegowany z Komisji FIFA ? Nie tak dawno „trąbiono” w całej Polsce jako o wielkim sukcesie a teraz cisza ! Czyżby znajomości nie wystarczały ? A propos – napisał pan o tym na swoim portalu ? Bo gdyby pozostał na stanowisku,to chyba prezes miałby artykuł u pana ?

RK : Boniek nie tylko doprowadził do pozyskania przez Polskę finału Ligi Europy, ale i turnieju o Młodzieżowe Mistrzostwo Europy w 2017 roku.

MT: Hipokryzja, Ignorancja i Fałsz ! Pan się ciągle powtarza i upiera przy swoim. Te imprezy są bez żadnego znaczenia, powtarzam bez żadnego znaczenia dla rozwoju polskiej piłki i szkolenia młodzieży. Przepraszam, może oprócz jednego. Dzięki organizacji MME nasza młodzież do 21 lat będzie w nich brała udział, bo gdyby musiała grać kwalifikacje, to oglądałaby je być może w telewizji .

RK : To triumf ekipy „Zibiego”.

MT :  Hipokryzja, Ignorancja i Fałsz ! Znowu się pan powtarza i używa tych samych argumentów. To ewidentne matactwo i pańska niekompetencja ! Ekipa Bońka w praktyce nie istnieje. To nieliczące się figury, pionki na szachownicy prezesa. Istnieje sam Boniek i jego świta, do której zapewne pan należy. Od prawie trzech lat nie słyszałem wypowiedzi na temat planów lub przygotowanych projektów żadnego z 9-ciu wiceprezesów PZPN. Jedynie co istnieje to „tandem” (finansowy) Boniek – Sawicki !

RK :  Ten drugi turniej wypada w 2017 roku, a obecna kadencja Bońka kończy się jesienią 2016 roku. Może to zapowiadać drugą kadencję obecnego prezesa.

MT : Hipokryzja, Ignorancja i Fałsz ! Panu nie nudzi się mówienie w kółko tego samego? Jak pięknie i sprytnie ułożone karty. Kończy(cie) w 2016. W międzyczasie rezygnuje(cie) bez konsultacji z ministerstwem sportu z turnieju MŚ, ale w zamian załatwia(cie) turniej bez wartości MME 2017. Czy pana prezes będzie prosił Rząd Polski i struktury mu podległe o pomoc w ich finansowaniu? No i cztery lata nowej kadencji w kieszeni. Niezły plan. Ale kto wytłumaczy ludziom, że to nie kompromitacja, a wielki sukces ? A od czego są podczas polowania „psy”, jak nie od naganiania głupiej zwierzyny. Tylko, że ona nie taka głupia oraz swój rozum ma i głos zabierze w odpowiednim momencie !

RK : Boniek lubi podkreślać: „Mam wiele innych ciekawych zajęć. Mając prawie 60 lat naprawdę warto się zastanowić, czemu poświęcać czas”.

MT :  Hipokryzja, Ignorancja i Fałsz ! O jakie inne ciekawe zajęcia prezesa chodzi, którym warto poświęcić czas ? Warto byłoby je  wymienić, aby inni mogli nauczyć się jak powinni działać, żeby w polskiej piłce było lepiej. Czy myślimy o tym samym ? Na przykład : jak przejąć klub wymazując jednym podpisem jego milionowe długi i tym samym ogołocić tych którzy wspomagali go wiele lat pożyczając mu pieniądze? Albo: jak podpisać kontrakt wyłączności z krajową federacją piłki nożnej będąc jednocześnie „trójcą” tzn. jej aktywnym działaczem, pośrednikiem w rozmowach i jednocześnie reprezentantem firmy ubiegającej się o wyłączność transmisji tv. A może : jak pomóc polskim dzieciom w ich wychowaniu i rozwoju fizycznym poprzez zachęcanie do picia alkoholu i grę w zakładach bukmacherskich ? Może mi pan powiedzieć jak nazywają się jego firmy, których nie trzeba doglądać i jak mówi sam zainteresowany poświęcać na nie 2 godziny dziennie ? A potem przez cały dzień to tylko czytanie gazet, „cafe”-„futbol” i golf ! Ten ZiBi to geniusz ?

RK : Krytycy nie szukają argumentów na tak, więc atak na Bońka pewnie nie zelżeje.

