11393058_1666728846884192_427159365078853812_n

KTO ZAŁATWIŁ GRENIA UCZYNKIEM ? 3/3

Z serii NA ZIELONO czyli sztuka w trzech aktach. Dzisiaj odcinek 3/3 – „KTO ZAŁATWIŁ GRENIA UCZYNKIEM?”

Na samym początku chciałbym zaznaczyć, że poniższy tekst nie jest w żadnym wypadku zajmowaniem przeze mnie określonego stanowiska czy stawaniem po jakiejkolwiek ze stron, ale spojrzeniem na to po szwajcarsku tzn.neutralnie !
Na podstawie jednego konkretnego przykładu postępowania jurydykcyjnego chciałbym z czytelnikami mojej strony facebooka wejść w pewne polskie środowisko (w tym wypadku piłkarskie) i podjąć refleksję na temat przemian w Polsce (a raczej ich brak) w XXI wieku w tym elitarnym i zdemoralizowanym światku . Celem moim jest odpowiedzenie sobie na pytanie : W jakim prawnie, moralnie i wychowawczo kraju przyjdzie mi żyć w „stanie emerytalnym” ? Oczywiście na ten oczekiwany moment mam jeszcze trochę czasu

PRZYPOMNIENIE FAKTÓW :

10 kwietnia 2015 roku zarząd związku, na osobisty wniosek Kazimierza Grenia, zawiesił go w prawach członka do czasu prawomocnego zakończenia postępowania przed odpowiednimi organami PZPN, ale co najwyżej do najbliższego Walnego Zgromadzenia. Kazimierz Greń prezes Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej, główny przeciwnik Zawodowego Bajeranta (w skrócie ZiBi) prezesa PZPN został we wtorek 2 czerwca ukarany przez Komisję Dyscyplinarną 10-letnią dyskwalifikacją za rzekome handlowanie biletami przed stadionem w Dublinie przed meczem kwalifikacji Euro 2016 Irlandia – Polska, 29 marca 2015 roku. 9 czerwca Walne Zgromadzenie PZPN zagłosowało przeciwko i nie podjęło uchwały w sprawie zawieszenia Kazimierza Grenia w prawach członka zarządu związku.

RZYMSKI „CEZAR” i NIE-RZYMSKIE PRAWO

„Nie ma u Rzymian zwyczaju wydawać jakiegoś człowieka na łaskę i niełaskę, zanim oskarżony nie stanie wobec oskarżycieli twarzą w twarz i nie będzie miał sposobności obrony przed zarzutami” (Dz. Ap. 25:16).

Wyczytałem, że tak wyglądała jedna z trzech zasad kodeksu rzymskiego, która i dzisiaj jest podstawową gwarancją zawartą w naszych współczesnych systemach prawnych. Chroni ona dwa fundamentalne prawa oskarżonego tzn. prawo do odparcia oskarżeń oraz przesłuchania świadków. Dzięki temu następuje automatyczne wykluczenia dowodu z pogłosek.Te dwie zasady powinny być także podstawowym gwarantem sprawiedliwości w stosunku do oskarżonego jakim był i nadal jest Kazimierz Greń.
Te zasady musiał respektować dawniej każdy cesarz .
Oprócz może jednego ? Niestety, wszystko wskazuje na to, że nasz polski „Cezar” także nie poszukuje sprawiedliwości jako obiektywny władca i sędzia swoich poddanych, ale sam chce ją wymierzyć zamieniejąc się jednocześnie w oskarżyciela. Takim prawem posługują się tylko dyktatorzy. Czyżby ZiBi nim był ?

TRZY ETAPY

Jakie możliwości powinny być wykorzystane w tej sprawie ?

