gala 1 bis

List otwarty

MIROSŁAW TŁOKIŃSKI : „ LIST OTWARTY DO BOŃKA, DZIENNIKARZY, DZIAŁACZY I KIBICÓW Z OKAZJI OTWARCIA STADIONU WIDZEWA”

SŁOWO WSTĘPNE :

 

Mówiąc „po bałucku” , nie wiem jaką „zaprowadzić gatkę” dotyczącą gali otwarcia nowego stadionu Widzewa, ale od czegoś muszę zacząć rozmowę, a raczej pisanie. Chociaż list ten ma kilku adresatów, to skierowany jest głównie do Was Drodzy Kibice Widzewa. Jako osoba od lat mieszkająca w Szwajcarii i jednocześnie interesująca się na co dzień zagadnieniami dotyczącymi mojego klubu, mam spojrzenie bardziej ogólne i mniej emocjonalne, niż ludzie związani bezpośrednio z Widzewem. Dlatego postaram się, aby moje obserwacje oraz refleksje z tego wielkiego i donośnego wydarzenia, jakim była ceremonia oddania nowego stadionu, przedstawić w sposób jak najbardziej „ neutralny”. Zobowiązuję się, że opiszę to co przeżyłem w dniu 18 marca 2017 roku w sposób jak najbardziej obiektywny.

Gala 2 bis

DO DZIAŁACZY WIDZEWA

„JAK WE ŚNIE ….”

 

Czwartek – 16.03.2017

 

Była noc. We śnie ujrzałem morze i grupę „Białych Orłów” płynących w łodzi. A obok niej, na wodnej tafli dryfowały martwe kreatury . Ni to orły, ni to kormorany (liver bird) . I wtedy na błękitnym niebie ukazała się utworzona z białych chmur liczba 34 i ktoś zawołał :

„Brawo moi chłopcy – pokonaliście Mistrzów Europy ! To rocznica Waszego ZWYCIĘSTWA”.

Nie był to tylko sen,  ale była noc i dzień pierwszy.

 

Piątek – 17.03.2017

 

Była noc. We śnie widziałem grad spadających z nieba gazet. Ludzie je podnosili i czytali, a na twarzach ich widać było wielkie zdziwienie i niedowierzanie. I wtedy na niebie ukazała się utworzona z białych obłoków liczba 34 i ktoś zawołał :

„Brawo moi chłopcy – dokonaliście niemożliwego. To rocznica Waszej CHWAŁY !”.

Nie był to tylko sen, ale była noc i dzień drugi.

 

Sobota – 18.03.2017

Była noc. We śnie zobaczyłem podnoszącą się kurtynę i nagle oślepiający blask świateł. A dookoła kilkunastotysięczny tłum ludzi ubranych w czerwone szaty. Następnie wszystkie „Białe Orły” w łodzi zebrane, wychodziły z niej jeden za drugim na zieloną murawę, idąc po wysłanym biało-czerwonym dywanie. A ci co pokonali „Leverbird’y” nie byli sami. Były starsze i młodsze pokolenia. I rozległy się brawa i śpiewy. I wtedy na niebie ukazała się  utworzona z białych obłoków liczba 34 i ktoś zawołał :

„Brawo moi chłopcy – Ja tego nie doczekałem ! To dzień Waszej DUMY !”

Gala 2

A wtedy ogromny tłum krzyknął :

„Prezesie – to dzień Naszej dumy, bo Widzew to Ty, bo Widzew to My”

Ale był to tylko sen i minęła noc oraz dzień trzeci.

                                      

PANOWIE DZIAŁACZE WIDZEWA,

Oczywiście, że opisane powyżej sny, są wymyślonymi przeze mnie fikcyjnymi obrazami. Dwa pierwsze są jednak wizją na fundamencie realnych faktów i zawierają wspomnienia sprzed 34 lat. Dlatego napisałem, że „nie był to tylko sen”. Opis trzeciego snu, wyraża natomiast pewną abstrakcyjną, surrealistyczną iluzję uroczystości otwarcia nowego stadionu. Stąd stwierdzenie, że „był to tylko sen”.