MT : Hipokryzja, Ignorancja i Fałsz ! Ja ich szukam, ale jakoś nie mogę znaleźć. Nawet pan redaktorze , tak „wielki specjalista” mi w tym nie pomaga. Ten jeden i jedyny argument na TAK nazywa się – Krajowy Plan Rozwoju Piłki Młodzieżowej i Niższych Klas Rozgrywkowych.

RK : Sam Boniek pewnie nie będzie się tym przejmował, co nie znaczy, że nie weźmie tego pod uwagę planując przyszłość.

MT : Hipokryzja,Ignorancja i Fałsz ! Ha,ha,ha. Śmiać się czy płakać ? Krótkie zdanie i trzy objawy choroby  w postaci trzech stwierdzeń.  Po pierwsze HIPOKRYZJA w sformułowaniu „Nie będzie się przejmował” (krytykami). Po drugie IGNORANCJA w określeniu, że może  „weźmie je pod uwagę”. Po trzecie FAŁSZ zapewniając, że „planuje przyszłość”. Dobrze zrozumiałem ? Chce mi się jednocześnie śmiać  i płakać nad pana wypocinami. Śmiać ze stwierdzenia, że Boniek może „weźmie pod uwagę” (krytykę) i  „nie przejmując się nią” „zaplanuje przyszłość” polskiej piłki. Pełen HIF i brak szacunku z pana strony dla kibiców w Polsce i ich mądrości. Jednocześnie chce mi się płakać z konkluzji pana zdania o „planowaniu przyszłości”. Drogi panie sługo ! Przypominam, że niedługo miną ponad trzy sezony jak ZiBi jest prezesem i od dawna powinien nie tylko służyć polskim dzieciom i młodzieży, ale także przedstawić plan rozwoju polskiej piłki. Powinien być co najmniej tak skuteczny w służbie sportowej narodowi jak pan w służbie jemu. Kiedy on chce zaplanować przyszłość? W drugiej kadencji 2016 – 2020 ? Jakimi „narzędziami” chce tego dokonać ? Grą w organizowanych raz na rok turniejach. Organizacją gry obcych zespołów w finale LE, czy zorganizowaniu gry w jego zakładach bukmacherskich ? A może dzięki skokowi na ogromną kasę z kieszeni biednych szkoleniowców za odpłatne „papiery” ProUEFA w stworzonej „Szkole Trenerów” ?

RK : Pytanie, co z przyszłością polskiej piłki, której na pewno posłużą finał Ligi Europy czy turniej U-21 w 2017 roku?

MT : Hipokryzja, Ignorancja i Fałsz ! Już trzeci raz z rzędu klepie pan ten sam temat i męczy tym bełkotaniem siebie i wszystkich dookoła ! Nie wstyd panu, tak ”wielkiemu specjaliście” ? Pan chyba funkcjonuje na zasadzie, że ciągle powtarzane kłamstwo staje się prędzej czy później prawdą ? I za wypowiadanie takich bredni płacą panu w mediach ? Proszę mi odpowiedzieć na następujące pytania : – W jaki sposób zwycięstwo Grecji w turnieju ME 2004 wpłynęło na dalszy ich rozwój piłkarski ? W  jaki sposób słaby występ reprezentacji Brazylii na turnieju MŚ w 2014 roku wpłynął na zahamowanie rozwoju ich piłki nożnej ? W jakim aspekcie zmieni się przyszłość polskiej piłki dzięki turniejowi U-21, a tym bardziej finałowi LE  w wykonaniu obcych drużyn ? Czekam na odpowiedzi. Tylko bez kompromitacji ! I logicznie !

RK : Czy pilną potrzebą jest poprawiony statut? A skąd! Najpilniejsza jest koncepcja pracy z dziećmi i młodzieżą, a także źródła jej finansowania.

MT : Wreszcie dochodzimy do sedna sprawy i jedynego tematu któremu podlega krytyce  przeze mnie ZiBi, pana idol : Szkolenie młodzieży ! Stwierdzenie, że jest to „najpilniejsza koncepcja pracy” jest prawdą, ale jednocześnie widać u pana objawy HIF. Dlaczego? Prawda, bo pańskie słowa są jedynym słusznym wnioskiem i argumentem w dyskusji ze mną na temat roli PZPN i jego prezesa. Jednocześnie jest pan cynikiem, bo skoro według pana poprawiony statut nie jest pilną sprawą, to dlaczego jest nią dla pańskiego prezesa i dlaczego chce go zmienić za wszelką cenę mimo ogólnego sprzeciwu !? Mówił pan o moim braku logiki, a jak na razie to pan wykazuje się kompletnym jej brakiem ! Równocześnie jest pan wielkim niekompetentnym krętaczem i manipulatorem. Dlaczego ? Bo z jednej strony chwali pan prezesa i PZPN za ich wkład w szkoleniu młodzieży,a dalej stwierdza, że …. Proszę mi przypomnieć ?