1. Spotkanie zainteresowanych osób

Taką sprawę trzeba było najpierw załatwić poprzez osobiste spotkanie. Podczas takiej rozmowy zainteresowani powinni wyjaśnić sobie wszelkie nieporozumienia, które jej dotyczą.
Jest to możliwe tylko wtedy, jeżeli zarówno oskarżyciel jak i oskarżony są rozumni i posiadają otwarty umysł nastawiony na poszukiwanie prawdy oraz starają się zrozumieć punkt widzenia i argumenty drugiej osoby.
Nie można do tak delikatnej sprawy podchodzić zbyt emocjonalnie, a szczególnie z góry założonym nastawieniem ukarania podejrzewanej osoby, bez przedstawienia dowodów.
Chyba,że ta druga osoba jest przeciwnikiem i wrogiem którego trzeba wyeliminować za wszelką cenę. Jeśli tak jest, to słowa używane w konfrontacji przez oskarżającego, jak i oskarżanego mogą przyjąć formę złośliwości, oszczerstw i kłamstw. Czy do takiego spotkania doszło ? Wiedzą o tym tylko zainteresowane osoby.

2. Spotkanie w towarzystwie świadków.

Drugim rozwiązaniem jest dodanie do dialogu prywatnego dwóch, trzech świadków. Sprawa w takim przypadku nadal pozostaje w sferze prywatnej, ale nabiera charakteru obiektywnego świadectwa. Powinni to być świadkowie, których akceptują obie strony i których postawy moralne w życiu są gwarantem sprawiedliwego osądzenia. To one powinny wysłuchać dalszej dyskusji między zainteresowanymi stronami i przedstawić swój punkt widzenia. Kiedyś wśród Indian taką rolę miały „rady starszych”. Ale wróćmy do Rzymu, a raczej Warszawy.

3. Przedstawienie sprawy publicznie

Jedynie w krańcowych przypadkach, gdy nie dochodziło do wyjaśnienia sprawy poprzez oskarżonego, zarzut mógł być przedstawiony przed zbiorowym zgromadzeniem jakim jest dzisiaj sąd. Ale nigdy bez obecności oskarżonego, tylko zawsze po jego uprzednim zaproszeniu i w jego obecności. Jeżeli ten wymóg nie został spełniony, wówczas trybunał rzymski, nie dopuszczał do prowadzenia sprawy. Trybunał rzymski tak, ale nie trybunał naszego polskiego„Cezara”. Chociaż mieszkając w Rzymie, prawo rzymskie powinien znać !

TRÓJWŁADCA :

Niestety, wszystko wskazuje na to, że żaden z tych warunków nie został odpowiednio i w pełni spełniony. A w każdym bądż razie, nie w kolejności zalecanych procedur.Pomimo tego polski trybunał (Komisja Dyscyplinarna) „cesarza” PZPN ukarała Kazimierza Grenia 10-cio letnią dyswalifikacją dopuszczając dowody z pogłosek.

Natomiast to nie sam fakt podjęcia takiej decyzji, zdziwił mnie najbardziej, ale wielkość wymierzonej kary !!!

Z tego co wiem, to niektórzy zabójcy dostają wyroki mniejsze od tego jaki zastosowano w stosunku do prezesa Podkarpackiego ZPN.
Sam fakt zablokowania dojścia do irlandzkich akt sprawy przez Kazimierza Grenia jest podejrzane i dopóki nie będzie wyjaśniony przez samego zainteresowanego, dopóty będzie teoretycznym winowajcą. A nawet gdyby tak było, to w żadnym wypadku nie powinien podlegać tak wielkiej i podłej karze.
To czy jest winny lub nie, nie jest jednak tematem moich rozważań. Okaże się to w przyszłości, ale na pewno nie tak szybko.
Co jest najbardziej zastanawiające, zaskakujące i bulwersujące w tej aferze to fakt,że podczas ostatnich obrad Walnego Zgromadzenie PZPN i wysłuchiwaniu oskarżonego, ZiBi posiadal „trójwładzę” – będąc jednocześnie szefem PZPN, przewodniczącym obrad i oskarżycielem !!! Dziwne, wręcz szokujące, ale prawdziwe. Ale taki to sportowo kraj, pełen …!