A jak naprawdę wyobrażałem sobie ten trzeci dzień ?

Myślałem, że gdy przyjadę do Łodzi na ceremonię , zobaczę w praktyce realizację przez was marzenia ŚP. najznamienniejszego prezesa łódzkiego Widzewa Ludwika Sobolewskiego i tych moich kolegów, którzy odeszli wraz z nim na zawsze. Byłem przekonany, że ujrzę w tym dniu wybiegające na środek boiska wszystkie pokolenia Widzewiaków. Potem przy zgaszonych jupiterach uczcimy minutową ciszą tych, którzy tworzyli Widzew i których nie ma już pośród nas. A na ekranie pojawią się ich postacie i w ten sposób oddamy im hołd. Następnie zapalą się światła i jako pierwsza zabierze głos Pani Janina, wspominając o tym jak wielkim marzeniem jej męża było wybudowanie nowego stadionu. W dalszej części, prowadzący wodzirej przedstawi w świetle reflektorów każdego z obecnych piłkarzy i działaczy. A na koniec zrobimy sobie wspólne pamiątkowe zdjęcie „rodziny widzewskiej” i rundę honorową przy trzy minutowej „uwerturze” skomponowanej, przygotowanej i zaoferowanej specjalnie dla Widzewa przez Sławka Kowalewskiego , wraz z wizualnymi obrazami ze złotych lat klubu. Ale to było chyba tylko w moim śnie,bo wy działacze woleliście być współautorami zaproponowanego wam przez kogoś, innego kompromitującego scenariusza otwarcia stadionu !

Jak już wspomniałem, opis trzeciego dnia, był wizją, która jak dwa poprzednie sny mogła być nie tylko snem, ale realistycznym scenariuszem w marcową sobotę 18.03.2017 roku. Niestety ta uroczystość stała się „snem na jawie” . Dzięki wam, zamiast urzeczywistnienia marzenia , będącego moją projekcją i które chciałem ujrzeć, stało się to „marzeniem ściętej głowy”, mrzonką i sennym urojeniem.

A jak było w rzeczywistości ?

 

DO BOŃKA

„JAK U MURZYNA …”

 

Sobota – 18.03.2017

Nie będę zbytnio pisał o tym, że nie otrzymałem zaproszenia na otwarcie stadionu, jak wielu innych „Starych Widzewiaków”, ale dzięki interwencji Pani Janiny Sobolewskiej moja obecność stała się aktem wymuszonym.

Przyjechałem do Łodzi w godzinach popołudniowych i wieczorem udałem się na stadion w obecności szanownej małżonki śp.Ludwika Sobolewskiego. Jak już wcześniej wspomniałem, wyobrażałem sobie ,że podczas uroczystości w świetle reflektorów wyjdą na środek boiska wszystkie pokolenia widzewiaków i będzie przemówienie wspominające prezesa.

Zamiast tego, wyciągnięto nas w pośpiechu z trybun i wprowadzono bocznymi bramkami na płytę boiska. Prowadzący uroczystość wodzirej nawet nie wiedział kto jest zaproszony, bo nazwiska podawano mu w momencie zbliżenia się do niego. Potem jak „bydło” prowadzone dookoła zagrody, kazano nam zrobić rundę honorową wokół  płyty boiska !

A wszystko to w całkowitej ciemności !!!