RK : „ – Lubię Stefana Majewskiego, szefa szkolenia PZPN, ale widzę, że koncentruje się na tym, co już istnieje”.

MT : HIF ! Czyż pana własne słowa nie są objawem tej choroby ? Czy to nie jest prawdziwa bufonada, brak kwalifikacji i nikczemność zarówno pana oraz PZPN i samego Majewskiego odpowiedzialnych za szkolenie młodzieży i to od trzech sezonów ! ? Napisał pan, że „się koncentruje”. Musi uważać, bo mu mózg wyparuje ! Zwłaszcza, gdy koncentracja jest skanalizowana na tym „co już istnieje” !

RK : Boniek na arenie międzynarodowej wygrał bardzo wiele. Może w drugiej kadencji pójdzie za ciosem w kraju ?

MT : Hipokryzja,Ignorancja i Fałsz ! On może wygrał,ale nie Polacy ! To, że ZiBi przez trzy lata wygrał bardzo wiele jest pewne ! Trzeba tylko ustalić ile ? Majewski w tym samym okresie czasu koncentruje się na tym co już było, a młodzież polska co z tego ma ? Turnieje ? ZiBi za półtorej roku może pójdzie za ciosem w kraju, ale dlaczego nie poszedł od razu jak został wybrany prezesem? Jaki plan przedstawił podczas wyborów na prezesa ? Jeśli przedstawił, to dlaczego jeszcze go nie wprowadził w życie i nie realizuje w praktyce ? Na podstawie jakiej strategii i merytorycznego projektu został wybrany szefem krajowego związku ? Na które z tych pytań ma pan logiczną odpowiedź ? Skoro jednak nie przedstawił, bo nie przedstawił, to dlaczego chce pan zarazić całe polskie społeczeństwo jego i swoim HIF-em . Na razie mamy „piłkarską pustynię” ! Bez zasiania czegokolwiek na niej ! Bez podlewania, aby mogło rosnąć! Bez pielęgnowania i doglądu podczas wzrastania! Bez zbierania i analizowania corocznych plonów! Bez zasiewanie nowych odmian w celu corocznego upiększenia, udoskonalania sadu ! Trzy lata bezowocnego polskiego sadzenia. PZPN na razie nie sadzi, ale „sadzi się”, a pan wraz z nim ! Rzeczywiście, załatwić dwie imprezy międzynarodowe z których jedna z nich(finał  LE) w ogóle nie dotyczy bezpośrednio żadnej z naszych drużyn i tym samym naszej piłki. Druga (MME), która jest „zatrutym prezentem” którego nikt nie chciał wziąć ! I to wszystko co jest na razie pewne w czteroletniej kadencji pana idola. Pytanie – kto za to zapłaci ? PZPN czy znowu Państwo (Ministerstwo Sportu, Wojewodowie, Prezydenci miast) czyli podatnicy ? Jeżeli jest pan takim wielkim specjalistą, to proszę odpowiedzieć na te pytania : – które z poprzednich Młodzieżowych ME było dochodowe ? Dam panu odpowiedź – żadne i nigdy ! Zainteresowanie turniejami młodzieżowymi jest prawie zerowe. Zwłaszcza tymi do 21 lat ! Jak pan myśli – Czy w Polsce będzie lepiej w tej kwestii ? Na pewno będzie lepiej ! ZiBi o to zadba w stylu ostatniego finału Pucharu Polski. 33 tysiące kibiców, w tym 30 tysięcy z Bydgoszczy !? Zaproszenia darmowe dla szkół będą w ruchu, ale koszty transportu i utrzymania i zapewnienia opieki dzieciom będzie w ich gestii lub gmin, zarządów i ośrodków społecznych. Niech już zbierają fundusze, bo impreza musi być udana, bez względu na koszty. To sprawa honoru !