Niestety, sprytny plan lisa nie powiódł się. Po ostatnich zmianach, które nastapiły podczas pisania tego felietonu chciałem zmienić tytuł z „ Kto załatwił Grenia ?”, na „ Kto chciał załatwić Grenia ?” . Ale postanowiłem nie zmieniać go, dzięki obecności w tytule znaku zapytania(?). To on powoduje, że gra jest jeszcze otwarta i nie wiadomo, czy ktoś załatwi pana Grenia czy on wybroni się i załatwi tego kogoś. Jak już wspomniałem cała tajemnica jest ukryta w „irlandzkich aktach”.

Podejmując trzy serialowe tematy dotyczące Legii, Tychów i Grenia zatytułowałem je NA ZIELONO, bo w sposób przypadkowy cała trójka ma w swoich barwach charakterystyczny kolor – zielony. Jednocześnie na końcu każdego odcinka stwierdzałem, że CZARNO to widzę w przyszłości. Dlaczego ? Dlatego, że to druga ulubiona barwa tych trzech bohaterów. Zbieg okoliczności czy przeznaczenie ? Odpowiedź zostawiam „fanom” mojej strony i przeznaczeniu.

PREDATORZY I CEZAR

Zastanawiam się, jak to jest możliwe, że w kraju który jest także „Zieloną Wyspą” (Green) Europy, władze dyscyplinarne PZPN wydają 10-letni wyrok skazujący na podejrzanego tylko Grenia za sprzedaż 12 biletów, a ignorują i nawet nie podejmują tematu niezgodnego ze statutem PZPN, UEFA i FIFA reklamowania nielegalnych w Polsce zakładów bukmacherskich.

W tym felietonie celem mojej wspólnej refleksji z czytelnikami nie było znalezienie winnych lub dowiedzenie tego kto jest dobry, a kto zły ? Moją ideą było odpowiedzenie na pytanie : Gdzie jest przestrzeganie zasad prawnych przez członków Komisji Dyscplinarnej PZPN, którzy powinni być przykadem dla polskich dzieci i młodzieży oraz spełniać rolę strażników zasad etyczno-moralnych w naszym futbolu czyli takimi rzymskimi „pretorami”.
Kim oni są i jak się nazywają ? Czy są oni osobami prawa czy skorumpowanymi urzędnikami ? Czy są ludzmi odważnymi, czy tchórzami ? Jeżeli tchórzami, to z jakiego powodu ? Czyżby bali się „Cezara”?

Nie tak dawno dwóch zarozumialców – „Cezar” ( w moich satyrach lis) razem ze swoim „koniem”, (obecnym sekretarzem generalnym PZPN, Maciejem Sawickim”) zadeklarowali wyprawę krzyżową i chęć zmieniania skorumpowanego brata czyli FIFA, zarzucając jemu nieuczciwość. To bardzo optymistyczna informacja dla rozwoju polskiego futbolu !

Mirosław Tłokiński

PS.Czemu dostrzegacie drzazgę w oku brata, a belki w swiom nie widzicie? (Łk. 6,39-42)

11032565_1662932343930509_3244384206051140667_n

KTO ZAŁATWIŁ LEGIĘ, TYCHY i GRENIA MYŚLĄ, SŁOWEM I UCZYNKIEM 2/3

Z serii NA ZIELONO czyli sztuka w trzech aktach pod tytułem : „ KTO ZAŁATWIŁ LEGIĘ, TYCHY i GRENIA MYŚLĄ, SŁOWEM I UCZYNKIEM”
Dzisiaj odcinek 2/3 – „Kto załatwił Tychy słowem?”

Wczoraj w pierwszym odcinku (1/3) serii NA ZIELONO wypowiedziałem się na temat „Kto załatwił Legię myślą?”.
Dzisiaj w drugiej odsłonie tego trzy aktowego serialu postaram się odpowiedzieć na pytanie – „kto załatwił Tychy słowem?”.