Gdy robiłem z Panią Janiną ostatnią rundę i zbliżaliśmy się do głównego wyjścia zagrody  (boiska) , powiedziałem do niej : „ Nikogo z kibiców nie widzimy, oni nas na pewno też nie rozpoznają. Proszę spojrzeć na te ciemne chmury. „CIEMNO JAK U MURZYNA W …”

Następnie udaliśmy się na trybunę, aby zająć swoje miejsca

Gala 3

Gala 6

 

MURZYN,

I wtedy na stadionie zapaliło się w całej krasie sztuczne oświetlenie. Na boisko wyszedłeś ty, jedyny, największy Widzewiak i rozpocząłeś swoje show mówiąc : „Muszę wam powiedzieć, że jak JA grałem w piłkę…. , i tak dalej i tak dalej. To znaczy JA, JA i jeszcze raz JA. Zastanawiałem się, kiedy wspomnisz choć raz o śp. prezesie, zmarłych kolegach, czy tych obecnych na stadionie.

Gala 4

Wiem Murzyn, że od pierwszego dnia jak stałeś się widzewiakiem i do dnia dzisiejszego zawsze miałeś nas wszystkich partnerów z boiska w DU..E . I to mnie nie obraża, bo od początku zrozumiałem jakim jesteś człowiekiem i niczego innego się po tobie lepszego nie spodziewałem. Natomiast pytam się ciebie :

- Jakim prawem podczas tak wielkiej klubowej uroczystości pozwoliłeś sobie, na zorganizowanie PRYWATNEGO SHOW, zamiast ZESPOŁOWEGO?

Prawdą jest, że byłeś piłkarzem, który globalnie osiągnął najwięcej z nas wszystkich i chwała ci za to. Tego tobie nie odbieram i zawsze gratulowałem. Ale było to święto klubowe, a nie Reprezentacji Polski czy Juventusu. I jeśli się nie mylę, nie jesteś przecież piłkarzem, który miał największy wkład i najwięcej sukcesów przy kreowaniu  historii Widzewa, aby urządzać sobie prywatny spektakl !

- Czy zdobyłeś w Widzewie więcej trofeów krajowych od innych Widzewiaków ?

Nie. Widzew za naszych „siedmiu tłustych lat” zdobył dwa tytuły Mistrza Polski (1981, 1982) i cztery Wice-Mistrza (1977,19791980,1983) Wielu z nas uczestniczyło w tych sukcesach, ale tylko dwóch piłkarzy miało bezpośredni udział we wszystkich tytułach ! Na pewno nie wiesz o kogo chodzi ? Ale zapewniam cię, że nie chodzi o ciebie.

- A ty co osiągnąłeś z Widzewem ?

W ostatnim roku nie byłeś z nami przy czwartym wicemistrzostwie. Nawet pierwszy tytuł Mistrza Polski zdobyliśmy bez ciebie, bo byłeś zawieszony na pół roku.

- Czy zdobyłeś w Widzewie więcej trofeów zespołowych w europejskich rozgrywkach pucharowych od innych Widzewiaków ?

Nie ! Powiem więcej, co ukrywane jest świadomie przez media. Największe zwycięstwo, które dało chwałę klubowi i Łodzi, oraz pozwoliło Widzewiakom grającym z sezonie 1982/83 z dumą nazywać się Wielkim Widzewem, było pokonanie Liverpoolu i znalezienie się w gronie czterech najlepszych drużyn w Europie !!! Ciebie z nami tam nie było ! Stałeś się natomiast, naszym przyszłym przeciwnikiem w drodze do finału.

- Czy byłeś może w Widzewie najlepszym strzelcem jakiegoś sezonu ?

Nie ! W historii klubu było dwóch „królów strzelców”, ale o tobie nie słyszałem.

Czy byłeś może jednym z najlepszych strzelców w rozgrywkach europejskich Widzewa ?

Nie ! A ja znam takiego, który nim był .