Ale niech pan nie będzie takim pesymistą. Z takimi dziennikarzami „dobrymi” jak pan może byłoby to za 4 lata, ale dzięki tym „złym”, krytykującym go, będzie to wcześniej. Co najmniej rok wcześniej, niech pan mi wierzy. Będzie to przed rozpoczęciem sezonu 2015/2016. Ale czy będzie to mądre i skutecznie ? Na to złamanego grosza w zakładzie bukmacherskim nie postawię, bo według wszystkich „logicznych” zasad każdy projekt potrzebuje konsultacji i analizy po jego zaprezentowaniu. Jaki z tego wniosek ? Taki program nie może być wcielony wcześniej niż za rok po jego opracowaniu ! Ale w Polsce wszystko jest możliwe, nawet wdrożenie projektu bez ogólnokrajowej konsultacji.

 

Szanowny Panie redaktorze ,

Człowiek dobry, prawy i mądry powinien to co myśli powiedzieć lub zrobić (napisać) dla dobra innych. Pan natomiast, który z pewnością wie dobrze „co jest grane” i gdzie jest prawda, musi powiedzieć lub napisać, to co chce określona grupa, ale nie dla dobra wszystkich, tylko własnego. Biorąc udział w tej całej maskaradzie i manipulacji dobrze pan wie o co chodzi? A jak pan nie wie, to powiem panu, że zawsze chodzi o pieniądze !  Dlatego uważam, że tak samo jak wielu innych dziennikarzy zdradził pan swoją „profesję” (zawód) i sprzedał swoją duszę, słowa i czyny diabłu. Dlaczego i za jaką cenę? To wie tylko pan. Nie zawsze są to pieniądze. Tak jak Radosław Matusiak nazwał mnie kłamcą, tak pan określił mnie człowiekiem nielogicznym. Moją wartością logiczną i punktem odniesienia jest PRAWDA. W pana przypadku chodzi o przedstawienie wszystkiego niezgodnie z nią, co jest także wartością logiczną, ale KŁAMSTWA !

Podsumowując stwierdzam, że jest pan HIPOKRYTĄ ,człowiekiem obłudnym, dwulicowym i krętaczem. Poza tym gorzej niż IGNORANTEM, bo tego typu człowiek charakteryzuje się brakiem podstawowej wiedzy lub całkowitej nieznajomości tematu. Pan natomiast wie „co w trawie piszczy”, ale pisze kłamstwa, bajki oraz brednie i w ten sposób dezinformuje i fałszuje rzeczywistość. Czyli jest pan FAŁSZERZEM człowiekiem nieuczciwym, nieszczerym i nikczemnym. Inaczej mówiąc jest pan zarażony pełnym HIF-em tzn. TRÓJKŁAMSTWEM duchowym, intelektualnym i cielesnym. Pana myśli ,słowa i czyny są niegodne PRAWDZIWEGO DZIENNIKARZA, bo jak samo określenie wskazuje, jego praca a raczej służba dla narodu powinna polegać na poszukiwaniu, odkrywaniu i pisaniu PRAWDY.

Panie Romanie !
Proszę pana, Nie bądź pan przez swoje pisanie człowiekiem zacofanym, ograniczonym intelektualnie i obskurantem. Bo chyba nim pan nie jest? Nie pisz pan tekstów charakteryzujących się ciemnotą, zacofaniem i głupotą oraz nie wkładaj pan ludziom do głowy drobnomieszczańskiej moralności, zakłamania i obłudy. Bądź pan PRAWYM DZIENNIKARZEM, człowiekiem WOLNYM i poszukującym PRAWDY, a nie niewolnikiem złożonego systemu. Jest to zadanie każdego dziennikarza oraz obowiązek patriotyczny, chrześcijański czy obywatelski ! Chyba, że nie jest pan żadnym z nich ? Bądź pan po prostu DOBRYM CZŁOWIEKIEM !

Pozdrowienia dla pana i kolegów z Komisji od Spraw Medialnych i Marketingowych przy PZPN

Mirosław Tłokiński

 

PS. ”Żeby głosić kłamstwo, trzeba całego systemu,  żeby głosić prawdę wystarczy jeden człowiek ” – kardynał Stefan Wyszyński.

UWAGA ! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie części lub całości materiałów, zdjęć, grafik, kodów html i innych zawartych na stronie www.miroslawtlokinski.pl w formie elektronicznej lub jakiejkolwiek innej bez zgody autora zabronione. Niniejsza strona internetowa podlega ochronie na mocy prawa autorskiego.

Inne teksty na : www.miroslawtlokinski.pl