Nie tak dawno jeden z trenerów powiedział mi „ Panie Mirku, pan nawet nie wie jak ZiBi ma poustawianych ludzi w PZPN. Wszyscy się go boją i jedzą mu z ręki. Czy wie pan,że nawet właściciele i prezesi polskich klubów zgłaszają się do niego, aby im doradził „swoich” trenerów. Wiem także,że to dzięki niemu i jego protekcji Tomasz Hajto został szkoleniowcem w Tychach”

Przyznam się szczerze, że w tamtym momencie nie za bardzo zainteresowałem się tematem, bo pomyślałem sobie, że jest to niemożliwe.Samo doradztwo kogoś znającego się na piłce jest możliwe i realne, ale dawanie rad na temat trenerów przez nieudaczników wydawało mi się pewnym rodzajem surrealizmu. Uwaga: nie mylić umiejętności grania w piłkę ze znajomością prowadzenia klubu, umiejętnością trenowania czy doradzania sportowego?
Bo co jak co, ale wysłuchiwanie rad w sprawach szkolenia piłkarskiego z ust kogoś, kto wielokrotnie poniósł trenerskie klęski, nie jest najlepszym wyborem.Nie za bardzo wierzyłem w głupotę, połączoną z niewiedzą i brakiem roztropności, tak wysoko postawionych właścicieli i działaczy, odpowiedziałnych za losy klubów i całego otaczającego ich środowiska.

„Jak pomagać …”

Dopiero gdy usłyszałem w sobotę o spadku GKS Tychy do 2 ligi, powróciły do mojej świadomości słowa tegoż trenera. Pomyślałem sobie,że jeśli jego informacje były prawdziwe,to ktoś przyrządził niezły bigos działaczom proszącym o pomoc .Na tym zapewne skończyłby się temat dotyczący dramatu „Zielonej” tyskiej drużyny ,gdyby nie moje całkiem przypadkowe naciśnięcie na pewien komputerowy obraz graficzny i wpadnięcie na materiał z INTERIA z dnia 22.X.2011 samego Zadaniowego Bajeranta „Jak pomagać właścicielom i prezesom klubów”,oraz na jego felieton pod tytułem „Łazarek blokuje Hajtę? Niech sam zdejmie klapki z oczu”
Czym dłużej czytałem, tym bardziej wierzyłem w hipotezę wspomnianego szkoleniowca.

„Klapki na oczach czy zabawa w prezesa?”

Oto wybrane fragmenty tego felietonu z grudnia 2011 r., gdy ZiBi nie był jeszcze przywódcą Polskich Zwierząt Pilki Nożnej (PZPN) :

„ W swym…?”

ZB : – Dobry humor,dowcip i zabawa panie Wojtku nie wystarczą. Pamiętam słynne pana powiedzenie: „Po co kopać się z koniem?” A dzisiaj ja do pana powiem w ten sposób : „Zdejmij pan klapki z oczu!” – apeluje do Wojcecha Łazarka Zbigniew Boniek w swym najnowszym felietonie dla Interia.pl

MT: – Co mnie najbardziej zaintrygowało to stwierdzenie „w swym” felietonie.Nie tak dawno na moim blogu (miroslawtlokinski.pl) miałem „kopanie się z koniem”,felietonistą-piłkarzem Radosławem Matusiakiem.Wiem z doświadczenia, że szczególnie dzisiaj w Polsce istnieją dwie formy pisania.Pierwsza, to pisanie i podpisywanie tekstu własnoręczne autora. Druga,to podpisywanie własnoręcznie tekstu napisanego przez kogoś innego. Nazywamy to „daniem swojego nazwiska”.To taka dygresja, która nasunęła mi się i wynikająca z różnicy wynikającej między stylem mówienia i pisania niektórych autorów. Ale wróćmy do tematu. Uwczesny szef PZPN-owskiej Komisji Kształcenia i Licencjowania Trenerów Wojciech Łazarek stwierdził : „Nie, Hajto nie może być żadnym trenerem.Nie ma co do tego żadnych złudzeń.Nie posiada odpowiedniej licencji,więc co najwyżej może trenować 1 ligę”.