Podsumowując, można powiedzieć, że w Widzewie masz jeden z najmniejszych realnych i bezpośrednich wkładów, przy tworzeniu „mitu Widzewa”. Skąd więc bierze się u ciebie, to wywyższanie się i tworzenia widzewskiego „mitu Bońka” ? Z jakiego powodu i na podstawie jakich osiągnięć zespołowych lub indywidualnych uzurpujesz sobie tytuł „najbardziej zasłużonego” zawodnika Widzewa ? Czy tylko dlatego, że grałeś w Reprezentacji Polski lub Juventusie ? Przecież to nie Widzew. Czy podczas jakiejkolwiek gali Juventusu, lub reprezentacji PZPN, ktoś będzie dorzucał lub mówił o twoich osiągnięciach w Widzewie ? Chyba nie, a raczej na pewno nie. Dlatego pytam się ciebie : – Kto wpadł na tak „diaboliczny” pomysł zlekceważenia, upokorzenia, poniżenia moich zasłużonych kompanów z boiska oraz dawnych działaczy. Czy to ty wymyśliłeś, czy twój „prowadzący Puchacz” ? A może pomysłodawcą był twój pitbull „rzecznik Basa”, łajdak wszechobecny na stadionie podczas otwarcia i niczym nie związany z Widzewem ?

- Jakim prawem pozwoliłeś sobie na obrażanie , ignorowanie i upokarzanie całego pokolenia Widzewiaków ?

Siedziałem w czwartym rzędzie trybuny honorowej i poniżej patrzyłem na zebranych Widzewiaków. Tych z starszego, mojego i młodszego pokolenia. Twarze zasmucone, zdezorientowane i zdradzone. Nikt nawet nie podniósł jednej ręki, aby klaskać podczas twojego przemówienia. Spoglądali tylko na siebie i nie dowierzali, że znaleźli się w tak niekomfortowej i podłej sytuacji. Był to dla mnie smutny i krępujący widok, którego nie zapomnę do końca życia.

Jakim prawem bezlitośnie zignorowałeś oraz z premedytacją wyeliminowałeś i postawiłeś na boczny tor, całe pokolenia widzewiaków podczas gali otwarcia nowego stadionu ?

Nie pamiętasz już , jak zostałeś oskarżony w sezonie 1977/78 o sprzedanie swoich kolegów w meczu z Pogonią Szczecin, który mimo naszego heroicznego poświęcenia przegraliśmy 4:3. Znałem biblijnego brata twego, Judasza rudego. Różnica między wami była taka, że jego gryzło sumienie za zdradę Pana swego i  z własnej woli skończył swój żywot na gałęzi drzewa wysokiego. Ty natomiast chyba nie masz sumienia, i nie dręczą cię żadne wyrzuty z powodu postępowania twojego. Czyż to nie my wybaczyliśmy i zapomnieliśmy twoją zdradę? Pragnę ci przypomnieć, że po tym spotkaniu przez kilka dni odmawialiśmy trenowania z tobą. Na pewno to pamiętasz. Powiedzieliśmy, że powrócimy do zajęć, tylko wtedy gdy będziesz zawieszony. Jakim „piłkarskim Bolkiem” musiałeś być, że żadne media w tamtych komunistycznych czasach o tym nie wspomniały, pomimo tego, że o tym wiedziały ?

I w ten oto niechlubny oraz haniebny sposób, znalazłeś się ponownie w naszym gronie !!! Dlatego pytam się ciebie jeszcze raz :

 widzew 1983

- Jakim prawem uzurpujesz sobie prawo do występowania i świętowania oraz indywidualnego reprezentowania Wielkich Widzewiaków ?

Od czasu jak odszedłeś z Widzewa nie utrzymujesz kontaktów i nie szanujesz żadnego ze swoich kolegów z boiska, uważając się za najlepszego i jedynego ojca widzewskiej sławy. Tworzysz „mit” najważniejszego i najbardziej zasłużonego w historii klubu zawodnika ! Pomaga ci w tym wielu skorumpowanych i uzależnione od ciebie dziennikarzy oraz właścicieli mediów.

Jesteś zarówno cynikiem jak i obłudnikiem . Lekceważąco odnosisz się do ogólnie uznanych autorytetów i zasad etycznych. Nie uznajesz żadnej wartości i żadnego autorytetu.

W innych sprawach mówisz co innego, niż myślisz. Wszystko to w celu manipulowania otoczenia – kibiców, działaczy i trenerów. Już za czasów naszej wspólnej gry mówiliśmy o tobie : co innego myśli, co innego mówi i co innego robi ! Tak było i od 40 lat nic się nie zmieniło. Nawet gorzej, bo spotęgowałeś twoją arogancję wobec tych którzy osiągnęli więcej od ciebie w Widzewie.

Wielkie rzesze ludzi uznają ciebie za spryciarza , cwaniaka i inteligenta . A tak naprawdę jesteś zwykłym szczekaczem, pyskaczem i krzykaczem .Dałeś temu wyraz organizując twój prywatny show z okazji otwarcia stadionu Widzewa. Swoich przeciwników niszczysz bezlitośnie. Jesteś osobą wyrachowaną , interesowną i bez skrupułów .Twoje zuchwalstwo nie zna granic. Dziennikarze „siedzący u ciebie w kieszeni” wykreowali obraz mądrego, inteligentnego i elokwentnego prezesa. A tak naprawdę jesteś zwykłym prostakiem , prymitywem i tupeciarzem .

Dlaczego tak jest ?

To proste, bo tak naprawdę tworzysz swój mit „największego Widzewiaka” poprzez zastraszanie i uzależnianie dziennikarzy i działaczy piłkarskich oraz fałszowanie poprzez media historii Widzewa. Już dawno temu w innych artykułach pisałem, że przeżarty jesteś HIF-em, tzn. Hipokryzją, Ignorancją i Fałszem !  I co najgorsze zarażasz nim innych.

Dlatego nigdy nie pozwolę, aby twoja pycha , zachłanność i pogarda dla nas „Starych Widzewiaków” zwyciężyły, a w zapomnienie popadli prawdziwi architekci mitu „Wielkiego Widzewa”. Począwszy od jego kreatora prezesa Ludwika Sobolewskiego, a kończąc na ich największych budowniczych, moich kolegów pogromców Liverpoolu, grających bez ciebie w sezonie 1982/83 !

Może nie pamiętasz tych, co osiągnęli najwięcej i więcej od ciebie w Widzewie.Więc pozwolę sobie przypomnieć tobie ich nazwiska : Bolesta, Filipczak, Grębosz, Kamiński, Kuniczuk, Matusiak, Mierzwiński, Młynarczyk, Myśliński, Romke, Rozborski, Surlit , Smolarek, Świątek,Woźniak, Wraga, Wójcicki

Zapamiętaj sobie , że każdy w wymienionych powyżej piłkarzy włożył większą cegiełkę od ciebie przy budowaniu Wielkiego Widzewa !!! To właśnie ten sukces z sezonu 1982/83 jest dzisiaj natchnieniem dla kibiców, dodającym im siły i odwagi do działania oraz dumy z bycia Widzewiakiem. Przypominam to tobie i „jedzącym ci z ręki” dziennikarzom.

SKITRAĆ DO HASIORA

 

Podsumowując, mogę powiedzieć , że dzień otwarcia nowego  stadionu Widzewa w dniu 18.03.2017, stał się dla mnie symbolem dwojakich emocji.

Z jednej strony, dzięki fantastycznej 18 tysięcznej publiczności, dzień ten, będzie mi sie kojarzyć, ze  wspaniałymi i niepowtarzalnymi odczuciami, spowodowanymi reakcjami nadzwyczajnych fanów Widzewa. Najlepszymi w Polsce i poza jej granicami.

Z drugiej strony, mając w pamięci smutne i przygnębione twarze moich starszych kolegów, rówieśników i tych z młodszego pokolenia, ta marcowa sobota, pozostanie wspomnieniem upokorzenia w najgorszy możliwy sposób .

W jednej chwili, dzięki tobie Murzyn, ten piękny stadion Widzewa stał się hasiorą – kiblem, śmietnikiem. Według dawnych bałuckich określeń, było to miejsce upodlenia, najgorsze miejsce, jakie można spotkać. Trafiało się tam za karę za naruszenie kodeksu. Dlaczego tak się stało, że nas wszystkich Widzewiaków „skitrałeś do hasiora” ?