ZiBi : „ Nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy czytamy te mądrości pana Wojtka.Czyli gdyby Hajto był dzisiaj trenerem klubu pierwszoligowego – a może nim być- i wszedłby do Ekstraklasy, to w nagrodę musiałby zostawić ławkę trenerską. To się nie trzyma kupy ! Styl i działania Łazarka przekonują mnie,że już czas najwyższy, by zmienić ten konserwatywny sposób myślenia. Nie chce mi się nawet z nim polemizować !”

MT : W niespełna rok później przyszedł wreszcie ten czas i możliwość zmian myślenia konserwatywnego. ZiBi został prezesem Polskich Zwierząt Piłki Nożnej (PZPN).W tamtych latach żaden dziennikarz nie podjął nawet rękawicy i nie stanął w szranki z cwanym lisem.
A mi zawsze chce się polemizować z ludźmi, którzy uważają się za inteligentnych otaczając się służalczym medialnym zatwardziałym murem, chroniąc go, a resztę „swojej” betonowej masy wylewa w określone miejsce w celu zalania nią PRAWDY.

ZiBi : „ Nie jestem żadnym adwokatem Hajty……, ale jeżeli jest właściciel, prezes, który chce mu zaufać i powierzyć zespół, to czemu nie ? Jego pieniądze i jego ryzyko !”

MT : Tutaj znowu mamy do czynienia ze słowem „swój”. Chodzi oczywiście o swój, czyli specyficzny sposób myślenia przyszłego wtedy prezesa, o którym pisałem we wczorajszym pierwszym odcinku dotyczącym Legii (1/3).
No tak, już wtedy można było zauważyć jakim sprytnym jest lisem i jaką filozofią życia się kieruje -„nie moje pieniądze, nie moje ryzyko”.Aby ta przewodnia zasada zadziałała potrzeba tylko kogoś znaleźć.Ale kogo i do czego? Odpowiedź jest prosta:„Jelenia” do zainwestowania ! Ja chyba już gdzieś o tej metodzie słyszałem i nawet ją widziałem ? Ale gdzie ? Już sobie przypominam – podczas ratowania Widzewa!
Jak widać, można coś ratować nic nie wkładając, nic nie ryzykując i nawet zarabiając na tym, a potem dzięki dziennikarskim „szczekaniom”, wmówić społeczeństwu, że to jedynie moja zasługa.
Zostawmy jednak przeszłość i wróćmy do teraźniejszości roku 2015.
Czy tym „jeleniem” był może jakiś działacz z Tychów ? Tylko on o tym wie i może otaczające go rykowisko. Ale nie ma co ryczeć. Trzeba lepiej myśleć. Taka powinna być cecha dobrego myśliwego.

ZiBi : „- Prezesom i właścicielom klubow ligowych trzeba pomagać, a nie przeszkadzać. Hajto i inni robią kursy. Jeżeli są chętni do ich zatrudnienia, to po co się napinać? To życie najlepiej zweryfikuje, czy decyzja o powierzeniu im drużyny była słuszna czy nie”

MT : Ciekawe co myśleli wtedy i myślą teraz o tych refleksjach wykładowcy i rektorzy wspaniałej dawniej szkoły trenerskiej z Akademi Wychowania Fizycznego w Warszawie.
Co jest pewne,że życie nie tylko wyreżyserowało scenariusz napisany przez ZiBiego przed czterema laty z trenerem Hajto w roli głównej, ale także pokazało jakość jego doradzania (jeśli takie w ogóle było?) i zweryfikowało wartość słownego wyrażania myśli.Czyich ? Prezesa czyli „Swoich”.A może kogoś innego ? Kto to wie. Polska to taki tajemniczy piłkarsko kraj.

Pamiętacie Państwo co powiedział w roku 2011 ZiBi do Wojciecha Łazarka :
- A dzisiaj ja do pana powiem w ten sposób : „Zdejmij pan klapki z oczu!”

Natomiast ja Mirosław Tłokiński w roku 2015 mówię do Was wszystkich : burmistrzów, prezydentów miast, działaczy, trenerów, kibiców, miłośników,fanów i fantyków polskiej piłki nożnej :„Zdejmijcie klapy z oczu i przejżyjcie na nie, żeby nie było za późno dla waszych dzieci i wnuków! Pomyślcie o ich przyszłości”

Z wyrazami szacunku i sportowymi pozdrowieniami
Mirosław Tłokiński

PS.
AD: -„Hajto dostał wszystkich zawodników, jakich sobie zażyczył. Zapewniliśmy też zgodne z jego oczekiwaniami pieniądze dla sztabu i samych piłkarzy.Niemałe.Na pewno pod tym względem w górnej połówce I-ligowej tabeli” – fragment wypowiedzi z dnia 03 czerwca 2015 roku na Slaskipoker.pl prezydenta Tychów pana Andrzeja Dziuby.

MT :Te tyskie pieniądze za doradztwo nie wystarczą może do pokrycia śląskiego długu inwestycyjnego, ale wystarczą może do pokrycia długu pokerowego ? Czarno widzę tę zieleń.No cóż – zielono-czarni. Wspólczując, życzę wszystkim działaczom tego sympatycznego klubu większej rozwagi na przyszłość, zwłaszcza gdy posiada się tak piękny stadion.Nie naśladujcie Widzewa.

Następny akt 3/3 – „Kto załatwił Grenia uczynkiem?”

# MiroslawTlokinski # GKSTychy # ZiBi # PZPN # PilkaNozna # Futbol # AndrzejDziuba # WojciechLazarek # LigaPolska

11427055_1662098037347273_6071719467506675787_n

KTO ZAŁATWIŁ LEGIĘ, TYCHY i GRENIA MYŚLĄ, SŁOWEM I UCZYNKIEM 1/3

Z serii NA ZIELONO czyli refleksja w trzech aktach pod tytułem: „ KTO ZAŁATWIŁ LEGIĘ, TYCHY i GRENIA MYŚLĄ, SŁOWEM I UCZYNKIEM”

W samym tytule chciałem ukryć tajemniczego człowieka, którego cechami rożniącymi go od jakiegokolwiek zwierzęcia powinno być mądre myślenie, inteligentne mówienie i sprawiedliwe działanie. Postanowiłem jednak,że dzisiaj nie będę pisał na temat ludzi, ale zajmę się Polskimi Zwierzętami Piłki Nożnej czyli PZPN-em, a w szczególności LISEM ich szefem nazywanym przeze mnie w skrócie ZiBi (pełna nazwa Zawodowy Bajerant).

Część I – „ PORAŻKA LEGII jako efekt MYŚLENIA LISA ?”

Na samym początku chciałbym zwrócić uwagę na dwie rzeczy:
1) Po pierwsze,że w poniższym tekście moim zamiarem nie jest zajmowanie jakiegokolwiek stanowiska w obronie jednej ze stron, ale poruszenie tematu dotyczącego ich obojga.
2) Po drugie, że myślenie (zwłaszcza dotyczące przywódcy) kojarzy mi się zawsze z rozumowaniem, projektowaniem, opracowaniem i przygotowaniem.