Odpowiedź jest prosta : Bo dla ciebie liczy się tylko własna osoba i „kasiora” !

 

 

DO DZIENNIKARZY NOMENKLATORÓW

 

„ JAK W OMEN…”

 

W antycznym Rzymie niewolnika towarzyszącego swojemu panu nazywano nomenklator. A skoro wasz pan jest rzymianinem, to wy jesteście niewolnikami !

Chcę dzisiaj skierować kilka słów do większości polskich dziennikarzy sportowych specjalizujących się w piłce nożnej. W dawnych czasach znałem wielu fachowców, których podziwiałem za ich bystrość obserwacji , inteligencję i kulturę komentowania. Byli nimi tacy dziennikarze sportowi jak Bogdan Tomaszewski, Jan Ciszewski, oraz wielu innych. Meli oni własne zdanie, odwagę i nikt nie potrafił zmienić ich punktu widzenia . Po prostu mieli swój styl. Ale przede wszystkim byli autentyczni !

Po 18 marcu 2017 roku, czyli uroczystości otwarcia nowego stadionu Widzewa, mam niespotykanie silne wrażenie, że dzięki wam uczestniczyłem i nadal biorę udział w jakimś horrorze. Thrillerze typu „Omen”.

Wielu z was reaguje i żyje (pracuje) jak służalcze „psy”, którym daje się przed polowaniem coś w nagrodę , a one biegną tam, gdzie ich właściciel sobie życzy, szczekając (pisząc) na tego, którego wybierze ich pan. Jak w filmie „Omen” jesteście tymi, którzy „zaadoptowali” chłopca . Niestety, wasza postawa w relacji z bohaterem filmu jest ogromna. W filmie wszystkie zwierzęta bały się rudego „chłopca”, oprócz psów. Z wami jest odwrotnie. Wy boicie się jego, ale podobnie jak w „ Omen” te oznaki uzależnienia są ignorowane. Różnica polega na tym, że w filmie wszystko było wiadomo. W waszym przypadku nie wiecie, lub nie chcecie powiedzieć, kto wymyślił ten szatański scenariusz otwarcia nowego stadionu Widzewa. Czy to był pomysł „chłopca”, czy jego wiernego psa  „Basy”, czy „prowadzącego Puchacza” ?

Nikt z Was nie zwrócił, a raczej nie chciał zwrócić uwagę na skandaliczny, wręcz niemożliwy do zaakceptowania scenariusz otwarcia nowego stadionu Widzewa.

Czy uważacie, że taki przebieg uroczystości byłby możliwy w Juventusie, Manchesterze United, czy Liverpoolu ?

Widzicie taką rundę honorową w ciemności dookoła boiska wszystkich zasłużonych zawodników tych klubów, a potem oświetlony występ jednego z nich  ?

Wyobraźcie sobie, że podczas gali Juventusu, w mroku i bez oświetlenia rundę honorową robią  najbardziej zasłużeni piłkarze tego klubu, a następnie zapalają się światła i na środek boiska wraz z wami mediami, wychodzi Dino Zoff i robi swój show mówiąc : Jak ja przyszedłem do Juventusu ….. itd. Albo na gali Liverpoolu rundę honorową w ciemnościach wykonują jej gwiazdy, a potem zapalają się światła i Daglish sam przemawia do publiczności : Jak ja przyszedłem do Liverpoolu…. itd.

Czy możecie podać choć jeden przykład podobnej sytuacji, która zdarzyła się w jakimkolwiek znanym klubie piłkarskim na świecie ?

Na pewno nie !!!

Dlaczego więc uczestniczycie już od lat wraz z ZB (Zawodowym Bajerantem) w tej wymyślonej i wyreżyserowanej z premedytacją przez niego skandalicznej maskaradzie i farsie ?