Po przejęciu władzy przez Lisa w PZPN czyli wsród Polskich Zwierząt Piłki Nożnej, zastanawiano się co zobić, żeby udoskonalić rozgrywki ligowe w polskim lesie, które dotychczas według nich prowadzili nieudacznie ludzie. Lis wpadł na genialny pomysł (a raczej przyczynił się do jego zatwierdzenia, bo o pomyśle czy myśleniu u Lisa trudno mówić), aby uatrakcyjnić rozgrywki o mistrzostwo Polskich Zwierząt w Piłce Nożnej poprzez wprowadzenie nowych zasad.
Postanowił, aby po 30-tu kolejkach podzielić zdobyte punkty leśnych drużyn przez dwa i powiększyć ilość konfrontacji ośmiu pierwszych zespołów o siedem dodatkowych spotkań rozgrywanych pomiędzy nimi.
Dzięki temu manewrowi w sposób nieskomplikowany nastąpił automatyczny „trójefekt” tzn. powiększenie rozgrywek z 30 do 37 meczów, zmniejszenie dystansu o połowę pomiędzy zespołami po rundzie podstawowej i tym samym zwiększenie atrakcyjności rozgrywek ! Przebiegłość godna reputacji Lisa.
W dwóch poprzednich latach cały las się cieszył, bo po 37 kolejkach nie następowały żadne zmiany decydujące o tytule mistrza PZPN.
Przewidywałem jednak,że prędzej czy później nastąpi jakiś dramat oraz czekałem z niecierpliwością na przełom, licząc na zmianę toku myślenia.No i doczekałem się i to w sposób najbardziej spektakularny z możliwych.Człowiek nie mógłby przygotować lepszego i bardziej zaskakującego scenariusza niż samo życie.
Zielona Legia, która w poprzednim roku miała 10-cio punktową przewagę zarówno po rundzie podstawowej (63/ 53), jak i dodatkowej (50/40), nie martwiła się ewentualnymi przyszłymi negatywnymi skutkami zatwierdzonego przez Lisa, leśnych dziadków i ich samych – nowego systemu rozgrywek.
W niedzielę nastąpiło to, co musiało nastąpić, aby wyszła na jaw głupota Lisa i wszystkich Polskich Zwierząt Piłki Nożnej, które wybrały go na swojego przywódcę.
Legia czuła się jakby była na „zielonej wyspie”, bo tak od kilku lat nazywa się nasz kraj.Wczoraj nastąpił jednak wielki przełom sportowy i związane z tym konsekwencje finasowy, które uderzą bezpośrednio w zieloną drużynę ze stolicy.
Legia mając w tym roku 2 punkty przewagi nad Lechem po 30 kolejkach (56 do 54) zmniejszyła przewagę nad odwiecznym rywalem do jednego oczka (28 do 27) po podziale punktów. I właśnie tego jednego punktu zabrakło Legii, aby być mistrzem Polski w sezonie 2014/2015 według nowego regulaminu i systemu rozgrywek.
Mistrzem został Lech z 43 punktami, a wicemistrzem Legia z 42 punktami ! Brawo Poznań ! Działaczom i zawodnikom ze stolicy pozostały na otuchę tylko słowa z piosenki Czesława Niemena „Dziwny jest ten świat”.
A może powinni zaśpiewać dziwne są te polskie rozgrywki EKSTRA-LASY?
Po tegorocznych rozgrywkach nasuwa mi się jedna refleksja, że to myślenie i ratowanie polskiej futbolówki przez prezesa Polskich Zwierząt Piłki Nożnej (PZPN), kojarzy mi się bardziej z jego dumaniem, kombinowaniem, główkowaniem i obmyślaniem niż rozumowaniem, projektowaniem, opracowaniem i przygotowaniem !

Mirosław Tłokiński – struś, który nie chowa głowy w piasek.

Sezon 2014/2015 Z – R – P – Z/S – P
1 Lech Poznań 19 -13 – 5 – 67:33 – 43(56)
2 Legia Warszawa 21 – 7 – 9 – 64:33 – 42(54)

# MiroslawTlokinski # ZiBi # ZbigniewBoniek # PZPN # PilkaNozna # Futbol # LegiaWarszawa # LechPoznan # LigaPolska # Ekstraklasa