 

DO KIBICÓW

 

„ JAKI OJCIEC , …”

 

Gala 7

Drodzy kibice i fani Widzewa,

Byłem na tej uroczystości. Natomiast po tych dość gorzkich, ale szczerych i prawdziwych słowach, chciałbym zakończyć mój list kierując ostatnie zdania do Was.

Dlaczego ?

Bo Widzew to Wy !

Przyglądałem się temu kameralnemu stadionowi, a zwłaszcza Wam i waszej fenomenalnej oprawie oraz nadzwyczajnemu dopingowi.

Na razie Widzew gra na czwartym poziomie rozgrywek krajowych. Ale Wy, kibice Widzewa pniecie się nieustannie na szczyt europejskiej góry. Stajecie się grupą niepowtarzalną, coraz lepiej zorganizowaną i bardziej zintegrowaną, zjednoczoną niż kiedykolwiek . Widziałem na własne oczy, że łączy Was wzajemny szacunek i wspólna miłość do klubu . Tak jak powinno być między widzewiakami starego i nowego pokolenia. Dajecie przykład działaczom i nam piłkarzom , jak powinna funkcjonować rodzina widzewska, zespół i klub.

Podziwiałem kibiców Widzewa za moich czasów i podziwiam jeszcze bardziej dzisiaj !

Dlaczego ?

Bo Wasi ojcowie oraz dziadkowie widzieli i przeżywali wraz z nami sukcesy klubu. Wiedzieli za co nam dziękowali i z jakiego powodu cieszyli się. Była to autentyczna wzajemna miłość.

Wy robicie to samo teraz , na fundamencie ich opowieści lub pod wpływem teraźniejszej wiary i nadziei, że zespół Widzewa , prędzej czy później ofiaruje Wam w przyszłości podobnych emocji, jakie my dostarczyliśmy w przeszłości waszym ojcom.

Tego Wam życzę z całego serca, bo na to zasługujecie i z dumą reprezentujecie polskie przysłowie : „Jaki ojciec, taki syn” !

 

Mirosław Tłokiński

 sobolewski ludwik 4

PS.

Oto fragment wywiadu udzielonego przez prezesa Ludwika Sobolewskiego Krzysztofowi Wągrodzkiemu dla tygodnika „Sportowiec” w 1983 roku :

KW - „Macie jakieś konkretne plany ?”

LS -  „Stadion z dachem i sztucznym oświetleniem. Hala treningowa. Mały hotelik z restauracją i kawiarnią. Oczywiście kilka boisk treningowych”.

Jak widać prezes był wizjonerem i marzył o tym stadionie już dawno , dokładnie 34 lat temu ! Dziwnym zbiegiem okoliczności, właśnie w tym roku, na dwa dni przed otwarciem stadionu, przypadła również 34 rocznica naszego największego sukcesu !

Czyż nie był to idealny moment, aby godnie uczcić wszystkich tych którzy na to zasłużyli ?

Niestety, stało się jednak inaczej. Ani prezes, ani niektórzy z nas nie doczekali tego. A ci co doczekali, zostali świadomie „pochowani” na „cmentarzysku zapomnienia” . Nikt podczas uroczystości otwarcia nowego stadionu, nie poświęcił prezesowi Ludwikowi Sobolewskiemu choć jednego słowa. Nikt nie wpadł na pomysł, aby przemówiła w jego imieniu małżonka, Pani Janina. Nie macie nawet pojęcia, jak było jej przykro !

Ale jestem pewien, że z góry, z niebios ( tak jak kiedyś z okna) prezes patrzył i widział, jak on i my zostaliśmy potraktowani – zdradzeni i upodleni przez działaczy Widzewa orazjednego z naszej „Parszywej Dwunastki”. Bajeranta, manipulatora i faryzeusza, który dał w tym dniu z wyrachowaniem, popis buty i pogardy dla dawnych działaczy Widzewa i wszystkich swoich kompanów z boiska !!!